czwartek, 24 maja 2012

24.05.2012

Ohayo!! Wróciłam z wycieczki. Siedziałam z Ingą, ta jak zwykle coś robiła, ale to już codzienność jest. Najpierw nim wyjechaliśmy z Dobrzynia twierdziła, że jesteśmy w Hollywood, następnie Inga machała do ludzi w drodze, etc. Potem baba w tym muzeum gadała o martwej naturze, a następnie w sześcioosobowych grupach robiliśmy kompozycje (cytryna, butelka i winogrono) i musieliśmy to narysować. Rysunek podobał mi się póki nie zaczęłam robić tła i materiału na którym stała kompozycja. Dagmara zamiast winogron narysowała winogronowy koktajl, ale w sumie, i to, i to jest z winogron. Następnie poszliśmy na lody... takie do jedzenia oczywiście, zboczeńce jedne! Potem zapytała, czy ma zostać striptizerką. Odpowiedziałam, że tak. Potem wróciliśmy do domu. Poszłam na rynek, potem na zakupy i do domu. Ale mnie nogi bolą, mam pościerane całe podeszwy stóp. Wiem, że notka nie wyszła, ale dwie osoby prosiły mnie o notkę, więc coś napisałam. Żegnam.


1 komentarz: