poniedziałek, 30 kwietnia 2012

30.04.2012

Dzień zły! Jezuuuuuus, jak gorąco... Jest zaledwie (-.-") 30 stopni. Najśmieszniejsze jest to, że właśnie piję gorącą herbatę :) Pycha jest! Dziś rano obudziłam się o 5:29, śniło mi się, że u mnie w domu była Kayako Saeki (ta kobieta z Klątwy, co zabijała) ale wyglądała jak Samara Morgan (The Ring), ale ja wiedziałam, że to ona. Próbowała do mnie podejść i mnie zabić, ale się obudziłam. Wstałam o 6:00, tylko po to, ażeby wrócić do łóżka na następne 13 minut, z tego względu, iż łazienka była zajęta. Po umyciu włosów poszłam się spakować i ubrać, potem usiadłam do komputera. Następnie przyszła po mua Aga i poszłyśmy po Kercika. Pierwszą lekcją był angielski, dzięki mua zagraliśmy w wisielca i pani przełożyła nam kartkówkę ze słówek. "Proszę pani, a nas jest dzisiaj tam mało, nie? A może zagramy w wisielca, proszę, proszę, proszę, proszę, prooszę, ja mam dziś urodziny, proszę, proszę, proooooszę. " Ja wymyśliłam krótkie, aczkolwiek trudne hasło, teraz wiem, jak mało osób w mojej klasie słucha rocka. -.-" Dałam cytat z "Don't Cry" - Gunsów. - 
"Don't you cry tonight
I still love you baby"
Potem był, a raczej nie było przyrody, poszliśmy do świetlicy, ale było przedstawienie, więc nań poszliśmy. Ja najpierw udawałam Slash'a (grałam na gitarze), potem Axlusia (grałam na klawiszach), potem Stevena (perkusja), a na koniec znów Axlusia (śpiewałam). Ogólnie Oliwia nie mogła się dzięki mnie powstrzymać od śmiechu. Potem matma, usiadłam z Oliwią, przynajmniej się tak nie nudziłam. Następnie polski, ale jego nie było, więc sobie siedziałam na świetlicy. Potem religia, nie miałam ćwiczeń, więc byłam tam tylko w celach czysto dekoracyjnych, rysowałam sobie i miałam lekcję w poważaniu. Potem wf, skoki dziś były. Potem wróciłam do domu, jak się okazało przyjechała Marta (no genitalnie...). Teraz siedzę i piszę notkę, skończyłam pić herbatę, a teraz idę zrobić jakąś kanapkę/znaleźć mojego Góralka. Amen.

niedziela, 29 kwietnia 2012

29.04.2012 - v.2

Heej! Dzisiejszy dzień upłynął bez większych rewelacji, ale było fajnie. Do 14 pisałam na gg, potem przyszła Aga i włączyłyśmy "Udręczeni". Jak to zwykle z nami bywa nie dokończyłyśmy oglądać, bo wyszłyśmy na dwór. Potem wróciłyśmy do mua i włączyłyśmy "Klątwę 2", znów nie dokończyłyśmy oglądać, bo poszłyśmy na dwór... Doszła do nas Ola (Gdy ją widzę mam ochotę przybić jej piątkę... *). Teraz wróciłam do domu i piszę na GG z kotem. (tak, z kotem). Wiem, notka niewyobrażalnie krótka, ale nie mam weny, chęci i tego wszystkiego czego potrzeba by sklecić notkę. Dobra, spadam koty! Pa.


*Gdy widzę Olę mam ochotę przybić jej piątkę... w twarz... krzesłem... ewentualnie żelazkiem... rozgrzanym...

sobota, 28 kwietnia 2012

29.04.2012

Dzień zły! Więc wczoraj nie dałam już notki, choć miałam szczere zamiary to zrobić, ale taak mi się nie chciało. Więc wczoraj przyszły do mnie Aga z Kercikiem, włączyłyśmy... nie pamiętam. Ale przyszła sąsiadka z prośbą, abym skoczyła jej do Tesco po śmietanę. Idąc na klatce powiedziałam, bardziej do siebie niż do dziewczyn, że na pewno spotkamy moją mamę. W pogardzie mając mrozu szpony tnące, oraz słońce, dotarłyśmy dzielnie do Tesco, a tam, moja mama. Za chwilę było, dziewczyny poczekajcie tu chwilkę, dziewczyny dzielnie trwały przy lodówce z kubkiem śmietany 30 procentowej w ręku. Ja podbiegłam do mamy i  oczywiście "Mamuś, a dasz twojej najukochańszej córeczce pięć zeta?" I inne tym podobne teksty, po krótkich namowach zgodziła się. Zakupiłam nam kochane czipsy kibica i ponadto pepsi dla siebie. Poszłyśmy do domu, ale na klatce było tak cudownie zimno, więc do póki ktoś nie szedł na górę, wpieprzałyśmy czipsy na klatce, a potem szli tacy goście, coby się na pewno przyczepili, to rura do mnie. Gdy już wspięłyśmy się na górę włączyłyśmy Klątwę, część pierwszą. Kercik nie zdążyła dokończyć, bo musiała iść, ja i Aga skończyłyśmy. Potem Aga poszła, a ja usiadłam na kompa, koło 23 poszłam spać i wstałam dokładnie o 7:39. Ale tylko dla tego, że zadzwonił do mnie Patryk, ażebym dała mu mamę. Ponoć Filip wkłada sobie termometr do ucha i krzyczy "trzydzieści trzy". 
Ok, idę. Pa.


piątek, 27 kwietnia 2012

28.04.2012

Ehh... Dziś opiszę mój wczorajszy dzień dokładnie, mam nadzieję, że o niczym nie zapomnę. 
Wstałam o godzinie 6, a raczej troszkę wcześniej bo wyłączyłam budzik nim zadzwonił (chyba 5:56). Potem wstawiłam pranie, bo miałam wieczorem ale mi się nie chciało i poszłam się wykąpać, wywiesiłam ciuchy na balkon i usiadłam przed kompem, włączyłam konferencję na gg z Kercikiem i Agą. O 8:50 ubrałam się i poszłam do Kercika. Gdy siedziałam u niej przyszły Dżesika i Roksana, pytały się czy idziemy do szkoły, oczywiście powiedziałyśmy, że nie bo szłyśmy na dni otwarte, one stwierdziły, że uciekną z angola. Poszłyśmy po Agę i wyruszyłyśmy do Golubia (była 9:15). Po drodze spotkałyśmy bardzo miłego pana, który obsypał nas jakimś pyłem i jeszcze śmiał się do nas uśmiechnąć. Odpowiedziałam mu moim uprzejmym "dziękuję" i sobie poszłyśmy. W pogardzie mając mrozu szpony tnące, oraz słońce doszłyśmy do szkoły. Gdy zobaczyłyśmy Wiktorię, Klaudię i  Mumina uciekłyśmy, spotkałyśmy jakieś dziewczyny które chciały nas oprowadzić. Zaprowadziły nas na przedstawienie i sobie poszły (dziękuję wam...) jak tylko przedstawienie się skończyło uciekłyśmy i poszłyśmy do lesiaka. Później poszłyśmy do Lidla i zakupiłyśmy wodę pomarańczową i lody truskawkowe. Włączyłam "Wrota do piekieł". Gdy lody się zjadły, woda wypiła i horror skończył dziewczyny poszły, a ja posprzątałam w salonie. Około 16:30 przyszła do mnie Aga i poszłyśmy na plac, zadzwonił Artur, ażeby przyjść po Laurę i odprowadzić ją do mej mamy, wzięłyśmy ją jeszcze trochę na plac. Gdy zaprowadziłyśmy ją do domu poszłyśmy nad strumień, po drodze obie zdjęłyśmy buty i szłyśmy na boso (Boso przez świat). Potem rozeszłyśmy się do domów. Ja usiadłam sobie przed laptopem i siedziałam na zapytaj, gdy nagle coś połaskotało mnie po szyi, ja dotykam tego ręką, a to jakiś robal. Moja reakcja była strasznie impulsywna, zaczęłam krzyczeć i płakać i zrzuciłam z siebie to cholerstwo. On bezczelnie uciekł... Postanowiłam, że nie wejdę do tego pokoju do puki nie kupię płytki owadobójczej. Co jest dziwne, bo moja 
helmintofobia była przez około rok uśpiona. Potem zaczęłam pisać na GG z niejaką WarAndDestruction, a potem z Magdą. Lecz z Magdą pisałam jakieś 5 minut, bo laptop się przegrzał i nie chciał się włączyć.

Dziś wstałam i już wiem, że nic mi się nie chce. 


Edit: Możecie komentować (anonimki tez ^^) i nie trzeba wpisywać tego beznadziejnego kodu z obrazka. 

czwartek, 26 kwietnia 2012

27.04.2012

Siema. Co tam? No ok, nie bardzo mnie to interesuje... Dziś uświadomiłam sobie, że nie mam się w co ubrać. Teraz siedzę i odpisuje na komentarze na zapytaj i słucham "Nothing else matters" po raz kolejny. Swoją drogą, jak można nie lubić Metallicy? Ingo, no jak!? No widać to jest możliwe... Patryk możliwe, że nie będzie jechał do Rychnowa, nieeee! ;( Ja tu umrę. W ogóle umieram, ręce mnie bolą, głowa mnie boli, czuję się jak bym wyskoczyła z okna w pogoni za moją weną, która niestety skoczyła i się zabiła -.-" Jeszcze mama nie zostwiła mi kasy i teraz lecieć do niej po dychę... Dobra, na razie kończę, ale dam jeszcze tekst jednej z najlepszych piosenek z mej playlisty.



Guns N' Roses - Rocket Queen


If I say I don't need anyone
I can say these things to you 
'Cause 
I can turn on any one 
Just like I turned on you 
I've got a tongue like a razor 
A sweet switchblade knife 
And I can do you favors 
But then you'll do whatever I like

Here I am 
And you're a Rocket Queen 
I might be a little young 
But honey I ain't naive 
Here I am 
And you're a Rocket Queen oh yeah 
I might be too much 
But honey you're a bit obscene


I've seen everything imaginable 
Pass before these eyes 
I've had everything that's tangible 
Honey you'd be surprised 
I'm a sexual innuendo 
In this burned out paradise
If you turn me on to anything 
You better turn me on tonight


Here I am 
And you're a Rocket Queen 
I might be a little young 
But honey I ain't naive 
Here I am 
And you're a Rocket Queen oh yeah 
I might be too much 
But honey you're a bit obscene


I see you standing 
Standing on your own 
It's such a lonely place for you 
For you to be 
If you need a shoulder
Or if you need a friend 
I'll bee here standing 
Until the bitter end 
No one needs the sorrow 
No one needs the pain 
I hate to see you 
Walking out there 
Out in the rain 
So don't chastise me
Or think I, I mean you harm 
Of those that take you 
Leave you strung out
Much too far 
Baby-yeah

Don't ever leave me 
Say you'll always be there
All I ever wanted 
Was for you 
To know that I care 




26.04.2012


Witajcie. Jestem chora, ja chcę wyjść. Dom mnie dobija, ileż można siedzieć przed kompem!? Zwłaszcza, że telewizora również nie włączę, bo najzwyczajniej w świecie nic ciekawego nie leci. Wolałabym zginąć niż oglądać durną Vivę, Itv, czy inne programy tego pokroju. Tragedia. Jeszcze dowiedziałam się, że zostałam zaproszona na komunię kuzynki, miałam cichą nadzieję, że o mua zapomną, ale nie. Będę musiała iść do kościoła, czego nienawidzę, chociaż może się wykręcę. Potem będę musiała udawać, że "Wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia szczęścia i pomyślności" jest szczere, choć wcale nie jest. Potem kolejna tragedia, przez jakieś 3 godziny nie było prądu, gdy zostało mi 17 procent baterii w laptopie zaczęłam panikować, zwłaszcza, że nie miałam w swoim otoczeniu żadnej w miarę ambitnej lektury. -.- Ale jestem bogatsza o nowe doświadczenie, a mianowicie mycie włosów przy świecach :3. Miałam plan kupienia drugiego królika, ale żeby go kupić musiałabym mieć dwie klatki, bądź jedną za... 700 zł. Ja chyba wolę już kupić dwie klatki  za 100 i mieć mniej miejsca w pokoju. Marta jednak nie przyjeżdża (Marta - stworzenie nadzwyczaj leniwe i agresywne, kocha porządek, choć sama nie sprząta, uwielbia wysługiwać się Darsi) jestem niemalże szczęśliwa, niech jeszcze Patryk (Patryk - Stworzenie nadzwyczaj leniwe, kocha wysługiwać się Darsi, ubóstwia komputer i zupę pomidorową) pojedzie do niej do Rychnowa i mua jest w pełni zadowolona. W tym momencie słucham sobie muzyki, na mojej playliście znajdują się piosenki :
Creed :
-My Sacrifice
Evanescence:
-My immortal
-Bring me to life
Green Day:
-American Idiot
-Last of the american girl
Guns N' Roses:
-Don't Cry
-November Rain
-On in a milion
-Paradise City
-Patience
-Rocket Queen
-Sex, drugs and Rock & Roll
-Welcome to the jungle
-Knockin' on heaven's door
-Live and let die
My chemical romance:
-Famous last word
Nirvana:
-Lithium
-Polly
-Sappy
-Smells like teen spirit
Villie Valo
-Summer Wine
System of a down:
-Roulette
Nightwish
-Over hills and far away
-The islander
- Bye bye beautiful

Dobra, kończę już notkę, dość długa jest.
PS Ten obrazek u góry przedstawia cytat Axl'a Rose'a "We are made up of two contrasting ideals-Love And Fear. Pick One and Live." To znaczy "Jesteśmy stworzeni z dwóch kontrastujących idei - miłości i strachu. Wybierz jedno i żyj."
Amen.

środa, 25 kwietnia 2012

25.04.2012 - v.2



Guns N' Roses - November rain 

When I look into your eyes 
I can see a love restrained 
But darlin' when I hold you 
Don't you know I feel the same 

'Cause nothin' lasts forever 
And we both know hearts can change 
And it's hard to hold a candle 
In the cold November rain 

We've been through this such a long time 
Just tryin' to kill the pain 

But lovers always come and lovers always go 
An no one's really sure who's lettin' go today 
Walking away 

If we could take the time to lay it on the line 
I could rest my head 
just knowin' that you were mine 
All mine 
So if you want to love me 
then darlin' don't refrain 
I'll just end up walkin' 
in the cold November rain 

Do you need some time.. on your own 
Do you need some time.. all alone 
Everybody needs some time.. on their own 
Don't you know you need some time.. all alone 

I know it's hard to keep an open heart 
When even friends seem out to harm you 
But if you could heal a broken heart 
Wouldn't time be out to charm you 

Sometimes I need some time.. on my own 
Sometimes I need some time.. all alone 
Everybody needs some time.. on their own 
Don't you know you need some time.. all alone 

And when your fears subside 
and shadows still remain 
I know that you can love me 
when there's no one left to blame 
So never mind the darkness 
we still can find a way 
'Cause nothin' lasts forever 
even cold November rain 

Don't ya think that you need somebody 
Don't ya think that you need someone 
Everybody needs somebody 
You're not the only one 
You're not the only one


25.04.2012

Umieram. Boli mnie ucho i lewa strona twarzy jest napuchnięta. Ała! Dziś mieliśmy w szkole jakieś drzewka sadzić, czy coś w tym rodzaju. Ja, Kercik, Agnieszka i Dominik mieliśmy pewien chytry plan, a teraz plan legł w gruzach. Wczoraj nie opublikowałam notki, bo nie miałam czasu, ale dziś to naprawię. 
Wczoraj ja i Aga znalazłyśmy sobie nowe hobby, a mianowicie ŚTŁK, nie ujawnię co to oznacza, bo to być tajne! Powiem tylko tyle, że to jest genitalne! Więc Wyciągnęłam Agę siłą na dwór i poszłyśmy do lasu, znalazłyśmy nową, dłuższą, ale za to bardziej urokliwą trasę do Zakazanego Lasu, tym razem ja wpadłam stopą w błoto, ale mój but tam nie utknął :). Więc znalazłyśmy łatwe do przejścia przejście przez strumień, dalej idzie się pod górę i wychodzi w lesie, stamtąd idzie się do takich skał i wzdłuż drogi do białego drzewa, od drzewa w lewo i już wchodzi się do Zakazanego. Po powrocie z lasu poszłyśmy na plac, zaczęłyśmy robić tzw. "Fazę", czyli kręcenie się ka karuzeli z opuszczoną głową, łażeniu jakbyśmy były pijane i czerpanie z tego nieukrywanej radości. :) 
W tym momencie siedzę i piję wodę pomarańczową, użalając się nad mym uchem. Może wstawię teksty moich ulubionych piosenek... ale to potem. Amen.



poniedziałek, 23 kwietnia 2012

23.04.2012

Jedyne słowo które opisuje dzisiejszy dzień to "omg". W szkole nuudy, jak zwykle zresztą, potem przyszła do mnie Aga i oglądnęłyśmy "Oszukać przeznaczenie 5", następnie poszłyśmy na plac i miałyśmy zamiar pójść do zakazanego lasu. Poszłyśmy nad strumień i nie poszłyśmy dalej. Postanowiłyśmy przejść na około, ale było tam błoto i strumień, mua popchnęła Agę i poleciała ona na taką wysepkę, próbowała przeskoczyć dalej, ale jedna noga wpadła jej w błoto i gdy Agnieszka wyciągnęła stamtąd nogę, okazało się, że nie wyciągnęła buta. Mua dusi się ze śmiechu, a Agnieszka z obrzydzeniem ogląda swój but oblepiony błotem i nie wiadomo czym jeszcze. Rozeszłyśmy się do domów. Mua musi kończyć, bo muszę skoczyć do sklepu, bo brat coś chce. Amen.




niedziela, 22 kwietnia 2012

22.04.2012 - v.2

Witajcie ludzie! W dniu dzisiejszym o godzinie 15 wybrałam się z Agą do sklepu i zaczęło padać, poszłyśmu do mua z zamiarem obejrzenia "Koszmaru z ulicy wiązów", po wpieprzeniu paczki czipsów i wypiciu frugo poszłyśmy na plac, tam siedziałyśmy trochę na huśtawkach, poszłyśmy na karuzelę, robiłyśmy "fazę" i poszłyśmy do lasu, potem rozeszłyśmy się do domów i teraz siedzę i pisze tę notkę. Jutro poniedziałek i znów szkoła ;(. Idę się powiesić. Bywajcie.


22.04.2012


Witajcie! Wczoraj Aga napisała na swoim blogu, że nie ma szans, żebym wyciągnęła na dwór. Około 9:40 usłyszałam solówkę Slasha z November Rain, podeszłam do telefonu z przerażeniem w oczach, że to Ola, otóż nie, to Agnieszka z pytaniem czy wyjdę na dwór. Więc poszłyśmy, najpierw na plac, a potem do lasu, boże jak gorąco... Teraz leżę i czekam, bo mamy wyjść gdzieś z Agą znowu, potem jeszcze napiszę. Amen.


-Antonino!?
-Lukrecjo!?
-Antonino!?
-Lukrecjo!?



sobota, 21 kwietnia 2012

21.04.2012 - v.3

Elo. Dziś poszłam z Agą do lasu, a właściwie miałam taki zamiar, doszłyśmy bowiem do strumienia i wróciłyśmy. Wcześniej spotkałyśmy psa : Rudą, ja poszłam do sklepu po topiki (lody takie) i kupiłam banana, na pytanie po co mi ów banan odpowiedziałam "Kupiłam mu (Rudej) banana, bo jak będziemy jeść lody to będzie jej przykro", dodam, że w stosunku do człowieka nie zachowałabym się tak. Spotkałyśmy Olę i Ingę, zero wieści o Axlusiu i Hon'ie. Ale pomyliło mi się i przy Indze powiedziałam Cham zamiast Hon :), ale to przypadkiem, bo mi się myli z "synem tego co miał trzech synów : Chama i jeszcze dwóch" :) Potem poszłyśmy do mnie i zaczęłyśmy oglądać "Lśnienie", ale jakoś tak wyłączyłyśmy i poszłyśmy na plac. Teraz piszę z Agą na gg i się nudzę. Amen.


21.04.2012 - v.2

Jezuu, już pomyślałam, że cierpię na schizofrenię, zaczęłam słyszeć głosy i "umcy, umcy", ale nie to jakiś durny festyn w szkole. Jeszcze chwila i wezmę szablę brata którą wygrał na jednym z turniejów rycerskich i się tam przejdę... By mogli coś normalnego puszczać.
O 14 wybywam z Agą do lasu. Axluś, Hon i reszta nie odnaleźli się. Pa

21.04.2012

Witajcie ludzie! Dziś jak widać za oknami pogoda jest piękna (deszcz, zero słońca - lubię taką pogodę). Na początek chciałabym powiedzieć "Biada wam ludzie jeśli musicie dziś wyjść zza ciepłych czeluści domostwa swego, albowiem powiadam wam - zmokniecie." - ładne, nie? Zaraz się zacznie "Nie napisałaś tego sama" "Skopiowałaś to z neta" etc.. Przyzwyczaiłam się. Hmmm... moje plany na dziś, siedzę w domu, pod kołdrą z kubkiem herbaty i słucham muzyki. Od wczoraj nucę dwie piosenki, a mianowicie "Rocket Queen" - Guns N' Roses i "Nothing else matters" - Metallica (napisałam w tej formie, bo mua nie wie, czy to się w ogóle odmienia).  Nieee! Czyżby się przejaśniało!? Umieram, słońce zamienia mnie w popiół. Żegnajcie nędzne ziemskie czeluści. Dobra, notka dobiega do końca. Papap.

piątek, 20 kwietnia 2012

20.04.2012 - Poszukiwania

Zaginął mój mąż i jego koledzy, jeśli ich widzieliście - piszcie. Oto zdjęcia : 


Mój mąż - Reaguje na imię Axl

Kolega mojego męża - reaguje na imię Duff

Kolega mojego męża - reaguje na Slash i Saul

Kolega mojego męża - reaguje na imię Steven

Kolego mojego męża - reaguje na imię Izzy

Axluś, Saul, Duff, Izzy i Steven razem

Kolega mojego męża i mąż koleżanki - Reaguje na imię Hon


Ich towarzysz - reaguje na Jack, Jacuś

Wyszli wczoraj około 16, jeśli ich widziałeś pisz : eterniity@poczta.onet.pl :)

PS Tak wiem, mua ma coś z głową.





czwartek, 19 kwietnia 2012

19.04.2012

Hello! Na początek chciałabym poinformować, że zostałam chrzestną! Jam jest matką chrzestną Lukrecji, córki Ingi i niejakiego Hon'a.
Jestem chora, co chwila muszę biegać po nowe chusteczki, omg. Odkryłam fajną stronkę, można na niej usłyszeć odgłosy deszczu. Cudowna jest. http://www.rainymood.com/#.T4-oJ8An7YI.naszaklasa.
Mój boże, jak mi się nudzi. Muszę pościągać muzykę (muahahah, jestem zua, trafię do piekła, niestety do jednej celi z Ingą). Dziś Oliwia mnie dobiła, czym zapytacie z pewnością, otóż jak zwykle, błędami. No sory, Inga ma dysleksję, a robi trzy razy mniej błędów niż ona. Żenada. Dobra, na razie spadam, bywajcie.


środa, 18 kwietnia 2012

18.04.2012 - v.2

Siema! Dziś było spoko, dostałam pięć- z muzyki. Teraz muszę się streszczać z notką, bo kradnę neta niezabezpieczonego hasłem i w każdej chwili może zniknąć zasięg. Dziękuję Jeremiaszowi, że dał mi kartkę na sprawdzian, a raczej nie zabrał gdy mu ukradłam :) Dziś na muzyce siedziałam ze słuchawką w uchu słuchając muzyki. Następnie poszłam do domu i siedzę. Swoją drogą, błagam ludzia do którego należy router z którego mam teraz neta, nie wyłączaj routera, proszę, poczekaj chociaż aż mi się film z bouforuje pliz! Hmmm. co jeszcze napisać... Kercik, jak cię do cholery za tydzień na prezentacji nie będzie to cię zabije, przysięgam. Hmmm... nudzę się. Słucham właśnie boskiej piosenki "Rocket Queen" Gunsów oczywiście. Ok, niema o czym pisać, bywajcie!


18.04.2012

Siema! Jam jest na informatyce i mua się nudzi. Jeszcze przyroda (nieeeeeeee) i muzyka (będzie luz) i do domu! Zastanawiam się, czy iść z Oliwią czy iść prosto do domu... Pogodziłam się z Klaudią, znowu... Dziś zaczęłam robić wielkie dzieło na... chusteczce. Oliwia zaraz również zaczęła (-,-). Swoją drogą wymyśliłam nowe zaburzenie psychiczne, nosi zacną nazwę JMCWN. Zapewne zastanawiasz się co to znaczy, wiesz, to pytanie zostało owiane tajemnicą. Nie powiem ci. Siedzę teraz między kusiakiem i cieszynem (za coooo). Swoją drogą, ciekawe czy dzis jakis sprawdzian z przyrody, czy coś. Na muzyce mieliśmy śpiewać, umiałam piosenkę jeszcze wczoraj, dziś nie umiem (ale piosenki Gunsów to znam na pamięć). :D Potem jeszcze coś napiszę, bywajcie.



wtorek, 17 kwietnia 2012

17.04.2012

Witajcie! Zacznijmy od tego z jakiego powodu nie ma mnie w szkole, otóż jechałam sobie do Wlk. Rychnowa, bo Filipek chory. Post zamieszczam na kompie Martuchy. Przez drogę nauczyłam się piosenki na muzykę, nosi ona tytuł "Oda do radości". Ogółem nie ma o czym pisać.  Od wczoraj słucham głównie piosenki "Rocket Queen" zespołu Guns N' Roses. Koooocham ją normalnie. To pierwszy z moich blogów na którym piszę od tak długiego czasu (osiem dni - mój najdłużej prowadzony blog ^^ ) codziennie. Oglądalność w tym momencie wynosi 324, ale ciągle wzrasta, dwa dni temu wynosiła 200. 





Dziękuję za odwiedzanie bloga, Eternity..




poniedziałek, 16 kwietnia 2012

16.04.2012

Hello! Mój boże! Spać! Ale Aga ma przyjść. Dostałam 5... i 1. Dziś pogoda jest dość makabryczna, krople deszczu monotonnie zabijają się o szybę. Wiem, głębokie. Wiecie, lubię taką pogodę, mogę zamknąć się w pokoju, przykryć kocem, założyć słuchawki i mieć wszystko w dupie. Dzisiejszy dzień był nudnyy. Na polskim wypisywałam na rękach "Avada Kedavra" a na religii wmawiałam sobie, że nie umiem zadania, żeby później zrobić całe w dwie minuty. Potem wf, kosz, przegraliśmy. Wcześniej matma, dostałam "-", jeszcze wcześniej angol. Wiecie jaki jest paradoks mojej nauki? Kiedy się uczę dostaje słabsze oceny. No weźmy na przykład dzisiaj. Kercik uczył się czytania na angola, dostał 4, ja się nie uczyłam, mam 5. Dobra, spadam. Bywajcie.



niedziela, 15 kwietnia 2012

15.04.2012 - v.3

Dobry wieczór! Jest późna godzina, a ja nie mogę spać. Postanowiłam wytłumaczyć wam do czego służą te zakładki powyżej. Klikając na jedną z nich, np. Obrazki, automatycznie zostaniesz przekierowany na stronę, gdzie są dodane przeze mnie obrazki. Klikając " Strona główna" wracasz z powrotem do notek. Ale zapewne zczailiście. Nie chce mi się pisać. Dobranoc robaczki.

PS Przepraszam za ewentualne błędy ortograficzne lub interpunkcyjne, ale oczy mi się zamykają, choć nie mogę spać.

15.04.2012 - v.2 ; pierwsze 200 odwiedzin

Hejo2! Planowałam dodać notkę na 100 odwiedzin, ale mi się nie chciało, więc macie na 200. Dziękuję za odwiedzanie (i mam nadzieję, że czytanie) mojego bloga. Nawet zbyt wiele nie spamowałam. Tylko na gg. Tu statystyki odwiedzin wg. krajów, przeglądarek i systemów operacyjnych : 


Dziękuję wam! 


15.04.2012

Nuuuuudy. A tak właściwie, to siema. Wczorajszy dzień upłynął bez większych rewelacji, do południa czytałam książkę, potem wróciła mama, potem przyszła Aga, miałyśmy oglądać film, ale poszłyśmy na dwór. Najpierw udałyśmy się do Inter'a, kupiłyśmy bagietkę i kulturalnie usiadłyśmy na ławkę aby ją spożyć. Jako, że papierek od bagietki przypadkiem spadł mi na ziemię (ups) i tak się złożyło, że nie chciał do nas wrócić, zaczęłam wołać "Do nogi!" papierek słysząc to zaczął uciekać, a my zaczęłyśmy się śmiać. Przechodził jakiś moher i powiedział "Głupie jakieś." Ja gdy przestałam się śmiać, bardzo kulturalnie odkrzyknęłam "Dziękujęę!". Mojego brata niema, więc mam laptopa cały czas. Jutro szkoła, swoją drogą, ciekawe gdzie ja piórnik podziałam...
Wszystko nieubłaganie zbliża się do końca (o notce mówię). Bywajcie.


sobota, 14 kwietnia 2012

14.04.2012 - v.2

Cześć! Piszę bo jestem grrrr.. Macie w swoim środowisku wielu "kopiarzy"? Ja niestety tak. Nie chodzi mi tu o Ingę i Olę, bo nie zabronię im zakładać blogów. Ale kochana Klaudia, szczycąca się oryginalnością, kopiuje ode mnie. Mnie zarzuca kopiarstwo, a to jedna z jej notek pochodzi z wikipedii. Może ja nie piszę zbyt długich notek, ale to już przegięcie, sory ja piszę sama (nie wierzysz, skopiuj kawałek tekstu i wklej w google, gwarantuję, że nigdzie nie znajdziesz takiego samego). Teraz do Klaudii : Jeśli liczyłaś, że to zostanie między nami, pomyliłaś się. Chciałaś wojny, będziesz ją miała.

Teraz dowód na skopiowanie opisu, jeśli jednak Klaudia wysili się i skopije od kogoś innego, bądź napisze inny :

Wyjaśnienie :
1. Ty nikogo nie poprawiasz.
2. Ciekawe kogo krytykujesz, no chyba, że po kryjomu.
3. Ciekawe kim!?
4. Kochana, ty się ciągle uczysz.
5. Ciekawe kiedy.

A oto wiadomość, którą otrzymała ode mnie. Czekam aż odpisze...
"Klaudio! Piszę do ciebie tylko po to, ażeby poinformować cię o tym, iż jesteś żałosna. Zarzucasz mi, że ściągam, choć sama masz notkę z wikipedii. Mogłabyś również być oryginalną i napisać własny opis. Najgorszy jest fakt, że to co masz na swoim profilu nijak do ciebie nie pasuje. Dziewczynko, co to ma być : "Nienawidzę się uczyć i nie robię tego, aczkolwiek mam bardzo dobre oceny." Dziecinko, ty się ciągle uczysz, nikogo nie oszukasz. Jesteś żałosna, tak wiem powtarzam się, ale twojej żałosnej żałosności nie da się tak po prostu opisać."
Pozdrawiam cię, kochana kopiaro.

Edit 1 : To jej blog : http://kludisz.blogspot.com/

14.04.2012

Obiecalam streścić książkę S. Kinga "Carrie" to macie.




Część pierwsza : Krew

Książka opowiada o nastoletniej Carriecie White, która od lat była obiektem żartów i obelg. W tej części dowiadujemy się dużo o charakterze i przesadnej religijności jej matki Margaret White, kobieta ta wydaje się po prostu katem, od lat wpaja córce, że posiadanie piersi jest grzechem, praktycznie wszystko to grzech, wszystko prócz jej własnego postępowania. Pewnego dna w szkole Carrie dostaje okresu, pierwszego w życiu. Dziewczyna nie wie jak się zachować, koleżanki zaczynają rzucać w nią podpaskami i tamponami. Nagle do łazienki wchodzi nauczycielka, powstrzymuje dziewczyny i zabiera White do dyrektora, ten zwalnia ją do domu. W drodze dziewczyna sprawia, że rowerek dziecka które się z niej naśmiewa przewraca się. Dziewczyna odkrywa swoje zdolności telekinetyczne. Jedna z dziewczyn obecnych przy incydencie w łazience, odczuwa wyrzuty sumienia, więc postanawia nie iść na bal, tylko nakazać swojemu chłopakowi iść z Carrie, chłopak zgadza się. Jedna z Nemezis Carrie nie ma pozwolenia na pokazanie się na balu, postanawia zemścić się na dziewczynie. Postanowiła oblać ją krwią świni.

Koniec części pierwszej.




Za jakiś czas (pewnie jutro) dodam strzeszczenie części drugiej - Noc Zagłady.




Elo! Jest ósma dwadzieścia cztery, ja siedzę, piszę i słucham Nirvany. Jako, że nie ma internetu (notkę piszę w WordPad) czytam książkę, zaczęłam już część drugą, więc postanowiłam naskrobać notkę, nim zapomnę o czym była pierwsza. Zauważyłam, że ostatnimi czasy motywem przewodnim moich snów są... pająki. Dziś naprzywład, śniło mi się, że w moim domu wszędzie były pająki (wszędzie!) chciałam kupić taką płytkę (takie coś zielono białe) która odstrasza owady (wiem, to pajęczak, ale też działa) ale bałam się zaszkodzić królikowi, dziwne było to, że we śnie nie miałam królika, oznacza to, że miałam jakieś przebłyski świadomości podczas snu. Wracając do tego co mi się śniło, poszłam do takiego wielkiego pałacu pełnego zwierząt (śnił mi się już kilka razy, ale wtedy były tam tylko gołębie)były tam sowy, wilki, gołębie, sokoły i inne zwierzęta. Pamiętam, że zrobiłam kilka zdjęć sowie śnieżnej. Następnie wróciłam do domu, do moich kochanych pająków.

Obudziłam się i zasnęłam ponownie.

Nadal śniły mi się pająki, próbowałam dostać się do tego pałacu, ale nie mogłam go znaleźć, szłam przez las, drogą, gdzie poprzednio on stał i nic. Wróciłam do domu, pająków było kilkakrotnie więcej, były ogromne, chodziły po ścianach i suficie.

Obudziłam się.

Dodam, że moja dzisiejsza reakcja była o wiele delikatniejsza niż poprzednie, na moje sny o tych stworzeniach. Ostatnio usiadłam na łóżku i bałam się przykryć kołdrą i spać odkryta i w ogóle. Kiedyś obudziłam się z krzykiem. Dziś zaledwie miałam załzawione oczy, a wszystko poza tym było normalne. Dodam również, że w realnym świecie nie boję się tych stworzeń, kiedyś nawet chciałam mieć wielkiego pająka w terrarium, czy coś, za to w świecie snów, boję się ich niemiłosiernie. Potem skoczę do brata i sprawdzę w senniku co oznaczają śniące się pająki. Pozdrawiam, Eternity.

piątek, 13 kwietnia 2012

13.04.2012

Siema! Dzisiejszy dzień upłynął jakoś tak ciekawie. Były zawody w szkole, nie wygraliśmy, ale trzecie miejsce, jak dla naszej klasy jest ok. Graliśmy w siatkówkę i hokey'a. Na koniec dostaliśmy wafelki, a ci co zwiali nie dostali ani jednego! :) Piszę notkę tak późno, bo byłam na dworze, a brat poszedł do sklepu, więc korzystam. Za chwilę wrócę do czytania "Carrie". Swoją drogą, dzięki Inga, książka zaczyna się świetnie, jest wciągająca, bardzo. Wracając do zawodów, nie obyło się bez sprzeczek. To Wiktoria nie umie grać, to Ola nie chce się wymienić, innymi słowy - szara codzienność. Wiktoria pokłóciła się z Olą K., bo ta stwierdziła, że gra Wiktorii jest do dupy, Wiki nie chciała grać, za nią weszła by Roksana, bądź Weronika, co byłoby porażką. Po południu znów spotkałam Rudą (pies-przybłęda, który wczoraj chodził ze mną i Agą), była tak kochana. Zauważyłam, że nie kuleje tak jak wczoraj (dzięki bogu). W ogóle pokochałam tego psa, jest taka śliczna, kochana, przymilna. No normalnie ♥. Jakoś nie mam siły na dłuższą notkę, więc bywajcie!



czwartek, 12 kwietnia 2012

12.04.2012

Hello! Dziś mój brat wymyślił, że jak nie zacznę się uczyć, to nie usiądę na kompa. Dlatego zamieszczam posta u Kercika (pozdro). Dziś Oliwia była jak zwykle wkurzająca, ale to codzienność. Był sprawdzian z histy, nie uczyłam się (coś podobnego...), następnie polak, Wiktor jak zwykle gadał o "Świteziance". Pootem religia, wszyscy świrowali, ale spoko, luz był. Gdy mieliśmy wyjaśnić graficznie słowa "Zło dobrem zwyciężaj" narysowałam dwa anioły, jeden taki normalny, a drugi o włosach koloru krwi, w tle były płomienie i miał skrzydła nietoperza. Jutro jakieś durne zawody (o zgrozo), ale trzeba przeżyć, bo potem weekend i Patryk wyjedzie do Wlk. Rychnowa i będzie laptop tyylko mój! Wracając do dna dzisiejszego. Kochana Oliwka mająca 0 pomysłu na własne życie znów ściąga ode mua. Tym razem buźkę "^.^". Miejmy nadzieję, że Iniol przyniesie mi książkę, bo mua będzie się nudzić. Hmmm, posłuchajcie :


środa, 11 kwietnia 2012

11.04.2012 - v.2

Hejo! Więc to znowu ja (wiem nie spodziewaliście się ^^). Patrząc na blog koleżanki
 zauważyłam, że nie dałam fotki mojego kochanego Krzywołapka : 

     Krzywołap (dla jasności, on ma proste łapy)

Dziś doszłam do wniosku, że mam niebieskie włosy, a Inga zielone (co ja tak często o niej piszę!?)
Ponieważ pewna ruda... to znaczy nie ruda idiotka nie jest ruda, więc ja postanowiłam sie przyznać, że moje włosy są niebieskie (w końcu to z siebie wyrzuciłam!). 
Jeszcze raz chciałabym przeprosić Krzywołapka (tak, on umie czytać!) i zmusić was do wysłuchanie genialnej piosenki :
Pa!

11.04.2012

Hejo! Więc wczoraj, jak już wspominałam miałyśmy iść z Agą dokończyć śledztwo, jak planowałyśmy, tak zrobiłyśmy. Więc pełne obaw, bojąc się, że znajdziemy coś makabrycznego poszłyśmy ową dróżką. Doszłyśmy do jeziora (tam to chyba każda ścieżka prowadzi) i nie znalazłyśmy NIC! My się tam do cholery z tydzień wybierałyśmy i nie znalazłyśmy NIC. Jednak ja cały czas miałam złe przeczucia. No nic wracamy, spotkałyśmy jakiegoś debila na skuterze który jeździł wokół słupka ( O____o). No i poszłyśmy na plac. No i gdy siedziałyśmy jechała straż pożarna, okazało się, że w lesie zapaliła się trawa, no i zapewne byłoby na nas. Potem poszłyśmy do domu (mojego) i włączyłyśmy Paranormal Activity (to nic, że znamy na pamięć) no i Agnieszka poszła do domu i wróciła i dokończyłyśmy film i wybyłyśmy do lasu i poszła do domu (Agnieszka), a ja wróciłam do robieni... nie w sumie do niczego...


Hejo 2! Więc dzisiaj musiałam powrócić do szatańskich czeluści znanych szerzej pod nazwą szkoła.


Inga jak zwykle świrowała (no wiem, że to czytasz, wiem ^^), zaczęła bełkotać coś niezrozumiale gdy tylko weszłam do szatni, oczywiście potakiwałam :). Potem był chyba polski i luźna lekcja, jeszcze potem wf i kwadrant i modły do wielkiej Mamy Kury. Okazało się, że Wiktoria jest Tatokogucistką, i opatrzność mamy kury jej nie dotyczy (huehue) i nie trafiała w piłkę. Potem była matma, pani jak zwykle brała moje rzeczy, ostatnio ćwiczenia teraz siatki ostrosłupów. Potem (tak wiem, nadużywam słowa "potem") była Informatyka i robiliśmy prezentację, Ola stwierdziła, że "Pali jej się nk" czy coś. Dalej przyroda, dostałam genialną wręcz ocenę, jedynkę i dowiedziałam się, że się nie uczę (coś podobnego...) i muzyka, jak zwykle facet wybył na pół lekcji. Odrobiłabym lekcje, ale mnie się nie chcę, nie będę się zmuszać. Jutro sprawdzian z Historii, pouczyłabym się, ale mnie się nie chce.


Bywajcie!

wtorek, 10 kwietnia 2012

10.09.2012

Witam was. Z racji, że nudzę się (znowu) postanowiłam dać wam opis filmu pod tytułem Pachnidło. Jeśli opis fabuły was zaciekawi i poczujecie nieodpartą chęć obejrzenia go, przeczytajcie tylko pierwszą część tekstu, jeśli jednak lubisz mą twórczość i lubisz oglądać filmy znając zakończenie etc. czytaj całość.


Więc Pachnidło opowiada o sierocie Janie Baptysta Grenouille (w książce był karłem, natomiast w filmie dość wysokim człowiekiem). Jan miał bardzo wrażliwy węch, godny najlepszych perfumiarzy, żyjących w osiemnastym wieku we Francji. Jan Baptysta potrafił bowiem, odróżnić wszystkie zapachy które występują na świecie. Utalentowany mężczyzna dostał pracę u znanego, aczkolwiek opuszczonego przez klientów perfumiarza Giuseppe Baldini. Jan postanowił nauczyć się zatrzymywać zapach po to, ażeby stworzyć najpiękniejsze pachnidło na świecie, a do jego produkcji zamierzał posłużyć się zapachem trzynastu... tego dowiecie się jak obejrzycie. :)


Obsada:         

Jan Baptysta Grenouille - Ben Wishaw
Antoni Richis - Alan Rickman
Laura Richis - Rachel Hurd-Wood
Giuseppe Baldini - Dustin Hoffman
Grenouille w wieku 5 lat - Alvaro Roque
Dziewczyna ze śliwkami - Karoline Herfurth 
Matka Grenouille'a - Birgit Minichmayr
Biskup Geease - David Calder
Burmistrz Greease - Simon Chandler
Pani Gailard - Sian Thomas


Jeśli zamierzasz obejrzeć film, nie czytaj dalszej części notki.



Jan rodzi się na targu rybnym podobnie jak jego czwórka rodzeństwa, niestety w przeciwieństwie do nich Grenouille żyje, trafia do sierocińca gdzie już w pierwszych chwilach chcą go zabić, jednak jakimś cudem on nadal żyje. W wieku pięciu lat Jan nie mówił. Dzieci może nie nienawidziły go, ale w jego towarzystwie czuli się niekomfortowo. Ponieważ w sierocińcu nie było miejsca dla Grenouille, sprzedano go do jakiegoś obozu pracy, czy coś, średnia długość życia w tym obozie wynosiła pięć lat, jednak chłopak nie umierał, pewnego dnia dorosły już Grenouille udał się zanieść skóry do pewnego perfumiarza, perfumiarz ten odkupił chłopaka za 50 funtów i wziął go do pracy. Po jakimś czasie Grenouille udał się do Greease, uprzednio rozsławiając perfumerię Baldiniego na cały Paryż, ten zaś zbyt długo nie cieszył się sławą, gdyż świat zwalił mu się na głowę (w nocy zawalił się jego dom). Grenouille będąc w Greease nauczył się trudnej sztuki zatrzymywania zapachów, zaczął robić najpiękniejsze perfumy, których trzynaście esencji stworzonych było z zapachu kobiety.
Po zabiciu 14 kobiet chłopak został skazany na ukrzyżowanie, jednak gdy ludzie poczuli zapach jego perfum uznali go za anioła. Na placu egzekucyjnym zaczęła się ogromna orgia (większość osób właśnie teraz postanowiło obejrzeć ten film). Grenouille mógł zawładnąć światem, lecz on wrócił na miejsce swojego urodzenia i tam zginął, zjedzony przez ludzi.


Moja opinia o filmie :
Genialna obsada (Alanek ^^), świetna gra aktorska i niespotykana fabuła, moja ocena wynosi 9,9/10.


Przez wzgląd na to, iż niedługo przeczytam książkę Stephena Kinga "Carrie" zamieszcze tutaj recenzję.
Pozdrawiam moich czytelników, Eternity.

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

09.04.2012 - v.4

Znowu ja! Tym razem zaśmiecę wasze mózgi pięknymi wręcz fotkami Axl'a i reszty bogów z dawnego składu Gunsów ♥.



Axl na klocku - mój faworyt.

Axl i piękna szopa Slash'a

Axl ^^


Duff McKagan

Duff McKagan ♥

Izzy Stradlin

Izzy i Saul (Slash)

Steven Adler przy swojej podobiźnie

Steven

Saul Hudson ♥

Slash i jego boa

Cały zespół


Szkoda, że tak dobrego zespołu już nie ma, na szczęście pozostały ich piosenki.
Mam nadzieję, że wasze mózgi wytrzymały taką dawkę seksownych fotek członków G N' R, jeśli nie, trudno.









09.04.2012 - v.3

Witam. Piszę juz dziś po raz trzeci, bo strasznie się nudzę. Tym razem zadręczę was fragmentem mojego opowiadania które zaczęłam publikować na blogu i za nic nie mogę sobie hasła przypomnieć. Blog znajdziecie tu : http://fleeting-feeling.blogspot.com/.


Prolog :

Emily siedziała samotnie w pokoju. Niewielkie rany znaczyły się krwią na nadgarstkach. Jej matka była dla niej nikim, jak mogła nazwać córkę ścierwem, czy dobra matka nazwałaby tak córkę? Dlaczego przez wszystkich traktowana jest jak dziwadło. Ona tylko potrafiła więcej. Dziewczyna bowiem potrafiła zmusić przedmioty do lotu, rozumiała zwierzęta, potrafiła sprawiać niewyobrażalne cierpienia osobom którzy sprawili jej przykrość. Ona nie chciała tej mocy, nienawidziła jej, jest odtrącona przez ludzi. Nie chce jej się żyć. Ale bała się, Bała się śmierci, bólu. Ale ona tak tego chciała, lecz nie mogła. Postanowiła uciec, zostawić wszystko. Wzięła kilka najpotrzebniejszych rzeczy i zaczęła biec. Biegła nie oglądając się za siebie. Zatrzymała się dopiero gdy z zasięgu jej wzroku zginęło miasteczko. Postanowiła przenocować w Lesie Rusałek. Zastanawiała się dlaczego się tak nazywał i zasnęła.
Miała bardzo dziwny sen, widziała bardzo dziwne obrazy, twarze, nieznajome, takie straszne. Wiedziała, że ukazało jej się zło, zło które już od dawna wyczuwała.
Obudziła się nad ranem, postanowiła iść dalej aby nikt jej nie znalazł.

09.04.2012 - v.2

Pierwsza notka była wstępem do bloga, ale zapewne się domyśliliście.
Dzisiejszy dzień mija bez większych niespodzianek. W tym momencie (13:54) wpieprzam sałatkę warzywną i zastanawiam się nad jakąś sensowną notką na blogu. W tle słychać piękny głos Kurta Cobaina w piosence Lightium. Agnieszka wybyła na wieś, więc nie wyciągnę jej na dwór (o zgrozo). Poszła bym po Kercika, ale ta zapewne się uczy, albo idzie do kościoła (chyba, że nie ma żadnej mszy, ja tam nie wiem). Swoją drogą, czy macie w swoim towarzystwie dużo przesadnie religijnych ludzi?
Cały wczorajszy dzień spędziłam hejtując Wielkanoc i pisząc na GG... fajnie było. Zaczęłam pisać z kochaną, znienawidzoną przeze mnie Ingą i powiem szczerze, spoko jest. Ma genialny gust muzyczny (czyli taki jak ja ^^). Zaczęłam kochać piosenkę "Wake me up inside" - Evanescence, ale i tak wolę starych dobrych Gunsów. Hmmm, o czym by tu jeszcze pisać... Jutro z Agnieszką będziemy prowadzić śledztwo odnośnie biednych martwych zwierzaków. Zapewne zapytacie teraz jakich zwierzaków, z przyjemnością wam wytłumaczę.
Dnia 30 kwietnia 2012 wyciągnęłam Agnieszkę do Zakazanego Lasu (dla wtajemniczonych), jak to zwykle robimy, poszłyśmy dalej niż dnia poprzedniego, wzięłyśmy ze sobą psa-przybłędę - Lapsa. Tak idąc z Lapsem znalazłyśmy się na pięknej dróżce zagrodzonej pięknymi zielonymi drzewkami, więc usiadłszy na ziemi zaczęłyśmy podziwiać widoki, nagle straciłyśmy psa z oczu, wstałyśmy i zaczęłyśmy się rozglądać, Laps stał po drugiej stronie pola i coś obwąchiwał, jak się potem okazało były to dwa rozszarpane zwierzaki, nie było nawet kości... Wracając spotkałyśmy dwa psy, które wyraźnie chciały nam coś pokazać, poszłyśmy za nimi, ale dalej droga była ciężka do przejścia, a zważając na fakt, iż obie musiałyśmy wracać, nie poszłyśmy dalej.
Jutro idziemy na wyprawę celem której jest zbadanie owego miejsca. To już koniec mojej jakże pasjonującej i ciekawej wypowiedzi. Pozdrawiam moich potencjalnych czytelników, Eternity.

09.04.2012

Posiadam imię i zapewne nie spodziewliście się, iż nazwisko również posiadam. Jestem gówniarą, która widząc błędy ortograficzne ma ochotę zabć. Kocham poprawiać i krytykować ludzi, jestem bardzo szczera, co nie wyklucza wrodzonego talentu do kłamstwa. Doskonale umiem manipulować ludźmi, świetnie gram i udaję. Jestem niekonsekwentna, kocham gadać i rzadko kogokolwiek słucham. Nienawidzę się uczyć i nie robię tego, aczkolwiek mam dość dobre oceny. Jestem chamska i wyszczekana. Nałogowo chlam herbatę. Nienawidzę czekolady, chyba, że mam na nią ochotę, ale jak już to białą, rzadziej mleczną bądź nadziewaną. Interesuję się psychologią, zjawiskami paranormalnymi, filozofią, weterynarią. Nie boję się duchów, potworów z pod łóżka etc.. Nie boję się również śmierci. Jedyną rzeczą której się lękam jest... ból. Lubię dzieci dopóki siedzą cicho w miejscu, potem już moja sympatia ulega znacznemu zmniejszeniu. Co ciekawe, nieważne, czy krzyczałabym na dziecko, była miła, czy nie i tak lgną do mnie jak nie wiem co. Jestem katoliczką która nie chodzi do kościoła i nienawidzi księży. Uważam, że nic nie trwa wiecznie, wszystko kiedyś ma swój koniec.


Ten blog będzie moim pamiętnikiem, będę tu opisywać wydarzenia z danego dnia. Jeśli ktoś będzie chciał czytać - spoko. Jeśli nie- przeżyję, założyłam go głównie po to, ażeby pamiętać minione wydarzenia dłużej niż jeden dzień, jak to zwykle ze mną jest. Pozdrawiam, Eternity.