Buenos dias! Znów się nudzę i do tego mnie brzuch boli. I co chwilę mi net traci zasięg. Idę się powiesić. Nawet spokojnie notki dodać się nie da, a co dopiero na GG popisać... Eh. Zauważyłam, że ego u Ingi już dawno przerosło IQ. Dobijające. Ale ok, od początku :
Najpierw rano przyszła po mnie Aga i poszłyśmy do szkoły, przyszłyśmy wcześniej, żeby posiedzieć pod szatnią i wysyłałam jej piosenki, m. in. Don't Cry, Dance of death. Potem doszła Kercik z Klaudią J.
Lekcja pierwsza - Matma - Jakieś tam zadania których nie rozumiałam. Ola nawijała o tonikach. Jezus, ja ją zadźgam... pomidorem...
Lekcja druga - Historia - Ogólnie lubię historię, ale nie przepadam za nauczycielką od niej.Nikt jej nie lubi. Ostatnio byłam pisać zaległy sprawdzian, to jeden gościu też jej nie lubi. :3 No ale wracając do dnia dzisiejszego, coś jak zwykle mi gadała, ale jak ona do mnie gada, to ja się tylko śmieję. Nawet nie wiem z czego. Dostałam 2- i 1, wychodzi mi 2 na koniec. W sumie mam to w dupie. W gimnazjum będę się uczyć. Na prawdę. Zwłaszcza angielskiego.
Lekcja trzecia - Polski - Hmm... nie pamiętam co robiłam... Aaa, już wiem. Mieliśmy przygotować jakieś cytaty z książek. Ja przeczytałam dialog Snape'a i Dumbledore'a z Insygniów, z rozdziału Opowieść Księcia. Ten dialog z "Zawsze" na końcu. Kocham go. :3 Dostałam za niego piątkę.
Lekcja czwarta - Religia - Właściwie nic z niej nie wiem.
Lekcja piąta - W-f - Graliśmy w kosza. Przegraliśmy. .
Potem poszłam z Agą na plac, do mnie, do Lidla, potem sama do mojej mamy, na cmentarz, na zakupy, i do domu. Ugotowałam obiad. Sama. Spaghetti :3
Teraz siedzę na krześle. Piszę na GG z Wiki (nie, nie z Foksińską) i z Matti.
PS. Odwiedzajcie extra blog Matyldy T.
czwartek, 31 maja 2012
środa, 30 maja 2012
30.05.2012
Zaniedbuję bloga. Dobrze o tym wiem. Brakuje mi czasu na codzienne dodawanie notek, ale spróbuję to naprawić. Jakoś tak... muszę!
Dzisiejszy dzień niby jest fajny, ale jakiś taki do dupy. Źle się czuję. Głowa mnie boli i zimno mi. Jak się rozchoruję, to się zabiję. A wtedy Inga nie będzie miała kogo nękać na talku, mwuahahah. I Yuki też nie! Ale jej tego nie zrobię.
Dziś na lekcji, zamiast polskiego mieliśmy zastępstwo z Mleczkiem. Przez całą lekcję pisałam z Olą sms'y, nie byłoby to tak dziwne, gdyby nie fakt, że Ola siedziała jakieś 1,5 metra ode mnie. Pisałam też z Yuki.
Następnie wf. Graliśmy w serwo-bieg. Mi i Agnieszce się nie chciało, więc zawsze ustawiałyśmy się na końcu do wybicia, więc ostatecznie przebiegłyśmy bazy tylko raz. No co się wysilać będziemy. Potem już tylko biegałyśmy z podbicia na pole i na odwrót.
Potem matma. Pani kazała pisać mi sprawdzian. Ja zaczęłam pisać i skończyłam nim ona podała temat. Przez resztę lekcji udawałam, że nadal piszę sprawdzian. Ciągle coś pisałam, zamazywałam, pisałam znowu to samo, zamazywałam i tak ciągle.
Następnie informatyka. Kończyliśmy jakieś durne powtórzenia z Worda i Paint'a. Po co mamy powtarzać z Paint'a!? No nie ważne. Zrobiłyśmy z Karoliną... znaczy ja zrobiłam siedząc obok Karoliny, powtórzenia i zaczęłam pisać z Ingą.
Przyroda. A raczej zastępstwo z Chojnackim. Mieliśmy w-f. Graliśmy znów w serwo-bieg. Byliśmy nasze dziewczyny i złączona grupa chłopaków z naszej klasy i z klasy C, na sportową. Przegraliśmy. Ja i Agnieszka tym razem w ogóle nie przebiegałysmy i nie dotknęłyśmy piłki. Piłka dotknęła mnie. Agnieszka twierdzi, że chciała mnie przed nią obronić. Odsuwając się...
Potem nie było muzyki, więc ja i Aga poszłyśmy na plac. Siedziałyśmy koło godziny na huśtawkach rozmawiając... znaczy słuchałyśmy muzyki na słuchawkach. Ja Gunsów, a ona pewnie jakiegoś gówna.
Następnie poszłam do mamy i wróciłam do domu zrobiwszy zakupy. Teraz kończę pisać z Wiktorią (nie, nie Foksińską) i wychodzę z Agą. Ave.
Edit : Chcialam dodać, że Yuki chciała mnie zgwałcić więcej razy niż tu opisałam. Dziękuję.
Dzisiejszy dzień niby jest fajny, ale jakiś taki do dupy. Źle się czuję. Głowa mnie boli i zimno mi. Jak się rozchoruję, to się zabiję. A wtedy Inga nie będzie miała kogo nękać na talku, mwuahahah. I Yuki też nie! Ale jej tego nie zrobię.
Dziś na lekcji, zamiast polskiego mieliśmy zastępstwo z Mleczkiem. Przez całą lekcję pisałam z Olą sms'y, nie byłoby to tak dziwne, gdyby nie fakt, że Ola siedziała jakieś 1,5 metra ode mnie. Pisałam też z Yuki.
Następnie wf. Graliśmy w serwo-bieg. Mi i Agnieszce się nie chciało, więc zawsze ustawiałyśmy się na końcu do wybicia, więc ostatecznie przebiegłyśmy bazy tylko raz. No co się wysilać będziemy. Potem już tylko biegałyśmy z podbicia na pole i na odwrót.
Potem matma. Pani kazała pisać mi sprawdzian. Ja zaczęłam pisać i skończyłam nim ona podała temat. Przez resztę lekcji udawałam, że nadal piszę sprawdzian. Ciągle coś pisałam, zamazywałam, pisałam znowu to samo, zamazywałam i tak ciągle.
Następnie informatyka. Kończyliśmy jakieś durne powtórzenia z Worda i Paint'a. Po co mamy powtarzać z Paint'a!? No nie ważne. Zrobiłyśmy z Karoliną... znaczy ja zrobiłam siedząc obok Karoliny, powtórzenia i zaczęłam pisać z Ingą.
Przyroda. A raczej zastępstwo z Chojnackim. Mieliśmy w-f. Graliśmy znów w serwo-bieg. Byliśmy nasze dziewczyny i złączona grupa chłopaków z naszej klasy i z klasy C, na sportową. Przegraliśmy. Ja i Agnieszka tym razem w ogóle nie przebiegałysmy i nie dotknęłyśmy piłki. Piłka dotknęła mnie. Agnieszka twierdzi, że chciała mnie przed nią obronić. Odsuwając się...
Potem nie było muzyki, więc ja i Aga poszłyśmy na plac. Siedziałyśmy koło godziny na huśtawkach rozmawiając... znaczy słuchałyśmy muzyki na słuchawkach. Ja Gunsów, a ona pewnie jakiegoś gówna.
Następnie poszłam do mamy i wróciłam do domu zrobiwszy zakupy. Teraz kończę pisać z Wiktorią (nie, nie Foksińską) i wychodzę z Agą. Ave.
Edit : Chcialam dodać, że Yuki chciała mnie zgwałcić więcej razy niż tu opisałam. Dziękuję.
poniedziałek, 28 maja 2012
28.05.2012
Eh... nie przywitam się. Znowu. Jakoś tak nie chce mi się. W ogóle nic mi się nie chce. Jakieś takie to wszystko dobijające. Wczoraj poszłam na tą komunię. Na początku wyjście z domu :
[M]ama : Daria wypisz te kartki!
[J]a : No toć czekaj!
[M] : Ale zaraz wychodzimy!
[J] : To sobie sama wypisz!
[M] : Ale ja tak nie umiem.
[J] : Nie musisz mi przypominać o moich zdolnościach.
[P]atryk : Znajdź mój telefon. Dam ci 5 zł.
[J]a : Nie chce kasy! Nie mam czasu!
[P] : Znajdź mi, proszę!
[J] : Jezuu! Masz!
[M] : Wypisujesz!?
[J] : Już! Masz! Pasuje!?
[M] : Ooo, ładnie.
[J] : Za ile idziemy?
[M] : No tak za godzinkę.
Zastanawia mnie, śmiać się, czy płakać?
Atrakcji ciąg dalszy :
[J] : Mamo, gdzie moja koszulka?
[M] : No na balkonie.
[J] : Ale mokra jest!
[M] : Bo była dziś prana
[J] : Ale miałaś zrobić pranie wczoraj.
[M] : Mogłaś mówić, że chcesz ją założyć.
[J] : Kupiłam ją specjalnie na przyjęcie.
[M] : Zapomniałam. Załóż inną.
[J] : No mamo!
Potem kwiaciarnia. Stoję sobie spokojnie i patrzę przez szybę, bo kolejka niemiłosierna. I tak patrzę, a tu idzie gościu który wyglądał dokładnie jak Duff McKagan. Nabrałam głośno powietrza i w tym momencie wszyscy ludzie zaczęli się na mnie gapić. Powiedziałam tylko "nie, nic" i spojrzałam w okno, a go nie było. Zaczęłam myśleć, czy przypadkiem nie mam schizofrenii. Potem ja i ma matka wyszłyśmy z kwiaciarni i poszłyśmy przed kościół. Oczywiście "Aluś, wszystkiego najlepszego" i inne tego typu. Gdy zaczęli wchodzić do kościoła, ja, mama, Jacek, Artur, Justyna i Laura poszliśmy do parku. Po chwili doszli Patryk i Marta. Po chwili obok nas przechodziła kobieta. Miała czerwone dready, była ubrana na czarno, jednym słowem - extra. Gdy przeszła powiedziałam błagalnym szeptem "Adoptuj mnie!". Następnie msza się skończyła, poszliśmy na chwilkę pod kościół i do Juki (restauracja taka). Przyszła Oliwia w sukience w kolorze różowo-podobnym. Zaczęło mnie mdlić. Z Oliwią zjadłysmy 10 kawałków ananasa, 9 kawałków arbuza, 10 kawałków kiwi i jakieś 20 kulek winogrona. Ale pyszne były :3 Potem ja sobie poszłam bo mi się tam nie chciało siedzieć, a co dalej robiła Oliwia to ja mam w dupie. Ja poszłam z Agą na dwór. Siedziałyśmy na placu, poszłyśmy do mnie, na plac i do domów. Potem posiedziałam na GG i poszłam spać. Na razie spadam. Ave.
[M]ama : Daria wypisz te kartki!
[J]a : No toć czekaj!
[M] : Ale zaraz wychodzimy!
[J] : To sobie sama wypisz!
[M] : Ale ja tak nie umiem.
[J] : Nie musisz mi przypominać o moich zdolnościach.
[P]atryk : Znajdź mój telefon. Dam ci 5 zł.
[J]a : Nie chce kasy! Nie mam czasu!
[P] : Znajdź mi, proszę!
[J] : Jezuu! Masz!
[M] : Wypisujesz!?
[J] : Już! Masz! Pasuje!?
[M] : Ooo, ładnie.
[J] : Za ile idziemy?
[M] : No tak za godzinkę.
Zastanawia mnie, śmiać się, czy płakać?
Atrakcji ciąg dalszy :
[J] : Mamo, gdzie moja koszulka?
[M] : No na balkonie.
[J] : Ale mokra jest!
[M] : Bo była dziś prana
[J] : Ale miałaś zrobić pranie wczoraj.
[M] : Mogłaś mówić, że chcesz ją założyć.
[J] : Kupiłam ją specjalnie na przyjęcie.
[M] : Zapomniałam. Załóż inną.
[J] : No mamo!
Potem kwiaciarnia. Stoję sobie spokojnie i patrzę przez szybę, bo kolejka niemiłosierna. I tak patrzę, a tu idzie gościu który wyglądał dokładnie jak Duff McKagan. Nabrałam głośno powietrza i w tym momencie wszyscy ludzie zaczęli się na mnie gapić. Powiedziałam tylko "nie, nic" i spojrzałam w okno, a go nie było. Zaczęłam myśleć, czy przypadkiem nie mam schizofrenii. Potem ja i ma matka wyszłyśmy z kwiaciarni i poszłyśmy przed kościół. Oczywiście "Aluś, wszystkiego najlepszego" i inne tego typu. Gdy zaczęli wchodzić do kościoła, ja, mama, Jacek, Artur, Justyna i Laura poszliśmy do parku. Po chwili doszli Patryk i Marta. Po chwili obok nas przechodziła kobieta. Miała czerwone dready, była ubrana na czarno, jednym słowem - extra. Gdy przeszła powiedziałam błagalnym szeptem "Adoptuj mnie!". Następnie msza się skończyła, poszliśmy na chwilkę pod kościół i do Juki (restauracja taka). Przyszła Oliwia w sukience w kolorze różowo-podobnym. Zaczęło mnie mdlić. Z Oliwią zjadłysmy 10 kawałków ananasa, 9 kawałków arbuza, 10 kawałków kiwi i jakieś 20 kulek winogrona. Ale pyszne były :3 Potem ja sobie poszłam bo mi się tam nie chciało siedzieć, a co dalej robiła Oliwia to ja mam w dupie. Ja poszłam z Agą na dwór. Siedziałyśmy na placu, poszłyśmy do mnie, na plac i do domów. Potem posiedziałam na GG i poszłam spać. Na razie spadam. Ave.
niedziela, 27 maja 2012
27.05.2012
Witajcie. Piszę tylko taką krótką notkę, albowiem zaraz ide na komunię kuzynki. Nie chce tam iść. Nawet nie lubię tej kuzynki, a muszę do niej iść. Jeszcze mi prowokacja rodziny nie wyszla bo ma koszulka Gunsów z wielka czachą jest mokra. Tak chciałam ją ubrać. Jestem dziś ubrana bardzo kolorowo.
Sweter : Jaskrawy czarny
Bluzka : Matowy czarny
Spodnie : Ciemno czarny
Buty : Połyskliwy czarny
A i stwierdziłam, że mój brat jest genialny! Gdy mu pokazałam moją koszulkę powiedział, że jest świetna i miał kiedyś taką samą. :3
Ok kończę. Pa
Sweter : Jaskrawy czarny
Bluzka : Matowy czarny
Spodnie : Ciemno czarny
Buty : Połyskliwy czarny
A i stwierdziłam, że mój brat jest genialny! Gdy mu pokazałam moją koszulkę powiedział, że jest świetna i miał kiedyś taką samą. :3
Ok kończę. Pa
czwartek, 24 maja 2012
24.05.2012
Ohayo!! Wróciłam z wycieczki. Siedziałam z Ingą, ta jak zwykle coś robiła, ale to już codzienność jest. Najpierw nim wyjechaliśmy z Dobrzynia twierdziła, że jesteśmy w Hollywood, następnie Inga machała do ludzi w drodze, etc. Potem baba w tym muzeum gadała o martwej naturze, a następnie w sześcioosobowych grupach robiliśmy kompozycje (cytryna, butelka i winogrono) i musieliśmy to narysować. Rysunek podobał mi się póki nie zaczęłam robić tła i materiału na którym stała kompozycja. Dagmara zamiast winogron narysowała winogronowy koktajl, ale w sumie, i to, i to jest z winogron. Następnie poszliśmy na lody... takie do jedzenia oczywiście, zboczeńce jedne! Potem zapytała, czy ma zostać striptizerką. Odpowiedziałam, że tak. Potem wróciliśmy do domu. Poszłam na rynek, potem na zakupy i do domu. Ale mnie nogi bolą, mam pościerane całe podeszwy stóp. Wiem, że notka nie wyszła, ale dwie osoby prosiły mnie o notkę, więc coś napisałam. Żegnam.
wtorek, 22 maja 2012
22.05.2012 - v.2
Jedno z moich starych zdjęć znalezionych na kompie. Postanowiła się nim z wami podzielić. Podoba mi się.
22.05.2012
Eh... Nie mam weny na jakieś sensowne powitanie. "Dzień dobry", "Cześć", "Hej!" - to takie oklepane i bezsensowne. No dajmy na to "dzień dobry", tego bloga zapewne czytają również ludzie których nienawidzę, to tak jakbym przestała im źle życzyć. Mam dość udawania miłej dla niektórych. To dobijające. Ciekawe ile osób, które niby lubię, ma tę słodką świadomość mej nienawiści w stosunku do nich. W ogóle dzisiejszy dzień skłonił mnie do refleksji odnośnie życia mojego i innych. Na przykład, ten chory podział ludzi według koloru skory, gatunku słuchanej muzyki, orientacji, subkultury. No przepraszam bardzo, jeśli ja miałabym odtrącać ludzi ze względu na gatunek słuchanej muzyki, to zapewne odtrąciłabym wszystkich prócz trzech osób. Albo orientacja. Niby czemu geje muszą się całe życie ukrywać!? Czemu nie mogą żyć normalnie? Mamy przecież wolną wolę. Mamy również prawo do wykorzystywania jej. Ilu ludzi gada o wolności zabierając ją innym? To jak zamknięcie biednego sokoła, pragnącego latać, w klatce. W klatce w której nawet nie może wyprostować skrzydeł. Co byście poczęli bez wolności? Choć i tak zapewne dla większości pozbawieniem wolności, jest zakaz wychodzenia na dwór przez parę dni. Wolność dla niektórych jest ideą, którą będą się kierować przez całe życie. Ja zamierzam walczyć o wolność. Zamierzam walczyć dla większego dobra. Pewnie większość tego nie zrozumie, ale to już nie mój problem. Obiecałam sobie, że będę zapisywać tu swoje przemyślenia, i mam zamiar obietnicę tę, spełnić. Zauważyłam, że ostatnio moja chora rodzinka stara się za wszelką cenę zamknąć mi usta, bym nie mogła głosić swej idei. Niech do nich dotrze, że nie mam zamiaru zostać kolejną wyidealizowaną dziewczynką z naszej rodziny która co niedziele będzie zapylać do kościółka i która po studiach będzie siedzieć na dupie przed kompem w biurze. Za nic! Dobra, kończę me gadanie o życiu na dziś. Ave.
poniedziałek, 21 maja 2012
21.05.2012
Konnichiwa! Dzisiejszy dzień jeszcze sie nie zakończył, ale było dość fajnie. Najpierw szkoła. Przyroda, dalszy ciąg kłótni z Ingą :
[I] : Tak!
[J] : Nie!
[I] : Och!
[J] : Ach!
Dalej matma i sprawdzian. Oczywiście znów wydaje mi się, że mam wszystko dobrze, ale ostatnio i przedostatnio, a i tak było 3. Ale ten sprawdzian był stosunkowo prosty. Potem jakieś mało istotne i mało ciekawe lekcje. Aaa, na polskim, a właściwie okienku dowiedziałam się, że Inga urodziła już tyle dzieci, że wycieli jej macicę, i teraz jest w ciąży, a płód rozwija się w nozdrzach. Potem Oliwia przyszła do mnie i u mnie śpi, znaczy mamy zamiar nie spać, ale zapewne wytrzymamy tak do 22-23, jak to zwykle. Potem poszłyśmy do Golubia, bo Oliwia miała wziąć swoje rzeczy, i poszłyśmy do miasta z zamiarem kupienia mi butów. Nigdzie nie ma balerinek ładnych! Jutro jeszcze jakichś poszukam. Następnie poszłyśmy do tesco zaopatrzyć sie w chipsy i picie. Kupiłyśmy do tego FRUGO Aloes i Kiwano, są normalnie przepyszne, lepsze od tych zwykłych. Potem poszłyśmy do domu, ja włączyłam Oszukać Przeznaczenie 4, w między czasie robiąc obiad i malując matce mej włosy. Tak jej je malowałam, że ubrudziłam ręcznik i pół łazienki brązową farbą do włosów... Oliwia ubrudziła mą różową bluzkę, ale nie będę po niej rozpaczać. Potem zeżarłyśmy makaron z twarogiem, a następnie chipsy. Potem poszłyśmy do dużego pokoju i siedziałyśmy na balkonie. Gadałyśmy i nagle uslyszałam dziwny głos, okazało się, że to mój brat pytał się o to czy nakarmiłam gównojady... ryby znaczy się. Ja powiedziałam, że tak, ale mój brat zapytał się czy włączyłamn filtr, oczywiście nie więc pobiegłam w kierunku mojego pokoju, ażeby go włączył, ku mojemu zdziwieniu klamka sie popsuła i gdyby nie śrubokręty w szafce nie wyszłybysmy z pokoju, ale ja rozkręciłam klamke i jakoś się wydostałam. Potem usiadłam i zaczełam pisać notkę. Teraz siedzę, piszę na GG i staram się, ażeby Oliwia nie widziała o czym pisze. Ave.
niedziela, 20 maja 2012
20.05.2012
Mój boże, nie bardzo chce mi się pisać. We czwartek wycieczka. Teraz piszę z Matti, Marysią i Iniolem. Spadam. Papa!
środa, 16 maja 2012
16.05.2012
Hej. Mój boże, co dziś się działo na placu... ale zacznijmy od początku, były lekcje (no coś podobnego) na w-f'ie omal nie złamałam nogi! Potem były jakieś nudne lekcje, za wiele nie pamiętam. W międzyczasie złożyłam podanie do gimnazjum artystycznego. Potem muzyka, większość czasu zajęło mi rysowanie po zeszycie od matmy i odpisywanie na dziesiątki liścików. Normalnie nie nadążałam.
I stwierdziłam jeszcze, że jestem traktowana jak wikipedia. Nie żeby mi to zbytnio przeszkadzało.
Potem wyszłam z Agą na plac. Potem przyszedł syn mego nauczyciela od informatyki, Agnieszka chciała kopnąć piłkę, on jej podał, a ona go nią w ryj. On złapał się za nos, a Aga co chwilę "sory, sory, sory". Następnie jakieś bachory chciały abyśmy ich goniły, my najpierw powiedziałyśmy, że nie, ale zaatakowały nas kamieniami, to zaczęłyśmy ich gonić i schowałyśmy się w klatce, potem one tam przylazly to uciekliśmy do mnie. Odrobiłyśmy lekcje i Aga poszła. Potem usiadłam na kompa i siedzę i piszę na GG. Koniec. A i ostatnio zaczęłam słuchać polskiego punk rocka, coraz częściej. Punk's not death!
I stwierdziłam jeszcze, że jestem traktowana jak wikipedia. Nie żeby mi to zbytnio przeszkadzało.
Potem wyszłam z Agą na plac. Potem przyszedł syn mego nauczyciela od informatyki, Agnieszka chciała kopnąć piłkę, on jej podał, a ona go nią w ryj. On złapał się za nos, a Aga co chwilę "sory, sory, sory". Następnie jakieś bachory chciały abyśmy ich goniły, my najpierw powiedziałyśmy, że nie, ale zaatakowały nas kamieniami, to zaczęłyśmy ich gonić i schowałyśmy się w klatce, potem one tam przylazly to uciekliśmy do mnie. Odrobiłyśmy lekcje i Aga poszła. Potem usiadłam na kompa i siedzę i piszę na GG. Koniec. A i ostatnio zaczęłam słuchać polskiego punk rocka, coraz częściej. Punk's not death!
poniedziałek, 14 maja 2012
14.05.2012
Hej. Nie bardzo chce mi się pisać jakąś dłuższą notkę, pisze głównie po to, ażeby zaapelować do ludzi głaszczących i dotykających nowo narodzone zwierzęta : Nie róbcie tego! Cholera, czy do was kiedyś dotrze fakt, że tego matka gdy wyczuje wasz zapach to nie zaakceptuje młodego, nie będzie go karmić i się nim zajmować. Przez takich ludzi ginie tyle bezbronnych stworzeń. Czarna kotka urodziła pięć kociąt, z relacji jakiejś czwartoklasistki wynika, ze jakiś chory bachor powiesił jednego kotka w śmietniku. Jeśli to czytasz, to wiedz, że jak się dowiem kim jesteś to cie zabije! Jak można skrzywdzić niewinne stworzenie!? Jak można być tak pozbawionym człowieczeństwa i honoru. Tak, honoru. Dla mnie zupełnie honoru pozbawia człowieka zabicie niewinnego zwierzęcia. Nasi dziadkowie zdobywali honor ginąc na wojnie za ojczyznę. Oni musieli zabijać, w obronie swoich żon i dzieci, a temu kretynowi co ten kociak zrobił? Mój Boże, świat i tak dąży do samo destrukcji, a my tylko mu w tym pomagamy. Boże.
niedziela, 13 maja 2012
13.05.2012
Jak widać zmieniłam nieco wygląd bloga. Właściwie zmieniłam wszystko. Czcionki, kolory. Kocham kropki. Jutro szkoła i może Oliwia u mnie śpi. Hmm... Znacie jakieś dramaty o ludziach uzaleznionych od alkoholu lub narkotyków? Ok, potem może jeszcze napiszę. A i zamówiłam sobie koszulkę Gunsów :
A tu Axluś w kilcie śpiewa Sweet child o' mine :3 :
sobota, 12 maja 2012
12.05.2012
Ni mogę egzystować dłużej niż jeden dzień bez herbaty, to me ostatnie spostrzeżenia. No cóż, to uzależnienie. Ja jestem uzależniona od muzyki i herbaty, bez tych dwóch rzeczy nie przeżyję. I jeszcze śpiewanie przez GG ^^
Dziś z Werą zaśpiewałyśmy całe Welcome to the jungle. Tak btw. Zastanawiam się co Oliwia ma do Niej... Często, a właściwie zawsze Weronika wykazuje większą dojrzałość i inteligencje niż Oliwia, ale cóż, świata nie zmienię. Dziś kompletnie nigdzie nic chce mi się wychodzić, więc będę siedzieć w domu. Jutro niedziela. Dobra, już nic ciekawszego nie napiszę. Idę oglądać koncert Gunsów w Tokio, pa.
piątek, 11 maja 2012
11.05.2012
Nie bardzo chce mi się rozpisywać. Wczoraj nie pisałam, bo nie miałam czasu. Mhm. Zapełnię pozostałe miejsce dwoma rozmowami, jedna z GG i jedna z Agą :
[J] : No!
[A] : Jo?
[J] : Chyba...
[A] : No.
[J] : Ale na pewno.
[A] : Jo!?
[J] : No!
[A] : Nie!
[J] : No toć jo!
[A] : A jo!
I Rozmowa z Grażynką, o sataniźmie :) :
Amortencja
Odzyskałam pelerynę! ^ ^
19:01
Eternity
Huncwoci pomogli?
19:01
Amortencja
No jacha, jak to mówi młodzież.
19:01
Eternity
Hahah. Och ci Huncwoci...
19:02
Ja ci mówię, oni są szatanistami.
Do kościoła nie chodzą.
Amortencja
OO..
19:02
Eternity
Malują paznokcie na jaskrawe kolory.
19:02
Na ich włosach jawi się żel.
Amortencja
Mój Luniak też?!
19:02
Eternity
Mają metal w tylku.
19:02
Oglądali Gwiezdne Wojny...
i Pokemony...
i Harry'ego Potter'a
Amortencja
Mój Luniak też?
19:03
XD
Eternity
Tak!
19:03
Amortencja
Och, nie
19:03
Eternity
Ja ci mówię... Grażynka, oni to szataniści...
19:03
Amortencja
No nie, Ryśku...!
19:04
Eternity
Grażynko!
19:04
Amortencja
To zrobiły złowieszcze i mhroczne kartony! To na pewno one!
19:05
Eternity
Tak! To one! To wszystko one!
19:06
Amortencja
To przez nie zginęła Hanka!
19:06
One odpowiadają za zło tego świata.
Za terrorystów/
Eternity
Ja Ci mówię Grażynka, ten świat dąży do autode... aut... autoder... do zagłady.
19:07
Autodestrukcji.
Amortencja
Autodestururukcji, Ryśku. Na podwórko nie chodziłeś?
19:07
Eternity
Grażynko, podwórko to dzieło szatana. Jesteś szatanistą!
19:08
Amortencja
W moich czasach nie było dziełem szatana.
19:09
Eternity
W twoich czasach to podwórek jeszcze nie było! Ty... ty... nie umiesz dziergać czapeczek na drutach!
19:10
Amortencja
Tam dzieci się edukowały.
19:10
Tylko rękawiczki, niestety.
Eternity
Właśnie, co z ciebie za moher!? Nawet beratu nie masz!?
19:12
Amortencja
Maam, ale wydziergany przez Ciebie Ryśku, nie pamiętasz?
19:13
Eternity
No troszkę mi się zapomina ostatnimi czasy. Grażynko, a jak masz na imię?
19:14
Amortencja
Maria Anna, Ryśkuu.
19:14
Eternity
Aaaa, a ja?
19:14
Amortencja
Bartłomiej..
19:15
Eternity
Aaaa, a ja myslałam, że Rysiek...
19:15
Amortencja
Nie! W życiu.
19:17
Eternity
Aaa, Bartlomiej, Bartłomiej... Pamiętam!
19:18
Nie, juz nie.
Muszę znaleźć me prawdziwe ja. Moje powolanie.
19:19
Amortencja
To jednak Daria jesteś, tak mi się przypomniało.
19:20
Eternity
Niee!
19:20
Amortencja
Niestety taak. ; (
19:20
Eternity
Czy ty mnie czasem nie zdradzasz Grażynko!?
Czy Rysiek odnajdzie swoje prawdziwe Ja, czy Grażynka powie Ryśkowi prawdę? Tego dowiecie się w następnej notce.
[J] : No!
[A] : Jo?
[J] : Chyba...
[A] : No.
[J] : Ale na pewno.
[A] : Jo!?
[J] : No!
[A] : Nie!
[J] : No toć jo!
[A] : A jo!
I Rozmowa z Grażynką, o sataniźmie :) :
Amortencja
Odzyskałam pelerynę! ^ ^
19:01
Eternity
Huncwoci pomogli?
19:01
Amortencja
No jacha, jak to mówi młodzież.
19:01
Eternity
Hahah. Och ci Huncwoci...
19:02
Ja ci mówię, oni są szatanistami.
Do kościoła nie chodzą.
Amortencja
OO..
19:02
Eternity
Malują paznokcie na jaskrawe kolory.
19:02
Na ich włosach jawi się żel.
Amortencja
Mój Luniak też?!
19:02
Eternity
Mają metal w tylku.
19:02
Oglądali Gwiezdne Wojny...
i Pokemony...
i Harry'ego Potter'a
Amortencja
Mój Luniak też?
19:03
XD
Eternity
Tak!
19:03
Amortencja
Och, nie
19:03
Eternity
Ja ci mówię... Grażynka, oni to szataniści...
19:03
Amortencja
No nie, Ryśku...!
19:04
Eternity
Grażynko!
19:04
Amortencja
To zrobiły złowieszcze i mhroczne kartony! To na pewno one!
19:05
Eternity
Tak! To one! To wszystko one!
19:06
Amortencja
To przez nie zginęła Hanka!
19:06
One odpowiadają za zło tego świata.
Za terrorystów/
Eternity
Ja Ci mówię Grażynka, ten świat dąży do autode... aut... autoder... do zagłady.
19:07
Autodestrukcji.
Amortencja
Autodestururukcji, Ryśku. Na podwórko nie chodziłeś?
19:07
Eternity
Grażynko, podwórko to dzieło szatana. Jesteś szatanistą!
19:08
Amortencja
W moich czasach nie było dziełem szatana.
19:09
Eternity
W twoich czasach to podwórek jeszcze nie było! Ty... ty... nie umiesz dziergać czapeczek na drutach!
19:10
Amortencja
Tam dzieci się edukowały.
19:10
Tylko rękawiczki, niestety.
Eternity
Właśnie, co z ciebie za moher!? Nawet beratu nie masz!?
19:12
Amortencja
Maam, ale wydziergany przez Ciebie Ryśku, nie pamiętasz?
19:13
Eternity
No troszkę mi się zapomina ostatnimi czasy. Grażynko, a jak masz na imię?
19:14
Amortencja
Maria Anna, Ryśkuu.
19:14
Eternity
Aaaa, a ja?
19:14
Amortencja
Bartłomiej..
19:15
Eternity
Aaaa, a ja myslałam, że Rysiek...
19:15
Amortencja
Nie! W życiu.
19:17
Eternity
Aaa, Bartlomiej, Bartłomiej... Pamiętam!
19:18
Nie, juz nie.
Muszę znaleźć me prawdziwe ja. Moje powolanie.
19:19
Amortencja
To jednak Daria jesteś, tak mi się przypomniało.
19:20
Eternity
Niee!
19:20
Amortencja
Niestety taak. ; (
19:20
Eternity
Czy ty mnie czasem nie zdradzasz Grażynko!?
Czy Rysiek odnajdzie swoje prawdziwe Ja, czy Grażynka powie Ryśkowi prawdę? Tego dowiecie się w następnej notce.
środa, 9 maja 2012
09.05.2012 - v.3
Witam. W tej notce postaram się przybliżyć wam mój gust muzyczny, tak wiem, daję jakąś piosenkę w każdej notce, ale może nie każdy zrozumiał. Więc zacznijmy od początków mej miłości do muzyki. Właściwie było to w dzieciństwie, nigdy nie lubiłam piosenek dla dzieci, zawsze wydawały mi się żałosne i bezsensowne, jako pięciolatka znałam na pamięć kilka piosenek zespołu Łzy, które uwielbiałam. Potem doszły jeszcze do tego piosenki Peji i innych raperów. Trochę popu. Więc słuchałam Popu, pop-rocka i rapu. Jakiś czas później słuchałam tych samych gatunków, najczęściej jednak popu (jak ja mogłam?). Potem zaczął przeważać rap, aż w końcu słuchałam popu tylko wtedy gdy leciał na Vivie, a mnie nie chciało sie wstać po pilota. Jakiś czas później przez około miesiąc nie słuchałam muzyki w ogóle, znienawidziłam pop, a w rapie zaczęłam dostrzegać głównie komercję (choć nie przeczę, że są jeszcze nieskomercjalizowani raperzy) aż pewnego dnia usłyszałam piosenkę Estranged na jednym z profili na zapytaj, tak zakochałam się w rock'u, od tego czasu nie słucham popu, rapu i innych gatunków, słucham tylko rocka. Najczęściej słucham piosenek zespołów takich jak Guns N' Roses, Evanescence, Metallica, Nirvana, rzadziej Łzy, SOAD, Velvet Revolver, Bon Jovi, Aerosmith. Wracając do zespołu Łzy, zawsze był i będzie mi bliski. Ma dla mnie wartość sentymentalną. Aha, mam jeszcze jedno pytanie związane z muzyką, może ktoś zna odpowiedź, a mianowicie : Jak do cholery można lubić Nossa, nossa? To jest bez sensu, przekazu i paru innych czynników które odpowiadają za pozytywną ocenę utworu.
PS Anonimki, możecie hejtować.
PS Anonimki, możecie hejtować.
09.05.2012 - v.2
Elo po raz drugi. Dziś nie byłam w szkole, wytłumaczę czemu. Otóż około godziny siódmej Patryk zostawił mnie na chwilę z Filipciem, Filip koniecznie chciał iść do Marty, więc z nim poszłam zostawiając królika samego w pokoju. Wróciłam po jakichś 3 minutach i zastałam całą szafkę od akwarium zalaną wodą, kawałek dalej siedział przemoczony królik. Tak, wszedł do akwarium. Zaraz wzięłam go do lazienki, dokładnie wytarłam i wysuszyłam, zrobiłam picie i teraz siedzi na słońcu. Nadal zadaję sobie pytanie, jak on wyszedł z akwarium? No nieważne. Żegnam.
wtorek, 8 maja 2012
09.05.2012
Hejo. Na początek powiem, że spełniło się me marzenie. Marta i Patryk wyjeżdżają. Dziś o 9:00. Piszę tylko krótką notkę, bo chwilowo nie mam siły i chęci na dłuższą. Jest 6:37. Potem może coś napiszę, ale nie wiem czy będę miała internet. Co jeszcze... wczoraj oglądałam koncert Gunsów na youtube. Chciałabym tam być! Tu poniżej go macie:
poniedziałek, 7 maja 2012
07.05.2012 - v.2
Dawno, dawno temu, mniej więcej dziś o 17 przyszła po mnie Agnieszka, bo miałyśmy iść do lasu. Już od początku było śmiesznie, zaczęło się od :
[J]a : Aga, chcesz cukierka?
[A]ga : Nie. A jaki? Nie. Albo daj schowam do kieszeni.
Następnie gdy szłyśmy do Zakazanego Lasu spotkałyśmy krowy. Wymyśliłyśmy więc, że krowy mukają, koguty kogutają, psy chał chałają, koty kici kiciają, Darie darukają, Agnieszki agutają, komary komarkają itp. Idąc przez las zobaczyłyśmy biegającego chłopaka, zaczęłyśmy krzyczeć "Kochanie, nie zostawiaj mnie" etc. Poszłyśmy dalej, spotkałyśmy owego chłopaka ponownie, tym razem biegł z przodu, więc ja wyciągnęłam ręce i kawałek biegłam w jego kierunku ^^, następnie wyjęłam cukierka i zaczęłam go odpakowywać, Agnieszka zapytała :
[A]: Ile jeszcze masz?
[J] : Jednego.
[A] : Haha, a ja mam dw<beek>aa.
Zabrzmiało to jak growling, Nergal zazdrościł by jej tego głosu. Agnieszka ze śmiechu usiadła na ziemi, ja utrzymałam się na nogach. Zaczęłyśmy wracać do domu, znów spotkałyśmy owego chłopaka :
[J] :Kochanieee!
[A] : No gdzie lecisz?
[J] : Kotku, nie przewróć się!
Potem doszłyśmy do wniosku, że to ktoś z Ministerstwa Magii, ja zaczęłam się wydzierać, że wiem o magii, i że mają mnie ze sobą zabrać, że chciałabym być "Czymsiem do spraw mugoli". Potem spotkałyśmy wiecie kogo? :) Tak, tego kolesia, tym razem Aga "Ejj, wiesz która godzina? Halo! Do ciebie mówię. Czyli nie? A wal się.". Następnie dotarłyśmy na plac, ja zajęłam pierwszą huśtawkę, Aga czekała na swoją ze 40 minut. Jeden bachor zaczął z nami walczyć. Czym, zapytacie? Otóż najpierw była niezwykle groźna broń - patyki. (Tylko nie patyki...) Za każdym razem gdy Kamil chciał uderzyć Agę ta zabierała mu patyk. Przeszedł do broni cięższego kalibru, do kamieni. Szkoda tylko, że Aga łapała każdy kamień, bądź do niej nie dolatywał -.-". Przyszedł czas na piłkę (Wpadnijmy w piłkoooo szaaaał!). Ja każdą piłkę kopniętą w moją stronę łapałam, bądź kopałam. Wreszcie bachor się wkurzył. Wziął do ręki piasek. Już chciałam umrzeć...
Gdy w końcu dzieciak usiadł na huśtawkę z balkonu zawołał go ojciec i tyle go widzieli. A ja tak dobrze się bawiłam... Następnie rozeszłyśmy się, ja wszamałam Góralka i siedzę na kompie.
Nasz słownik :
Dźwięk który wydaje krowa - mukanie
Dźwięk który wydaje kogut - kogutanie
Dźwięk który wydaje kura - kurkanie
Dźwięk który wydaje komar - komarkowanie
Dźwięk który wydaje kot - kici kicianie
Dźwięk który wydaje mama - mamanie
Dobra, na razie.
[J]a : Aga, chcesz cukierka?
[A]ga : Nie. A jaki? Nie. Albo daj schowam do kieszeni.
Następnie gdy szłyśmy do Zakazanego Lasu spotkałyśmy krowy. Wymyśliłyśmy więc, że krowy mukają, koguty kogutają, psy chał chałają, koty kici kiciają, Darie darukają, Agnieszki agutają, komary komarkają itp. Idąc przez las zobaczyłyśmy biegającego chłopaka, zaczęłyśmy krzyczeć "Kochanie, nie zostawiaj mnie" etc. Poszłyśmy dalej, spotkałyśmy owego chłopaka ponownie, tym razem biegł z przodu, więc ja wyciągnęłam ręce i kawałek biegłam w jego kierunku ^^, następnie wyjęłam cukierka i zaczęłam go odpakowywać, Agnieszka zapytała :
[A]: Ile jeszcze masz?
[J] : Jednego.
[A] : Haha, a ja mam dw<beek>aa.
Zabrzmiało to jak growling, Nergal zazdrościł by jej tego głosu. Agnieszka ze śmiechu usiadła na ziemi, ja utrzymałam się na nogach. Zaczęłyśmy wracać do domu, znów spotkałyśmy owego chłopaka :
[J] :Kochanieee!
[A] : No gdzie lecisz?
[J] : Kotku, nie przewróć się!
Potem doszłyśmy do wniosku, że to ktoś z Ministerstwa Magii, ja zaczęłam się wydzierać, że wiem o magii, i że mają mnie ze sobą zabrać, że chciałabym być "Czymsiem do spraw mugoli". Potem spotkałyśmy wiecie kogo? :) Tak, tego kolesia, tym razem Aga "Ejj, wiesz która godzina? Halo! Do ciebie mówię. Czyli nie? A wal się.". Następnie dotarłyśmy na plac, ja zajęłam pierwszą huśtawkę, Aga czekała na swoją ze 40 minut. Jeden bachor zaczął z nami walczyć. Czym, zapytacie? Otóż najpierw była niezwykle groźna broń - patyki. (Tylko nie patyki...) Za każdym razem gdy Kamil chciał uderzyć Agę ta zabierała mu patyk. Przeszedł do broni cięższego kalibru, do kamieni. Szkoda tylko, że Aga łapała każdy kamień, bądź do niej nie dolatywał -.-". Przyszedł czas na piłkę (Wpadnijmy w piłkoooo szaaaał!). Ja każdą piłkę kopniętą w moją stronę łapałam, bądź kopałam. Wreszcie bachor się wkurzył. Wziął do ręki piasek. Już chciałam umrzeć...
Gdy w końcu dzieciak usiadł na huśtawkę z balkonu zawołał go ojciec i tyle go widzieli. A ja tak dobrze się bawiłam... Następnie rozeszłyśmy się, ja wszamałam Góralka i siedzę na kompie.
Nasz słownik :
Dźwięk który wydaje krowa - mukanie
Dźwięk który wydaje kogut - kogutanie
Dźwięk który wydaje kura - kurkanie
Dźwięk który wydaje komar - komarkowanie
Dźwięk który wydaje kot - kici kicianie
Dźwięk który wydaje mama - mamanie
Dobra, na razie.
07.05.2012
Witam. Jezus, ja się powieszę. Czy Marta może się stąd wynosić!? Mam ich dosyć! Wszystkich! Rano jak zwykle miała jakieś sapy (Marta), potem poszłam do szkoły. Na angielskim robiliśmy jakieś prace w grupach. Ja niestety trafiłam do grupy z W. ale kumaci wiedzą o kogo chodzi. Mój jedyny dialog z Olą który zapamiętałam z dzisiejszego dnia :
[O] : Ja nie jestem głupia!
[J] : Czyżby?
Potem dzielnie sprawiałam wrażenie zainteresowanej rozmową z nią, chyba się nie skapnęła. Dziś stwierdziła, że Gunsi nie mają koncertu w Rybniku -.-" i że wie, że Nirvana ma koncert w Toruniu <facepalm>. Ona mnie dobija. Może wmówię jej, że Metallica lub Behemoth grają w Dobrzyniu. Następnie przyroda, byliśmy na jakimś czymś, dyrcio coś gadał, ale nie słuchałam. Wiem tylko, że jest jakiś konkurs plastyczny, słyszałam, że była jakaś kategoria związana z naturą, mam pomysł na przedstawienie natury w sposób abstrakcyjny, ale nie jestem pewna czy można. Potem wróciliśmy na przyrodę. Pani coś gadała o moim nie słuchaniu, ale nie słuchałam (ironia) i o nieusprawiedliwianiu się. Potem matma, miałam kilka zadań dobrze, ale nie zgłaszałam się, bo nie chciało mi się iść do tablicy. Przepisywałam tylko wyniki. Potem miałam jechać do Torunia, ale nie wypaliło więc siedzę w domu. Miałam jechać po jakieś ciuchy na komunię kuzynki. Ja nie chcę do niej iść. Nie chcę! Najgorzej przeraża mnie kościół. Nienawidzę tam chodzić. Mam słuchać księży, którzy nauczają o moralności, a większość z nich robi to tylko po to, ażeby mieć za co kupować coraz to nowe samochody. Hipokryzja. Chociaż wszyscy ludzie są hipokrytami, nikt nie działa bezinteresownie na korzyść innych, każdy dba o swój interes. Swoją drogą w dzisiejszych czasach zawód księdza jest bardzo opłacalny. Mam problemy z wyborem gimnazjum, każde ma swoje plusy i minusy. Ale coraz częściej myślę nad gimnazjum artystycznym. Mam również w planach nauczenie się gry na gitarze. Ciekawe co z tego wyjdzie. Postaram się nauczyć sama, chociaż pewnie nie wystarczą mi same samouczki, ale spróbuję. Jeszcze nie wiem na jakiej. Chociaż myślę, że na początek klasyczna, potem może bas.
[O] : Ja nie jestem głupia!
[J] : Czyżby?
Potem dzielnie sprawiałam wrażenie zainteresowanej rozmową z nią, chyba się nie skapnęła. Dziś stwierdziła, że Gunsi nie mają koncertu w Rybniku -.-" i że wie, że Nirvana ma koncert w Toruniu <facepalm>. Ona mnie dobija. Może wmówię jej, że Metallica lub Behemoth grają w Dobrzyniu. Następnie przyroda, byliśmy na jakimś czymś, dyrcio coś gadał, ale nie słuchałam. Wiem tylko, że jest jakiś konkurs plastyczny, słyszałam, że była jakaś kategoria związana z naturą, mam pomysł na przedstawienie natury w sposób abstrakcyjny, ale nie jestem pewna czy można. Potem wróciliśmy na przyrodę. Pani coś gadała o moim nie słuchaniu, ale nie słuchałam (ironia) i o nieusprawiedliwianiu się. Potem matma, miałam kilka zadań dobrze, ale nie zgłaszałam się, bo nie chciało mi się iść do tablicy. Przepisywałam tylko wyniki. Potem miałam jechać do Torunia, ale nie wypaliło więc siedzę w domu. Miałam jechać po jakieś ciuchy na komunię kuzynki. Ja nie chcę do niej iść. Nie chcę! Najgorzej przeraża mnie kościół. Nienawidzę tam chodzić. Mam słuchać księży, którzy nauczają o moralności, a większość z nich robi to tylko po to, ażeby mieć za co kupować coraz to nowe samochody. Hipokryzja. Chociaż wszyscy ludzie są hipokrytami, nikt nie działa bezinteresownie na korzyść innych, każdy dba o swój interes. Swoją drogą w dzisiejszych czasach zawód księdza jest bardzo opłacalny. Mam problemy z wyborem gimnazjum, każde ma swoje plusy i minusy. Ale coraz częściej myślę nad gimnazjum artystycznym. Mam również w planach nauczenie się gry na gitarze. Ciekawe co z tego wyjdzie. Postaram się nauczyć sama, chociaż pewnie nie wystarczą mi same samouczki, ale spróbuję. Jeszcze nie wiem na jakiej. Chociaż myślę, że na początek klasyczna, potem może bas.
niedziela, 6 maja 2012
06.05.2012
Hejo! Dziś nareszcie odpoczęłam. Nigdzie nie wychodziłam. Cały dzień pisałam na GG. Skoro o GG mowa, nie mogę rozgryźć jednego gościa. Najpierw nazywa mnie "chorą fanką tyłeczka axl'a" a potem proponuje mi wspólne prowadzenie bloga. Weź go tu zrozum. Marta jak zwykle utrudnia mi życie. Tak samo Patryk i reszta. Jeszcze trochę a zadźgam ich pilniczkiem do paznokci. W dodatku tępym. Jutro do szkoły, a potem chyba przejdę się do lasu. Dawno tam nie byłam (od wczoraj -.-"). Zmieniłam nick na zapytaj. Możecie mnie szukać pod nazwą "Lady Darkness". Dobra, będę kończyć. Papa
sobota, 5 maja 2012
06.05.2012
Idę zabić Martę! Ktoś pomoże? Jezu, ja z nią nie wytrzymam. Kurde, po zmierzeniu czasu, stwierdziłam, że najdłużej sama byłam 56 minut, po każdym "Darsi, zajmij się chwilę Filipkiem" zerowałam stoper. Najkrócej 5 minut. Przysięgam, jeśli nie wyjadą w poniedziałek to ich zabiję. Ja nie lubię siedzieć z Filipem, on ciągle biega, męczy królika, wkłada ręce do akwarium, a ona nic nie robi i ma pretensje kiedy mówię, że nie chcę/nie mogę siedzieć z Filipem. Ostatnio nie mogę nawet na GG spokojnie popisać, większość moich rozmów ostatnio trwa nie dłużej niż 30 minut, bo to Patryk czegoś chce, to Marta. Nie wytrzymam z nimi. Jeszcze kurcze jest wielki problem, gdy ktoś chce do mnie przyjść. Bo w moim pokoju siedzi Patryk, w nieużywanym przeze mnie i mamę siedzi Marta, a w salonie mama, a ja gdzie? Mam już tego dość. Chyba się wyprowadzę. Ale gdzie? Chociaż wolałabym nocować w Zakazanym, niż siedzieć z nimi jeszcze tydzień. Dobra, potem może jeszcze napiszę. Bywajcie.
piątek, 4 maja 2012
05.05.2012
Dzień zły! Nie dałam wczoraj notki, bo nie miałam czasu. Ostatnio w ogóle go nie posiadam. Jest Marta, Patryk, Filip. Idę się pociąć... pilniczkiem... tępym... To dobijające. Ciągle czegoś ode mnie chcą. Zadźgam ich... łyżką... plastikową... Więc wczoraj przekonałam panią od polskiego, aby zrobiła nam luźną lekcję. Zagraliśmy w wisielca. Ludzie odgadli cały cytat, jednak najdłużej zajęło im odgadnięcie imienia autora, czyli Axlusia. Potem było okienko, siedzieliśmy w świetlicy. Potem angielski. Przekonałam panią, ażeby nie robiła kartkówki. Następnie szłam z Agą i Klaudią do mnie zostawić plecak. Spotkałyśmy p. Mleczka. Przechodząc koło niego krzyknęłam "Dzień dobry!" i nim odpowiedział, zaczęłam mówić, że wierzę w duchy, a on narzucał mi ateizm. Wywiązała się z tego dyskusja:
[M]leczek : Istnienie duchów jest nielogiczne
[J]a : Może, ale ja wierzę
[M] : Ale to jest nielogiczne. Zobacz, czy duchy są materią tak jak my? Skąd się biorą?
[J] : Dusza rodzi się wraz z człowiekiem, ale ona nie umiera.
[M] : Czyli wcześniej jej nie było?
[J] : No nie.
[M] : A robaki mają duszę?
[J] : Tak (chociaż nie jestem pewna, co do roślin, bakterii i wirusów również, choć potakiwałam)
[M] : A zwierzęta?
[J] : Tak
[M] : A bakterie, wirusy?
[J] : Tak (sama w to wątpię, ale ok)
[M] : To jak zdepczesz robaka to jego dusza się ulatnia?
[J] : Jeśli ją ma to zapewne tak.
[M] : I idzie do nieba?
[J] : Tak.
[M] : Te wszystkie zwierzęta, ludzie, wirusy. To tam tłoczno musi być!?
Zaczęłyśmy się śmiać i poszłyśmy.
Potem poszłyśmy do chińczyków zobaczyć, czy posiadają tam bandamki, niestety tak owych nie było. Zaczęłyśmy z Agą przymierzać kapelusze. Potem poznałyśmy chłopaków, niestety, byli trochę sztywni, ale czegóż można spodziewać się po manekinach, nie? Następnie się rozeszłyśmy. Ja wyszłam z Kercikiem, miała dołączyć do nas Aga, ale Kercik poszła, więc ja i Aga poszłyśmy nad jezioro. Potem wróciłyśmy do mnie i obejrzałyśmy program o duchach. Potem Aga poszła, ja posiedziałam i popisałam z Matti, ale brat sobie wymyślił, że chce na kompa, więc jak to zwykle ostatnio, musiałam zostawić Matti i wyjść z kompa. Potem poszłam spać. Dziś się od rana nudzę. Piszę z Agą na GG, o 10 wychodzę z Martą, a potem z Agą. Bywajcie.
[M]leczek : Istnienie duchów jest nielogiczne
[J]a : Może, ale ja wierzę
[M] : Ale to jest nielogiczne. Zobacz, czy duchy są materią tak jak my? Skąd się biorą?
[J] : Dusza rodzi się wraz z człowiekiem, ale ona nie umiera.
[M] : Czyli wcześniej jej nie było?
[J] : No nie.
[M] : A robaki mają duszę?
[J] : Tak (chociaż nie jestem pewna, co do roślin, bakterii i wirusów również, choć potakiwałam)
[M] : A zwierzęta?
[J] : Tak
[M] : A bakterie, wirusy?
[J] : Tak (sama w to wątpię, ale ok)
[M] : To jak zdepczesz robaka to jego dusza się ulatnia?
[J] : Jeśli ją ma to zapewne tak.
[M] : I idzie do nieba?
[J] : Tak.
[M] : Te wszystkie zwierzęta, ludzie, wirusy. To tam tłoczno musi być!?
Zaczęłyśmy się śmiać i poszłyśmy.
Potem poszłyśmy do chińczyków zobaczyć, czy posiadają tam bandamki, niestety tak owych nie było. Zaczęłyśmy z Agą przymierzać kapelusze. Potem poznałyśmy chłopaków, niestety, byli trochę sztywni, ale czegóż można spodziewać się po manekinach, nie? Następnie się rozeszłyśmy. Ja wyszłam z Kercikiem, miała dołączyć do nas Aga, ale Kercik poszła, więc ja i Aga poszłyśmy nad jezioro. Potem wróciłyśmy do mnie i obejrzałyśmy program o duchach. Potem Aga poszła, ja posiedziałam i popisałam z Matti, ale brat sobie wymyślił, że chce na kompa, więc jak to zwykle ostatnio, musiałam zostawić Matti i wyjść z kompa. Potem poszłam spać. Dziś się od rana nudzę. Piszę z Agą na GG, o 10 wychodzę z Martą, a potem z Agą. Bywajcie.
czwartek, 3 maja 2012
03.05.2012
Hejo! Wczoraj nie mogłam dodać notki. Life is brutal. Więc wczoraj od rana Martucha komplikowała mi życie, ale to już codzienność. Moja pamięć z wczoraj zanika koło 12, a wraca około 18, to dziwne, bo nie ćpam. Chyba. No ok, więc poszłyśmy z Agą do mojej cioci, ażeby zająć się opętaną kuzynką, sama się bałam. Poleżałyśmy na leżakach w ogródku, pobawiłyśmy się z Kają (psem cioci), pograłyśmy w... nie pamiętam jak to się nazywało, odbija się lotkę dwoma rakietkami. Zamiast lotki była piłka, ale ok. Potem Aga musiała iść, a ja jeszcze przez godzinę siedzieć z tym potworem. Potem wróciła ciocia i dała mi, aż 5 zeta -.-" Za te męki pięć zeta. Potem poszłam do domu, popisałam trochę z Matti i chyba z War, nie jestem pewna i poszłam spać. Obudziłam się dokładnie o 3:20, strasznie chciało mi się pić, ale nie chciało mi się podejść do stolika i wziąć wody, więc zasnęłam z suchym gardłem. Obudziłam się o 7:29 (pamiętam :3) no i wstałam (coś podobnego -.-") Potem poszłam na kompa, przejrzałam gitary na allegro (ostatnio czuję nieodpartą chęć nauczenia się gry na gitarze), pisałam z Matti, słuchałam Gunsów, pisałam z Agą, przeglądałam telefony, bo mi się zepsuł. Potem poszłam się umyć i wyszłam z Agą do Zakazanego Lasu, wróciłyśmy do mnie, Aga była świadkiem jak wylewam obie na głowę lodowatą wodę... zostawiłam wodę w zamrażarce. Ooo, jaka zimna. Wracając do tematu, włączyłyśmy "Straszny Film 3", gdy go obejrzałyśmy poszłyśmy na plac. Gdy Aga poszła, ja wróciłam do domu, tam usiadłam z mamą i zaczęłam oglądać film polecony przez Iniola ("Ostatni Egzorcyzm"). Następnie mama próbując wynieść naczynia potłukła :
Solniczkę
Dwie miski
Słoik miodu
Dwa talerze
Dwie szklanki
Popielniczkę
Jedna szklanka podczas rozbijania się zrobiła mi śliczne dzieło na ścianie, widnieje tam jakieś osiem kropek od kawy. Obecnie piszę z Matti, Agą, siedzę na zapytaj, przeglądam telefony, słucham Gunsów i piję wodę (wodę, nie wódę). Bywaj!
03.05.2012
Wiem, wiem. Nie dodawałam notki wczoraj, ale nie mogłam. Nadrobię to potem. Piszę aby przeprosić, podziękować, że jest już prawie 1000 odwiedzin i pokazać wam sobowtóra mojego Axlusia :
wtorek, 1 maja 2012
01.05.2012 - v.2
Zły wieczór! Właśnie zakończyłam rozmowę z p. Mleczkiem (taa pisać do nauczyciela...) ale zacznę od początku. Gdy wróciłam ze spaceru z Filipem włączyłyśmy z Agą "Oszukać przeznaczenie 4", Potem poszłam z Agą, Kercikiem, Olą i mną (coś podobnego) na stadion, pograłyśmy chwilę w kosza, poszłyśmy na murawę i wróciłyśmy do domu. Aga przyszła do mnie i obejrzałyśmy film "Oszukać przeznaczenie 2" zmusiło mnie to do pewnych refleksji, a mianowicie, jeśli śmierć chodzi za każdym z nas, to ile ich jest? I czy chodzi za nami do kibla i do łazienki? No nic, tego nie wyjaśnię. Potem poszłyśmy na plac i na nasz kamień, potem Aga poszła do domu, a ja do brata i jego znajomych. Jego znajomi, hmm... kiedyś ich lubiłam, ale dziś zastanawiam się tylko jak mogłam kogoś takiego lubić. Ujmę to tak, wzbudzają we mnie wstręt i nienawiść. Po tym jak uznałam, że kolejni otaczający mnie ludzie to zdziczały plebs poszłam do domu i usiadłam na komputer. Patryk chciał wyjść z Martą i tymi plebejskimi pomiotami, więc poprosił mnie o opiekę nad Filipem, ja zgodziłam się, w końcu Filip i tak śpi. Następnie zaczęłam pisać z moim kotem i z panem Mleczkiem, starałam się go przekonać, że istnieje życie po życiu, nie udało mi się, aczkolwiek zostałam zmuszona po raz kolejny do refleksji, ale ja i tak wierzę. Teraz muszę dalej siedzieć i czekać, aż Patryk i Marta wrócą, może ktoś będzie na gg. Jeśli chce ci się pisać, to pisz na numer 42162705 Ok. papa. Do kiedyś tam. Złanoc!
01.05.2012
Witajcie. Jezu, jest południe a jam jest wykończona. Wzięłam Filipa na spacer i już wiem, ze to była najgorsza decyzja mego życia. Poszła z nami Antonina, we dwie nie mogłyśmy dać mu rady, potem poszłyśmy z nim do lasu i wykończone 1,5 godziny siedzenia z Filipem poszłyśmy do mnie. Włączyłam "Oszukać przeznaczenie 4", tę część, gdzie przyczyną śmierci był wypadek na torze wyścigowym. Potem Aga poszła do domu, a ja siedzę tu, na zapytaj, na nk, na gg. Dobra, może jeszcze potem napiszę. Papapapapapa.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



