~Daria
wtorek, 31 lipca 2012
31.07.2012 - THE END
No więc na tym blogu nie będe już zamieszczać notek, zostaje on oficjalnie przeniesiony na http://mrsbrownstonee.pinger.pl/ z tego powodu, iż ten zaniedbałam i raczej nie ma sensu kontynuowanie go. Dziekuję.
sobota, 14 lipca 2012
14.07.2012
1. Materializm :
Przypadkiem usłyszałam rozmowę bratowej z tą ciotką, byłam w innym pokoju, ale było dobrze słychać. Więc usłyszałam, że gadają o moim tacie, bratowa - Justyna mówiła "Hary (daleka rodzina; zmarł na raka) przynajmniej był świadomy, mógł mówić i się przygotować, nie to co tata. Tata jak już trafił do szpitala to już nie było z nim kontaktu, gdyby miał tak jak Hary, to by mógł mamie pomóc (myślałam, że chodzi o wsparcie duchowe. Cóż, pomyliłam się) zabezpieczyć je finansowo na przyszłość." W tym momencie chciałam iść i jej przyjebać. No czy ona oczekiwała, że gdyby tata nie był tzw. roślinką, to zapierdalał by na nas przez ostatni miesiąc życia!? No nawet ja bym mu nie pozwoliła. To smutne, jak można być takim materialistą? Przecież pieniądze to do chuja nie wszystko, ale najwidoczniej nie dla Justynki.
2. Wrodzona bystrość :
Godzina trochę nie typowa, ponieważ 0:00, ale Darsi musiała powiesić pranie które zrobiła o 23:00 bo wcześniej się nie dało. No więc idę przez salon z ogromnym koszem prania w rękach. Odstawiam na podłogę, żeby otworzyć balkon, a J. wykazała się spostrzegawczością, i zapytała :
[J]ustyna : A co robisz?
[D]arsi (ja) : Trzymam kredens! - spojrzenie na kosz prania
[J] : Aaa, pranie będziesz wieszać. O tej godzinie?
[D] : No jak widać.
[J] : A u mnie jest dużo prania do powieszenia...
[D] : No ty chyba żartujesz!? - poszłam na balkon, żeby powiesić połowę i zdejmować je bo zaczęło padać.
3. Inteligencja :
[J] : Wszyscy myśleli, że tata to hipohondryk. Jeszcze mówił, że ma raka, a nikt mu nie wierzył, a tu proszę... Trzy lata temu był na badaniach i nic nie wykazało! - no oczywiście, bo nowotwór złośliwi nie rozwinie się w przeciągu trzech lat.
4. Wyrozumiałość :
[J] : I dziecko wychowywać i nie mieć z niego pożytku - ja oczywiście myślę, że dzieci wychowuje się tylko po to, żeby mieć pożytek, po chwili domyśliłam się, że pewnie o takiej dalekiej kuzynce Żanecie - Może i to jest miłość, ale taka chora. No bo oni takiej wszystko oddają, a ona taka jest. Pownnni ją zostawić i o niej nie myśleć, bo ona taka niewdzięczna. - wyjaśnię, że owa Żaneta cierpi na jakieś zaburzenia psychiczne. No ale pomyślmy logicznie, gdyby twoje dziecko miało jakieś problemy psychiczne, to kochałbyś je mniej? Nie chciałbyś dla niego jak najlepiej? No według Justyny, nie.
To tylko cztery z wielu przykładów. Wiem, że wszystkie są przedstawione na jednej osobie, ale podobna jest cała rodzina. Eh, dlaczgo!? Dlaczego otaczają mnie tacy ludzie!? Tego nikt nie wie. Moim największym marzeniem jest urodzić się w latach '65 - '70. Najlepiej w Los Angeles, lub Seatle. A dlaczego? Bo z tamtych lat wywodzą się najlepsze zespoły. Ogółóem podobała mi się kultura, styl ubierania, rozkwit rocka. Wszystko. Teraz? Era popu, rapu i techno. To straszne. Ja chcę wehikuł czasu. Kupicie mi na urodziny? Eh, rozpisałam się trochę, ale teraz już kończę, bo nie ma internetu i strasznie chce mi się spać. Bywajcie.
Rozrywek ciąg dalszy.
Z powodu braku internetu położyłam się spać przed godziną pierwszą, jako, że rodzinka została na noc, musiałam spać w swoim pokoju. Dla wyjaśnienia, mamy trzy pokoje. Mój jest średni, największy służy za salon, ale moja mama tam śpi, bo tam lubi, ja śpię w najmniejszym pokoju, bo tamto łóżko jest wygodniejsze niż moje. Tak więc w salonie spała rodzinka, moja mama nie zaśnie w tym moim pokoju, więc poszła do tego co ja tam śpię, a mi pozostała wanna i ten mój pokój. Wybrałam pokój. Gdy rozłoży się łóżko jedna połowa jest za twarda, a druga za miękka. Wybrałam tę twardą, bo na czymś miękkim nie zasnę. Bolą mnie plecy, kark i głowa a ponadto obudziłam się obok łóżka. Dodam jeszcze, że kochane łóżko skrzypi przy najmniejszym ruchu. Okey, potem obudziłam się i leżałam w łóżku. Wtem do pokoju bez pukania wpierdoliła się Justynka i kazała mi wstawać, żeby pomóc w robieniu śniadania. Poszłam do łazienki, stoję, jestem po prysznicu, ubieram się, byłam akurat w momencie zakładania stanika, aż otworzyły się drzwi. Do łazienki wpierdolił mi się wujek! Ja w ostatniej chwili szarpnęłam za drzwi i je zamknęłam. Prawdopodobnie mogą zostać do jutra, lub do popołudnia, bo jedyny kierowca ma takiego kaca, że chuj. Na chwilę obecną koniec notki. Amen.
"Nasza mała dziewczynka dojrzała tak szybko! Dasz wiarę, że to dzieje się naprawdę?!
Ledwie pamiętam czas kiedy była młoda. Jedyne wspomnienie, które się teraz wyłania, to dzień kiedy obcięła sobie włosy. Tak bardzo się wtedy na nią wściekłem! Mimo to nie powinienem był na nią krzyczeć. Teraz tego żałuję. Żałuję tego wszystkiego.
Będę pierwszym, który przyzna, że nie byłem najlepszym ojcem. Chciałbym, żeby było inaczej, ale moja praca wymagała tak dużo czasu. Chciałbym żeby mogła zrozumieć, że ja tylko próbowałem utrzymać Ciebie i ją. Pragnąłem dla was jak najlepiej. Wiem, że to było dla Ciebie trudne, wychowywać ją samotnie. Wiem, że wymagała więcej uwagi niż mogłaś jej poświęcić. Nie winię Cię za wszystkie te kłótnie; wiem, wychowywanie jej było żmudne.Teraz Twe ciało cierpi za to. Tak bardzo mi przykro.
Potrzebowała mnie! Potrzebowała ojca! Żałuję, że nie cieszyłem się z bycia ojcem kiedy miałem na to jeszcze szansę.
Ma Twoje piękne oczy. Kładzie je na stole, później zaczyna wydłubywać moje."
sobota, 7 lipca 2012
07.07.2012
Hmm... dodaję ten post po to, ażeby po prostu coś dodać... i zareklamować swój drugi blog. Jutro postaram się coś napisać. Tymczasem polecam te blogi :
Żeby jakoś przedłużyć ten post, dam wam mą genialną radę, którą ostatnio dałam Agnieszce :
"-ej kim jest lepiej zostać? Fotografem czy weterynarzem ,kocham zwierzaki ,ale kocham też robić zdjęcia
-Striptizerką. "
Ok, nie przedłużam na siłę. Pa.
czwartek, 5 lipca 2012
05.07.2012
UWAGA! Przepraszam bardzo za niepublikowanie notek, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać. Nie obiecam poprawy, bo dotąd moje obietnice były bez pokrycia. No ale, co ja na to poradzę? Okey, dzień wczorajszy.
WEDNESDAY MORNING
Obudziłam się jakoś przed 9, co jest dość dziwne, bo położyłam się o 4... Więc wstałam, umyłam się i usiadłam na GG. Była już Matyldzia. Potem doszła Pani Hrabia, no i siedziałam/leżałam i pisałam na GG. Nie wymieniłam Agi, bo ona jest prawie zawsze. W gruncie rzeczy wymieniłam ją teraz... Przeczę sama sobie... świetnie. Potem umówiłam się z Agą na dwór i przekładałyśmy godzinę wyjścia, więc zamiast o 12, wyszłyśmy o 17.
I'M SATAN
Udałam się z Agnieszką do Jeremiasza, zauważyłyśmy Ziemka i Huberta, oni zaczęli uciekać, uciekli na górę, chyba myśląc, że będziemy ich gonić, my jednak poszłyśmy do Jeremiasza, Agnieszka poszła do kibla, ja zmusiłam go, żeby otworzył mi napój. Potem zapytałam się, czy możemy u niego spać, jego mama powiedziała, że jak będzie miał własne mieszkanie, on zgodził się nas zaprosić jak już się wyprowadzi
(^^) Potem do niego przyszli Ziemek i Hubert, dmuchali w takie gwizdki, takie no wiecie, że się dmucha i on się tak rozwija, no i ja to porównałam, do odgłosów gwałconego wielbłąda. Potem Ziemek nazwał mnie szatanem. Next. Ziemek i Hubert gdzieś poszli, a my przez nich dostaliśmy ochrzan od jakiejś babki... Potem poszłyśmy do Inter Marche, na plac i do lasu. Poszłyśmy nad strumień, potem postanowiłyśmy wracać, po drodze spotkałyśmy Ziemka, Huberta i Jeremiasza. Oni oblali nasz kamień wodą! Jak oni śmieli... Potem Hubcio rzucił w nas kamieniem, albo patykiem, Aga rzuciła kamieniem, tak, że Hubert dostał w kolano i zaczęło się....
STONE WAR
Wszyscy trzej zaczęli rzucać w nas kamieniami, które nawet do nas nie dolatywały, ja nie ruszałam się z miejsca, Aga tak samo, w końcu zaczęłyśmy im podawać kamienie, ja z nudów zaczęłam pisać SMS'y, nadal się nie ruszając i oberwałam z kamienia tylko raz... z takiego malutkiego... w sam czubek palca od nogi. W końcu znudzone poszłyśmy do domów.
NOTHERN STAR
Do godziny drugiej pisałam na GG i SMS'owałam z Pauliną.
poniedziałek, 2 lipca 2012
03.07.2012
Jest 02:16, właśnie mam dylemat - położyć się, choć nie jestem śpiąca, czy dalej siedzieć i z nudów przeglądać besty i inne gówna? Chyba się położę. Dodaję notkę tylko dla tego, że dawno nie dodawałam. Jezuu! Moja głowa! Boli... Eh... Dobra. Dobranoc.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
25.06.2012
WAKE UP, IT'S SUNNY DAY!
Wczoraj... wczoraj była jedna z najgorszych niedziel w moim życiu, nie licząc... Eh... więc wstałam rano, wykompałam się, ubrałam i usiadłam na komputer. Opublikowałam notkę i pisałam z Matyldą. Ostatnimi czasy schemat naszych rozmów, wygląda tak :
[M] : Wraaacaj do mnie! /[D] : Matyldaa! Wracaj póki mam internet!
.
.
.
Potem jakaś godzina, lub więcej naszych rozmów.
.
.
.
Nagłe urwanie rozmowy przez mój brak neta.
Wczoraj akurat ja napisałam do niej, że ma wrócić, póki mam neta. Czekałam na nią tylko jakieś pięć minut. Ma świetne wyczucie czasu. Jak ja kocham te nasze rozmowy. I opowiadanie... :3 Aham, skoro mówimy o opowiadaniu, Matylda, mam pomysł, a zapisuję go tutaj, żeby nie zapomnieć. Albo Julie przeżyje, albo może znajdziesz jakąś dziewczynę która pocieszy Axla. :3 Ale Julie lepsza. A jak nie, to... koniec naszych rozmów! Wiesz, że kocham cię szantażować, nie? :3 Next. Około 11 był obiad, bo potem jechaliśmy do Rychnowa, więc męczyłam się z nim ze 30 minut, w końcu nie zjadłam. Nadal pisałam z Matyldą i chyba Nat, ale nie dam głowy. Potem wyjątkowo naszej rozmowy nie skończył brak neta, ale to, że musiałam już jechać. W Rychnowie usiadłam jeszcze na niecałą godzinę na kompa i kontynuuowałam rozmowy. Potem musiałam iść na ten chory festyn.
THANK YOU, MOMMY!
Na tym festynie umierałam z nudów. Jeszcze puszczali jakieś disco-polo... Gunsi nie zagłuszali piosenek z tego gówna! W końcu zainstalowałam GG w komórce. Pisałam z Nat, nie widziałam, że Matylda też pisze, ale potem zauważyłam i pisałam i z Nat, i z Matilde. Nadal umierałam z nudów i piłam Pepsi. Patrzyłam na jakieś schlane mordy ludzi (swoją drogą, jak można iść na imprezę, bo jakkolwiek by nie było to jednak impreza, i być schlanym już o 15!?) i próbowałam zagłuszyć ich muzykę Evanescence, Gunsami i Velvet Revolver, jednak z marnym skutkiem. Czemu oni mieli takie dobre nagłośnienie!? Czemu!? Jednym słowem - umierałam. Jeszcze Filip bił mnie jakimś wiatraczkiem... Potem ja, Marta, Patryk, Paulina, Filip i Nikola poszliśmy do domu, tam znowu usiadłam na kompa i dalej pisałam z Matyldą. No niestety, wszystko co dobre, kiedyś się kończy.
WELCOME TO THE FUCKIN HELL
Niestety musiałam wrócić na tę imprezę. Teraz było normalnie tragicznie. Wszyscy w koło byli pijani. Jakieś stare babcie po 80 lat tańczyły, nikt nie zwracał uwagi na moje prośby i sugiestie odnośnie powrotu do domu, było mi niedobrze i słabo. Miałam ochotę coś rozwalić. Zaczęłam pisać SMS'y z Agnieszką i w końcu poprosiłam ją by do mnie zadzwoniła za chwilę. Powiedziałam, że idę się przejść, bo mieliśmy wracać za godzinę... przez godzinę to ja bym się tam chyba pocięła. Czymkolwiek! Więc poszłam się przejść, Aga zadzwoniła, ale nie mogła rozmawiać, więc skończyłyśmy rozmowę. Szłam przed siebie, nie wiedząc gdzie dojdę, wkurwiona i obrażona na cały świat. Gdy szłam koło ronda zobaczyłam martwego kotka. Był taki śliczny... leżał na ziemi, jakoś tak dziwnie wygięty... chyba miał złamany kręgosłup. Sądząc po ilości much, to już leżał tam conajmniej od dna poprzedniego. Zaczęłam płakać. Szłam jakiś kilometr, zmarznięta, łzy płynęły mi z oczu... Może nie jestem jakoś strasznie wrażliwa, ale byłam zdenerwowana, zmarznięta, wszystko mnie bolało, było mi słabo, ale jakbym tam wróciła... No więc szłam tak, uspokoiłam się trochę, ale zadzwoniła Agnieszka. Znów się rozryczałam opowiadając jej o kocie. Po chwili jednak się uspokoiłam. Szłam tak nie wiedząc za bardzo gdzie idę, ale po chwili zorientowałam się, że idę w sumie w stronę Golubia, no niestety, nie miałam siły iść 20 km do domu, więc doszłam do torów kolejowych i zaczęłam kierować się w stronę tego festynu. Tam wypiłam jeszcze Pepsi i nareszcie upragniony, i jak się spodziewałam lepszy powrót do domu. Jednakże myliłam się. Pojechaliśmy zatankować, po tankowaniu w całym samochodzie śmierdziało benzyną. Było mi niedobrze, jeszcze bardziej. Żeby o tym nie myśleć weszłam na GG, tam chwilę pogadałam z Matyldą, ale bateria mi padła... więc jechałam wdychając okropny, drażniący zapach benzyny, gazu, nie wiem co to było...
STAIRWAY TO HEAVEN
Nareszcie... dom... Na szczęście był internet. Kontynuuowałam rozmowę z... Tak! Matyldą! :3 Ale niestety, przed godziną 12 w nocy wyłączono mi internet. Nie miałam siły już tam siedzieć, więc poszłam spać...
THE END
PS. Notkę piszę dokładnie 25.06.2012, o godzinie 09:23 w programie WordPad.
Eternity.
niedziela, 24 czerwca 2012
24.06.2012
WELCOME TO THE JUNGLE BABY!
Jezuu! Ja się zabiję! Od dwóch dni miałam internet zaledwie przez jakąś godzinę... Teraz, gdy piszę tę notkę jest 24.06.2012, godzina 9:38. Nie wiem kiedy ją opublikuję, bo nie wiem jak będzie z internetem. Piszę ją w Wordzie. Dziś jadę do Rychnowa, na jakiś zryty festyn. Jak ja nienawidzę na czymś takim być! Grunt, żebym słuchawki wzięła, bo tam zginę bez nich. Wczorajszy dzień upłynął jak zwykle dość fajnie (wczoraj był 23.06). Od rana nie było internetu, więc z nudów posprzątałam, potem poszłam się wykąpać - siedziałam w wannie ze dwie godziny i słuchałam muzyki - tak się nudziłam. Jeszcze siedziałam sama, więc nawet kogo powkurzać nie było... Potem chodziłam z laptopem po domu w nadzieji, że złapię zasięg do jakiegoś niezabezpieczonego hasłem łącza. Następnie, około 14 udało mi się wyciągnąć Agę na dwór, poszłyśmy po Kercika, ale siedziałyśmy pod blokiem, bo nie opłacało nam się nigdzie iść. Ja zadręczałam ich opowiadając o moich "historiach". Siedzimy, a raczej one siedzą - ja stoję i przemawiam, a Kercik w pewnym momencie "A ja piłam colę!". Potem Kercik poszła, a ja i Aga poszłyśmy na zamek. W drodze zjadłam loda Frugo (nie, nie jaram się tym napojem jak niewiadomo czym - sok jak sok). Następnie szłyśmy i zobaczyłyśmy Wiktorię, Klaudię i Mumina siedzące chyba u Lesiaka, no więc skręciłyśmy i szybko się od nich oddaliłyśmy. Dotarłyśmy na zamek. Wdrapałyśmy się po schodach, poszłyśmy na ten taki punkt widokowy, potem usiadłyśmy na płotku i patrzyłyśmy na Golub-Dobrzyń. Dalej poszłyśmy kawałek w dół, potem wróciłyśmy na górę i udałyśmy się w drogę powrotną. Agnieszka zaprezentowała swój refleks, przejechał samochód - Agnieszka popatrzyła na niego, on już prawie zniknął za zakrętem a Agnieszka - O, MLECZEK JECHAŁ! Ja oczywiście "facepalm", ale nie omieszkałam mu pomachać. Potem poszłyśmy przez rynek, małym mostem i na plac. Na placu pogodziłam się z Pauliną, a Kamilek, jak to Kamilek jak zwykle chciał nam zatruć życie. Kamil doszedłszy do wniosku, że jakoś zbytnio mi nie przeszkadza, że mnie sypie piaskiem, poszedł bawić się puszką po moim napoju. My poszłyśmy na huśtawki, a następnie do mnie. Przez chwilę był internet. Aga coś tam robiła na moim laptopie, a ja na laptopie brata pisałam z Matyldą i Nat, agnieszka oblała się wodą, miała na bluzce wielką plamę, potem znów nie było internetu, więc z Agą zabrałyśmy się za nasze filmiki. Pomalowałyśmy sobie twarze i najpierw nakręcałyśmy jakieś scenki, potem ja założytłam bandanę na głowę, ona wzięła do ręki parasol (czytaj : Swojego Gibsona Les Paula - czyli gitarę) ja do tego wzięłam mikrofon, włączyłam kamerkę, Sweet child i zrobiłyśmy koncert. W sumie wyszło nieźle. Postanowiłyśmy wyjść na dwór, poszłyśmy zmyć nasz "makijaż". Aga do mnie coś takiego "Daria, mocno jeszcze widać tą pla..."
Jej bluzka była jeszcze bardziej mokra, bo Aga pochlapała się myjąc twarz. Next. Poszłyśmy na plac, potem do lasu, przeszłyśmy przez zarębę i się rozeszłyśmy. Ja poszłam do domu. Około 20-21 internet był, a potem znów go nie było. Więc po raz kolejny zostawiłam Matti, skazaną na nudę. Posiedziałam jeszcze trochę w nadzieji, że znów będzie, ale jednak go nie było, więc położyłam się spać. Dziś od rana wszystko mnie wkurza, więc nie wiem jak ja wytrzymam w rychnowie. Jakoś muszę... Bolą mnie plecy... To pa.
You know were you are!? You're in the jungle baby! You gonna dieee!
poniedziałek, 18 czerwca 2012
18.06.2012
Cześć. Eh... ale wczoraj fajnie było. Wstałam rano, umyłam się, ubrałam i pojechałam do Rychnowa (taka wieś). Najpierw ja, Patryk, Artur, moja mama, Filip, Maciek, Laura i Justyna poszliśmy przed dom na truskawki :3 Było po deszczu, wszędzie były wielkie kałuże, przysięgłam sobie - Nigdy więcej na wieś w sandałach! Potem poszłam usiąść z Laurą na ławkę i wskoczył na mnie Łatek i na mnie leżał. Potem poszliśmy do domu na obiad. Następnie ja prawie zasnęłam, ale nic dziwnego jak się siedzi na komputerze do 2:00... Potem wróciliśmy do domu, na miejscu byliśmy tak o 16:00. Wyszłam na dwór z Agnieszką, wyjątkowo nie poszłyśmy do lasu, a na zamek. Najpierw idziemy i wywiązuje się między nami rozmowa na temat kościoła, potem Agnieszka zaczęła mi opowiadać co się działo gdy ona była w kościele, dialog wyglądał mniej więcej tak : ( [A] - Aga, [J] - Ja )
[A] : Ej Daria wiesz że kiedyś jak byłam w kościele to tam obok tego gdzie se księża latają...
[J] : Ołtarz?
[A] : Tak ,zapomniałam to tam po boku gdzie se ludki stoją ,tam gdzie jest to boczne wejście był taki gościu z zespołem downa chyba...
[J] : Ksiądz?
[D] : Nie, taki gościu *śmiech*
[J] : Aaaa *śmiech*
[A] : No i on do mnie coś takiego *cmoka*
[J] :Co, ksiądz!?
[A] : Nie, no tamten gościu! *śmiech*
[J] : Aaaa! *śmiech*
[A] : Albo kiedyś ja czekam aż ksiądz przyjdzie... znaczy na tace wziąć to ten gościu tak się spojrzał za mnie jak by on tam był , ja też się spojrzałam ,a tam go nie było i on się zaczął śmiać o mało na ziemie nie poleciał...
[J] : Ksiądz?...
[A] : Nie! *śmiech* ten gościu
[J] : Aaaa! *śmiech*
[A] : Albo ja kiedyś czekam aż pociąg przyjedzie...
[J] : W kościele?
[A] : Nie na peronie! *śmiech*
[J] : Aaaaa! *śmiech*
[A] : no właśnie i się pociąg zatrzymał...
[J] : W kościele?
[A] nie! Na peronie! *śmiech*
[J] : Aaaa! *śmiech*
[A] : No i taki gościu wyglądał i tak prosto na mnie bo byłam z nim na przeciwko i on do mnie też *cmok* , *cmok* Ja się zaczełam rozglądać...
[J] : Ksiądz!? haha
[A] : Nie hahaha omg!
No i tak szłyśmy, i szłyśmy. Ja szłam kawałek przed Agnieszką, nagle krzyknęłam i zaczęłam uciekać, Aga po chwili też, uciekłyśmy za zakręt i schowałyśmy się za jakąś świętą figurką. Zapewne zapytacie przed czym uciekałyśmy. Ano jak szłam, to zobaczyłam Ingę. No i byłyśmy za tą figurką i Inga podeszła
( [I] - Inga, [J] -Ja )
[I] : Czego słuchasz *wyrywa mi słuchawki* Ale ładne! Daj mi! *próbuje mi wyjąć telefon z kieszeni*
[J] : Nie! *przytrzymuję telefon i zabieram jej słuchawki*
[I] : O jaka śliczna! *próbuje mi zdjąć bandanę z ręki*
[J] : Zostaw! *wyrywam jej moją rękę*
[I] : Boisz się mnie?
[J] : Tak!
[I] : Dawno nie pisałyśmy
[J] : Noo.
[I] : Muszę iść, pa!
[J] : Dzięki bogu!
No i poszłyśmy na zamek. Usiadłyśmy na trawie i zobaczyłyśmy, że coś się na nas gapi. Napisałam coś, bo miało to męskie ciuchy, krótkie włosy, ogromną głowę (naprawdę nienormalnie wielka) i damską torebkę. Zaczęłyśmy się śmiać i postanowiłyśmy już wracać. Przeszłyśmy przez rynek, poszłyśmy na cmentarz, przez most i do Agnieszki na chwilę, potem poszłyśmy na plac. Spotkałyśmy Laurę, Kubę i jakiegoś gościa. Kuba i ten gościu mieli jakieś karty i zostawili je na ławce. Chciałyśmy sobie wziąć, ale zauważyli. Przyszła Michalina, trochę z nami pogadała ( [M] - Michalina, [J] - Ja, [A] - Agnieszka ) :
[M] : Chcecie te karty?
[J], [A] : Nie!
[M] : To ja idę i będę im zabierać! Pa! *pobiegła do nich*
[A] : Daria, a to nie jest jakaś twoja rodzina?
[J] : Nie, a co?
[A] : No bo macie podobne charaktery.
Następnie poszłyśmy do mnie ponagrywać śmieszne filmiki i Aga poszła do siebie, a ja zaczęłam pisać na GG. Posiedziałam no kompie do 1:30 i poszłam spać.
[A] : Ej Daria wiesz że kiedyś jak byłam w kościele to tam obok tego gdzie se księża latają...
[J] : Ołtarz?
[A] : Tak ,zapomniałam to tam po boku gdzie se ludki stoją ,tam gdzie jest to boczne wejście był taki gościu z zespołem downa chyba...
[J] : Ksiądz?
[D] : Nie, taki gościu *śmiech*
[J] : Aaaa *śmiech*
[A] : No i on do mnie coś takiego *cmoka*
[J] :Co, ksiądz!?
[A] : Nie, no tamten gościu! *śmiech*
[J] : Aaaa! *śmiech*
[A] : Albo kiedyś ja czekam aż ksiądz przyjdzie... znaczy na tace wziąć to ten gościu tak się spojrzał za mnie jak by on tam był , ja też się spojrzałam ,a tam go nie było i on się zaczął śmiać o mało na ziemie nie poleciał...
[J] : Ksiądz?...
[A] : Nie! *śmiech* ten gościu
[J] : Aaaa! *śmiech*
[A] : Albo ja kiedyś czekam aż pociąg przyjedzie...
[J] : W kościele?
[A] : Nie na peronie! *śmiech*
[J] : Aaaaa! *śmiech*
[A] : no właśnie i się pociąg zatrzymał...
[J] : W kościele?
[A] nie! Na peronie! *śmiech*
[J] : Aaaa! *śmiech*
[A] : No i taki gościu wyglądał i tak prosto na mnie bo byłam z nim na przeciwko i on do mnie też *cmok* , *cmok* Ja się zaczełam rozglądać...
[J] : Ksiądz!? haha
[A] : Nie hahaha omg!
No i tak szłyśmy, i szłyśmy. Ja szłam kawałek przed Agnieszką, nagle krzyknęłam i zaczęłam uciekać, Aga po chwili też, uciekłyśmy za zakręt i schowałyśmy się za jakąś świętą figurką. Zapewne zapytacie przed czym uciekałyśmy. Ano jak szłam, to zobaczyłam Ingę. No i byłyśmy za tą figurką i Inga podeszła
( [I] - Inga, [J] -Ja )
[I] : Czego słuchasz *wyrywa mi słuchawki* Ale ładne! Daj mi! *próbuje mi wyjąć telefon z kieszeni*
[J] : Nie! *przytrzymuję telefon i zabieram jej słuchawki*
[I] : O jaka śliczna! *próbuje mi zdjąć bandanę z ręki*
[J] : Zostaw! *wyrywam jej moją rękę*
[I] : Boisz się mnie?
[J] : Tak!
[I] : Dawno nie pisałyśmy
[J] : Noo.
[I] : Muszę iść, pa!
[J] : Dzięki bogu!
No i poszłyśmy na zamek. Usiadłyśmy na trawie i zobaczyłyśmy, że coś się na nas gapi. Napisałam coś, bo miało to męskie ciuchy, krótkie włosy, ogromną głowę (naprawdę nienormalnie wielka) i damską torebkę. Zaczęłyśmy się śmiać i postanowiłyśmy już wracać. Przeszłyśmy przez rynek, poszłyśmy na cmentarz, przez most i do Agnieszki na chwilę, potem poszłyśmy na plac. Spotkałyśmy Laurę, Kubę i jakiegoś gościa. Kuba i ten gościu mieli jakieś karty i zostawili je na ławce. Chciałyśmy sobie wziąć, ale zauważyli. Przyszła Michalina, trochę z nami pogadała ( [M] - Michalina, [J] - Ja, [A] - Agnieszka ) :
[M] : Chcecie te karty?
[J], [A] : Nie!
[M] : To ja idę i będę im zabierać! Pa! *pobiegła do nich*
[A] : Daria, a to nie jest jakaś twoja rodzina?
[J] : Nie, a co?
[A] : No bo macie podobne charaktery.
Następnie poszłyśmy do mnie ponagrywać śmieszne filmiki i Aga poszła do siebie, a ja zaczęłam pisać na GG. Posiedziałam no kompie do 1:30 i poszłam spać.
sobota, 16 czerwca 2012
16.06.2012 - v.2
Humor mi się poprawił. Z nudów zaczęłam przeglądać archiwum na GG i nagle jestem wesoła :D Nawet przybliżę wam fragmenty kilku rozmów :3
Paulina :
:< nie nawidze mojego gg, mojego neta i mojego laptopa.. ;( <beczy>chcę działkę hery ! chcę się naćpać !
Ja :
Ja też skarbie. Ja też. Niestety ja nie mam, ale jak załatwię, to się podzielę :3
Paulina :
*-* naa... naprawdę *-*
Ja :
No pewnie, że tak!
Paulina :
Kocham cię!
________________________________________
Paulina :
6.06.2006 o godz. 06.06.06 długowłosi faceci wprowadzili DZIEŃ SLAYERA! Dziś od tej pamiętnej chwili mija 6 lat XD :d:d
Miłego Dnia Slayera!
i pamiętaj żyj, jedz, gwałć dla Slayera!
________________________________________
Paulina :
ale i tak Duff nawet jeśli zrobi głupią mine to i tak jeest sexyjak tak można?grzywkę odrzuci do tyłu, to mu fajnie stoi ^.^ (grzywka XD :d)
_______________________________________
Ja :
"- Czy wiedzieliście o tym? Justin Bieber to rockman – stwierdza były basista Guns N’ Roses. – Człowieku, on naprawdę śpiewa na koncertach i towarzyszy mu zespół na żywo. Gra też na bębnach – jest świetny! – dodaje. " :O
Paulina :
muzyk.. ale ze starego składu czy nowego? bo nowy to cioty i *****
Ja :
Chodzi o Duffa!
Paulina :
O.O ; O
najebany był
-.-"=.="
__________________________________
Ja :
Kercik, żyjesz?
Kercik :
Jeszcze tak , a ty żyjesz - haha ?
Ja :
Nie. Dawno temu umarłam. Powróciłam na ziemię, kierując się rządzą krwi. Krwi. Chcę zabijać. Zabijać. Jestem niczym czarny kruk w gromadzi nieskazitelnych, białych wron. Jestem symbolem zła.
Kercik :
Aha.
__________________________________
Kilka fajnych rozmów. Dodałabym więcej, ale mi sie nie chce. Pa
16.06.2012
Dżem dobry! Eh... Dziś znów mój humor jest do dupy. Jak to zwykle bywa, gdy mam doła włączam piosenki które go pogłębiają. To się zwie rdzenną logiką Darsi. Dziś znowu włączyłam Don't Cry, November Rain, This i love i jak to zwykle ze mną bywa - poryczałam się. Teraz siedzę, słucham muzyki, wyjątkowo nie dołującej, ale też nie pocieszającej. Przynajmniej dla mnie jest neutralna. Słucham dokładnie The Agonist, Pearl Jam, Metallicy i Children Of Bodom. Ponadto ściągam piosenki.* Dziś w południe wyszłam z Kercikiem, potem przyszła do mnie Agnieszka, potem Aga poszła a ja pisałam na GG. Teraz siedzę przed kompem i piszę na GG. Tak wiem, notka krótka, ale nie chce mi sie jej wydłużać. To pa.
* Ściągam piosenki, jestem zua!
PS Popisze ktoś w miarę ciekawy na GG? Mój numer to 42162705
* Ściągam piosenki, jestem zua!
PS Popisze ktoś w miarę ciekawy na GG? Mój numer to 42162705
środa, 13 czerwca 2012
13.06.2012 - v.2
O jaa... Ale dziś fajnie było. Włączyłam na GG konferencję z Kercikiem i Agą, wyszłyśmy razem na dwór. Najpierw zaczęłyśmy się rzucać patykami, potem kamieniami (Aga oberwała). Potem znalazłam czaszkę w kształcie kamienia (nie, nie kamień w kształcie czaszki), która okazała się wyglądać jak Voldemort. Agnieszka mówi coś o jakiejś Monice, Kercik zaczęła mówić :
[K] : Ona jest z B... B...
[J] : Bibuły!?
[wszystkie] : śmiech
Dalej, wyrzuciłam Voldzia, bo nie chciało mi się go nieść. Potem poszłyśmy na ławkę. Obstawiałyśmy kto prowadzi samochody. Potem jechał motor i był odgłos pierdzenia.
[J] : Patrz, jak puścił bąka, to ma taki power, że aż tyle jedzie!
[A] : Pewnie jadł fasolę
[wszystkie] : smiech
Potem gościu jedzie znowu.
[J] : Aga, patrz to ten gość od bąka!
[A] : Przejechał kule dookoła świata!
[wszystkie] : śmiech.
Ja siedziałam na oparciu ławki, ze smiechu się stamtąd zsunęłam. Brzuch mnie zaczął boleć, ale dalej się smiałam. Next. Kerck poszła do domu, ja i Aga poszłysmy na plac. Widzimy jednego dzieciaka
[A] : Kuba!?
[J] : Kacper!?
Kuba wskazuje ręka na Agę.
[A] : O to ja jestem Kuba!
[J] : Okey, to on jest Agnieszką.
Ja i Aga poszłyśmy na huśtawki, i przechodził Kuba-Agnieszka, ja zaczęłam sie drzeć : Aga! Mordeczko! Żelku! I za nim biec. On uciekał. Ja wrociłam na huśtawkę. Potem poszłyśmy poleżeć na ławkach, potem na karuzelę. I my się kręcimy, a w piaskownicy siedział Kuba-Aga, ja krzyczę do niego z Agnieszką :
[J] : Aga!
[A] : Kuba!
[J] : Aga!
[A] : Kuba!
[J] : Aga!
[A] : Kupa!
[razem] : śmiech
Potem się rozeszłyśmy. Teraz ja siedzę i piszę na GG, z Werą, Agą, Matyldzią i Pauliną (Duffym). Okey, pa!
[K] : Ona jest z B... B...
[J] : Bibuły!?
[wszystkie] : śmiech
Dalej, wyrzuciłam Voldzia, bo nie chciało mi się go nieść. Potem poszłyśmy na ławkę. Obstawiałyśmy kto prowadzi samochody. Potem jechał motor i był odgłos pierdzenia.
[J] : Patrz, jak puścił bąka, to ma taki power, że aż tyle jedzie!
[A] : Pewnie jadł fasolę
[wszystkie] : smiech
Potem gościu jedzie znowu.
[J] : Aga, patrz to ten gość od bąka!
[A] : Przejechał kule dookoła świata!
[wszystkie] : śmiech.
Ja siedziałam na oparciu ławki, ze smiechu się stamtąd zsunęłam. Brzuch mnie zaczął boleć, ale dalej się smiałam. Next. Kerck poszła do domu, ja i Aga poszłysmy na plac. Widzimy jednego dzieciaka
[A] : Kuba!?
[J] : Kacper!?
Kuba wskazuje ręka na Agę.
[A] : O to ja jestem Kuba!
[J] : Okey, to on jest Agnieszką.
Ja i Aga poszłyśmy na huśtawki, i przechodził Kuba-Agnieszka, ja zaczęłam sie drzeć : Aga! Mordeczko! Żelku! I za nim biec. On uciekał. Ja wrociłam na huśtawkę. Potem poszłyśmy poleżeć na ławkach, potem na karuzelę. I my się kręcimy, a w piaskownicy siedział Kuba-Aga, ja krzyczę do niego z Agnieszką :
[J] : Aga!
[A] : Kuba!
[J] : Aga!
[A] : Kuba!
[J] : Aga!
[A] : Kupa!
[razem] : śmiech
Potem się rozeszłyśmy. Teraz ja siedzę i piszę na GG, z Werą, Agą, Matyldzią i Pauliną (Duffym). Okey, pa!
13.06.2012
Eh... dziś nic się nie dzieje. Umieram z nudów. Więc opowiem co było wczoraj, choć w sumie też nie za wiele. Muszę to zrobić, normalnie muszę... dziś piszę w trzeciej osobie :3
Gdy świt nastał, a pierwsze promienie słoneczne musnęły jej twarz... Dobry początek, ale mam w pokoju rolety. Więc... Gdy świt nastał, matka wpadła do jej pokoju i ją obudziła - o tak, początek ok - Daria leżała na łóżku, kołdra i poduszki leżały na podłodze. Dziewczyna wstała, czuła się okropnie. Wzięła prysznic, ubrała się i uświadomiła sobie, że zapomniała się spakować. Szybko włożyła książki do plecaka, wtem przyszła po nią Agnieszka, dziewczyna szybko wzięła sweter, słuchawki i telefon, i pobiegła na dół. Tam czekała Aga. Dziewczyny poszły razem po Kercika i ruszyły do szkoły. Darii nadal było nie dobrze. W szkole Daria poprosiła Agnieszkę, by ta poszła z nią do pielęgniarki. Pielęgniarka wysłała Darię do domu, więc jeszcze przed ósmą była w domu. Zrobiła sobie herbatę miętową i położyła się do łóżka z laptopem. Zaczęła pisać na Gadu-Gadu z Matyldzią. Potem niestety Matylda musiała iść, więc Daria z nudów zaczęła... SPRZĄTAĆ! Najpierw zrobiła porządek ze stertą kabli w jej pokoju, następnie posprzątała w salonie i kuchni. Potem poszła do łazienki, wsypała proszek, włączyła pralkę i poszła do pokoju. Po 40 minutach wróciła do łazienki i uświadomiwszy sobie, że nie włożyła prania zaczęła się śmiać. Tym razem nie zapomniała włożyć prania, więc to w spokoju się wyprało. Dziewczyna wróciła do łóżka. Po pewnym czasie wróciła Matti, potem doszła jeszcze Paulina (Duffy ^^) i Agnieszka. Daria przestała się nudzić. Po południu, około 17 do domu wróciła mama Darii. Potem Dziewczyna dalej pisała na GG i tak minęło popołudnie. Wieczorem ona nadal pisała z Matti, Wiktorią i Agnieszką. Potem Matti poszła, Darsi włączyła konferencję z Wiki i Agą i oddzielnie pisała z Dagmarą. Potem Aga poszła, Daria popisała jeszcze troszkę z Wiki i uświadomiła sobie, że nie powiesiła prania. Więc o 23 jazda na balkon wieszać pranie... Potem jeszcze popisała na GG i włączyła Gunsów. Zaczęło się Don't Cry, a ona jak zwykle zaczęła ryczeć. Zawsze płacze na tej piosence gdy jest sama. Piosenka jest taka smutna. Zaczęła nucić refren i płakać jeszcze bardziej. Potem poszła spać.
Dziś zostałam w domu, teraz leżę i rozmyślam. Od rana słucham Lady Pank i Guns N' Roses. Nauczyłam się na pamięć "Stacja Warszawa". Ooo, właśnie wróciła Matylda. Kończę notkę. Pa.
Gdy świt nastał, a pierwsze promienie słoneczne musnęły jej twarz... Dobry początek, ale mam w pokoju rolety. Więc... Gdy świt nastał, matka wpadła do jej pokoju i ją obudziła - o tak, początek ok - Daria leżała na łóżku, kołdra i poduszki leżały na podłodze. Dziewczyna wstała, czuła się okropnie. Wzięła prysznic, ubrała się i uświadomiła sobie, że zapomniała się spakować. Szybko włożyła książki do plecaka, wtem przyszła po nią Agnieszka, dziewczyna szybko wzięła sweter, słuchawki i telefon, i pobiegła na dół. Tam czekała Aga. Dziewczyny poszły razem po Kercika i ruszyły do szkoły. Darii nadal było nie dobrze. W szkole Daria poprosiła Agnieszkę, by ta poszła z nią do pielęgniarki. Pielęgniarka wysłała Darię do domu, więc jeszcze przed ósmą była w domu. Zrobiła sobie herbatę miętową i położyła się do łóżka z laptopem. Zaczęła pisać na Gadu-Gadu z Matyldzią. Potem niestety Matylda musiała iść, więc Daria z nudów zaczęła... SPRZĄTAĆ! Najpierw zrobiła porządek ze stertą kabli w jej pokoju, następnie posprzątała w salonie i kuchni. Potem poszła do łazienki, wsypała proszek, włączyła pralkę i poszła do pokoju. Po 40 minutach wróciła do łazienki i uświadomiwszy sobie, że nie włożyła prania zaczęła się śmiać. Tym razem nie zapomniała włożyć prania, więc to w spokoju się wyprało. Dziewczyna wróciła do łóżka. Po pewnym czasie wróciła Matti, potem doszła jeszcze Paulina (Duffy ^^) i Agnieszka. Daria przestała się nudzić. Po południu, około 17 do domu wróciła mama Darii. Potem Dziewczyna dalej pisała na GG i tak minęło popołudnie. Wieczorem ona nadal pisała z Matti, Wiktorią i Agnieszką. Potem Matti poszła, Darsi włączyła konferencję z Wiki i Agą i oddzielnie pisała z Dagmarą. Potem Aga poszła, Daria popisała jeszcze troszkę z Wiki i uświadomiła sobie, że nie powiesiła prania. Więc o 23 jazda na balkon wieszać pranie... Potem jeszcze popisała na GG i włączyła Gunsów. Zaczęło się Don't Cry, a ona jak zwykle zaczęła ryczeć. Zawsze płacze na tej piosence gdy jest sama. Piosenka jest taka smutna. Zaczęła nucić refren i płakać jeszcze bardziej. Potem poszła spać.
Dziś zostałam w domu, teraz leżę i rozmyślam. Od rana słucham Lady Pank i Guns N' Roses. Nauczyłam się na pamięć "Stacja Warszawa". Ooo, właśnie wróciła Matylda. Kończę notkę. Pa.
piątek, 8 czerwca 2012
08.06.2012
Eh... jakoś tak nie mam weny na bloga. Już normalnie w ciągle, obiecuję poprawę i nic. Ale będę go prowadzić. Przysięgam sobie. Dzisiejsza notka będzie poświęcona mojemu pseudo-filozoficznemu ględzeniu na temat szerzącego się pseudo-patriotyzmu i memu "odwalaniu". Więc patriotyzm. Dziś Wyszłam na dwór z Agnieszką, idąc przez miasto naliczyłyśmy 94 flagi, teraz dostałam SMS, że Agnieszka doszła do 100. Ludzie jarają się tym EURO jak nie wiadomo czym. Ja mam to w dupie. Nie jestem patriotką. Uważam, że Polska to kraj bez przyszłości. Spójrzmy prawdzie w oczy, nasza gospodarka jest do dupy, władza do dupy, kultura do dupy. Istnienie Polski, to już tylko kwestia czasu. Za niedługo pewnie większe państwa typu Stany Zjednoczone, podporządkują nas sobie. Nasz patriotyzm teraz to coś na zasadzie "Jest EURO, kupię flagę Polski, bo jest za pięć złotych u chińczyka, a co mi tam, niech sąsiad wie, że kibicuję". Ciekawe ilu wie, że godło na polskiej fladze nie może najeżdżać na czerwoną część? Eh... Jak powinien wyglądać patriotyzm? Na pewno nie powinno się rozwieszać wszędzie biało-czerwonego gówna. To tylko demonstracja przed resztą kretynów, niech widzi, że kibicuję, a co! Eh... patriota to człowiek, który poświęciłby życie dla swojego kraju. Który byłby zdolny przeżyć największe cierpienia dla swej ziemi. Ja jak już mówiłam, do patriotów nie należę. Nie widzę dla siebie tu przyszłości. Większość moich znajomych zostanie idiotami, wiecznie oszukiwanymi przez rząd. Codziennie dobijanymi, przez polskie realia. Eh... Patriotyzm to nie tylko słowa, lecz czyny. To, że powiesz, że jesteś aryjskiej rasy, jesteś patriotą i karzesz wynosić wszystkim "mudżinom" i gejom bo "[...]Polska dla polaków, dla przekrętów i bydlaków [...]" nie oznacza, że nim jesteś! Nie mam nic do nietolerancji, ja nie jestem zbyt tolerancyjna. Jestem bierna. Mam to w dupie. Dobra, teraz czas na
odwalanie. Moje życie można opisać słowami piosenki Welcome to the jungle. :
odwalanie. Moje życie można opisać słowami piosenki Welcome to the jungle. :
Witaj w dżungli, mamy tu masę rozrywek.
Mamy wszystko czego zapragniesz, kochanie, wiemy wszystko.
Jesteśmy ludźmi, którzy potrafią znaleźć ci wszystko czego potrzebujesz.
Jeśli masz pieniądze , kochanie, mamy twoją 'chorobę'.
[Refren]W dżungli, witaj w dżungli,
Zobaczysz, jak rzuci cię na kolana, na kolana.
Chcę widzieć, jak krwawisz.
Witaj w dżungli, żyjemy tu z dnia na dzień.
Jeżeli tego chcesz, będziesz krwawić, ale to jest cena, którą musisz zapłacić.
Jesteś bardzo seksowną dziewczyną, którą trudno zadowolić.
Możesz zakosztować świateł jupiterów, ale nie dostaniesz tego za darmo.
[Refren] W dżungli, witaj w dżungli,
Poczuj moją, moją, moją wężową naturę.
Ja, ja chcę słyszeć twój krzyk.
Witaj w dżungli, z każdym dniem jest tutaj coraz gorzej.
Uczysz się żyć jak zwierzę w dżungli, gdzie my gramy.
Jeśli masz ochotę na coś co widzisz, to w końcu to sobie weźmiesz.
Możesz mieć co tylko zechcesz, ale lepiej nie bierz tego ode mnie.
[Refren]
I kiedy jesteś na szczycie, nigdy,
Nigdy już nie będziesz chciał zejść, o tak!
Wiesz, gdzie jesteś?
Jesteś w dżungli, kochanie.
Umrzesz.
W dżungli, witaj w dżungli
Zobaczysz, jak rzuci cię na kolana, na kolana.
W dżungli, witaj w dżungli
Poczuj moją, moją, moją wężową naturę
W dżungli, witaj w dżungli
Zobaczysz, jak rzuci cię na kolana, na kolana.
W dżungli, witaj w dżungli
Zobaczysz, jak rzuci cię...
Rzuci cię w dół. Ha!
Moje życie to jedna wielka dżungla. Dookoła skaczą skretyniałe małpy na lianach plecionych z głupoty i idiotyzmu. Ja sama zachowuję się jak... naćpany Axl. Ale od początku. Rano poszłam z Agnieszką na rynek w nadziei, że znajdę tam bandamki. Znalazłam! Kupiłam czerwoną i żółtą. Co ja dziś odwalam. No idę sobie z Agą przez rynek, aż tu nagle zaczynam śpiewać, "We been dancin' with Mr. Brownstone
He's been knockin' He won't leave me alone*". Następnie poszłyśmy kupić hot-dogi które wyrzuciłyśmy, bo były okropne. Agnieszka wybłagała u mnie pozwolenie na noszenie mojej czerwonej bandany, więc zawiązałam ją na jej ręce, na swojej żółtą i poszłyśmy dalej. Poszłyśmy do Agi, zanieść ciastka, a następnie do mnie po... o jaa, ja nie pamiętam! No ale mniejsza, poszłyśmy do mojej mamy, wróciłyśmy do domu, poszłyśmy na plac i najpierw leżałyśmy na karuzeli, potem na ławkach, potem doszła Kercik, ale ja i Aga musiałyśmy iść. Zaprosiłam Agę do siebie na horror, ale poszłyśmy na plac i do lasu. Najpierw ja idę z Agą i słucham muzyki, nagle bez powodu oglądam się w prawo (wrzeszczę), w lewo (wrzeszczę) do tyłu (wrzeszczę) Nawet nie wiem czemu. (czyżby hera?). Potem idę i słucham muzyki, ale Agnieszka schodzi na pobocze, olałam ją jak zwykle, a ona mnie zaczyna ciągnąć, okazało się, że za nami jechał samochód i czterech kolesi się ze mnie śmiało. No ale się nie dziwię. Oni jadą, zwalniają a ja im nie złażę z drogi. Potem odwalenie Agnieszki. Idziemy, ja mam słuchawki na uszach, i Agnieszka mówi :
He's been knockin' He won't leave me alone*". Następnie poszłyśmy kupić hot-dogi które wyrzuciłyśmy, bo były okropne. Agnieszka wybłagała u mnie pozwolenie na noszenie mojej czerwonej bandany, więc zawiązałam ją na jej ręce, na swojej żółtą i poszłyśmy dalej. Poszłyśmy do Agi, zanieść ciastka, a następnie do mnie po... o jaa, ja nie pamiętam! No ale mniejsza, poszłyśmy do mojej mamy, wróciłyśmy do domu, poszłyśmy na plac i najpierw leżałyśmy na karuzeli, potem na ławkach, potem doszła Kercik, ale ja i Aga musiałyśmy iść. Zaprosiłam Agę do siebie na horror, ale poszłyśmy na plac i do lasu. Najpierw ja idę z Agą i słucham muzyki, nagle bez powodu oglądam się w prawo (wrzeszczę), w lewo (wrzeszczę) do tyłu (wrzeszczę) Nawet nie wiem czemu. (czyżby hera?). Potem idę i słucham muzyki, ale Agnieszka schodzi na pobocze, olałam ją jak zwykle, a ona mnie zaczyna ciągnąć, okazało się, że za nami jechał samochód i czterech kolesi się ze mnie śmiało. No ale się nie dziwię. Oni jadą, zwalniają a ja im nie złażę z drogi. Potem odwalenie Agnieszki. Idziemy, ja mam słuchawki na uszach, i Agnieszka mówi :
[A] : Ej, Daria, słyszałam coś.
[J] : Co?
[A] : No takie "No to dawaj! AAA" i takie pierdyknięcie.
Od razu przypomniało mi się "THIS IS SPARTA!". Następnie poszłyśmy do mnie i oglądałyśmy Niekrytego Krytyka. Potem poszłyśmy na plac. Potem Paulina próbowała mnie zabić swoimi paznokciami. Ona mnie drapie, a ja sobie siedzę i śpiewam... Potem ja i Aga się rozeszłyśmy, ja w drodze do domu zahaczyłam słuchawkami o poręcz, następnie przycięłam sznurówki drzwiami. Potem usiadłam na kompa i zaczęłam pisać notkę. Zadzwoniła do mnie Inga i się pyta czy mecz widziałam, ja, że nie, a ona, że się na mnie obraża, ja na to, że mam lepszych znajomych. Spadam, Ave.
piątek, 1 czerwca 2012
01.06.2012
Ło Boże! Nie mogę nadążyć na odpisywanie na GG! Męczące, ale wytrzymam :3 Dziś były zawody, najpierw ja, Klaudia, Dominik i Jeremiasz poszliśmy na Mapit, mieliśmy mniej punktów, bo Ola, Ziemek i Wiktor nie zrobili prezentacji. Ale w dupie. Pytania banalnie proste, ja miałam "Czy komputer może działać bez myszki?" Potem Klaudia miała "Kto wymyślił teorię heliocentryczną?" A ja jej podpowiedziałam, zamiast Mikołaj Kopernik, to Michael Jackson :D. Byłam tylko na jednym konkursie, a nabiegałam się jak nie wiem co. Po konkursie poszłam na halę, ale nie było tam Agnieszki i znów biegi po szkole w poszukiwaniu jej. Gdy ją znalazłam spławiłam Olę i poszłyśmy pochodzić. Potem skończyły się zawody. Mamy pierwsze miejsce razem ze sportową. Były jeszcze uczniowie z nauczycielami, ale ja i Aga uciekłyśmy. Poszłyśmy do mojego domu, a tu się okazało, że tego kretyna, mojego brata nie ma, a ja nie mam kluczy! Tak to nie ruszy dupy sprzed kompa, ale tak to sobie wyszedł... Musiałam zapieprzać do mojej mamy po klucze. Zmarznięta. To dobijające. Następnie wzięłyśmy klucze, poszłyśmy do Tesco, kupiłysmy czipsy i zaczęłyśmy je jeść. W paczce znalazłam czipsa, wyglądającego jak... Voldemort! Normalnie jak on! Az go zostwaiłam z wrażenia! Teraz sobie leży w pudełeczku :3 Potem ja i Aga wyszłyśmy z Kercikiem. Potem Aga poszła do domu i ja tez, bo miałam wyjść. Okazało się, że nie wychodzę więc siłą wyciągnęłam Agę z domu i poszłyśmy do mnie na "Duchy" a potem na plac. Fajnie było. Na sam koniec ja idę i słucham Gunsów, zaczynam śpiewać "Here I'am, and you Rocket Queen, oh yeah" a za rogiem jacyś goście stali. Nie śmiali się. Czyżby im się podobało... :3 Potem poszłam do domu i usiadłam na kompa. Teraz czekam na Yuki, bo mi coś obiecała :3
PS. Zaginęli Freddy i Bartuś, przyjaciele moi i Iniola. Jeśli ktoś ich widział, proszę o kontakt!
PS2. Wynalazłam pewną mało prawdopodobną ze względu na biologię tezę, jakoby pewna osoba z mego otoczenia nie miała mózgu.
PS3. Wiem, że notka krótka, ale musi wystarczyć.
PS. Zaginęli Freddy i Bartuś, przyjaciele moi i Iniola. Jeśli ktoś ich widział, proszę o kontakt!
PS2. Wynalazłam pewną mało prawdopodobną ze względu na biologię tezę, jakoby pewna osoba z mego otoczenia nie miała mózgu.
PS3. Wiem, że notka krótka, ale musi wystarczyć.
czwartek, 31 maja 2012
31.05.2012
Buenos dias! Znów się nudzę i do tego mnie brzuch boli. I co chwilę mi net traci zasięg. Idę się powiesić. Nawet spokojnie notki dodać się nie da, a co dopiero na GG popisać... Eh. Zauważyłam, że ego u Ingi już dawno przerosło IQ. Dobijające. Ale ok, od początku :
Najpierw rano przyszła po mnie Aga i poszłyśmy do szkoły, przyszłyśmy wcześniej, żeby posiedzieć pod szatnią i wysyłałam jej piosenki, m. in. Don't Cry, Dance of death. Potem doszła Kercik z Klaudią J.
Lekcja pierwsza - Matma - Jakieś tam zadania których nie rozumiałam. Ola nawijała o tonikach. Jezus, ja ją zadźgam... pomidorem...
Lekcja druga - Historia - Ogólnie lubię historię, ale nie przepadam za nauczycielką od niej.Nikt jej nie lubi. Ostatnio byłam pisać zaległy sprawdzian, to jeden gościu też jej nie lubi. :3 No ale wracając do dnia dzisiejszego, coś jak zwykle mi gadała, ale jak ona do mnie gada, to ja się tylko śmieję. Nawet nie wiem z czego. Dostałam 2- i 1, wychodzi mi 2 na koniec. W sumie mam to w dupie. W gimnazjum będę się uczyć. Na prawdę. Zwłaszcza angielskiego.
Lekcja trzecia - Polski - Hmm... nie pamiętam co robiłam... Aaa, już wiem. Mieliśmy przygotować jakieś cytaty z książek. Ja przeczytałam dialog Snape'a i Dumbledore'a z Insygniów, z rozdziału Opowieść Księcia. Ten dialog z "Zawsze" na końcu. Kocham go. :3 Dostałam za niego piątkę.
Lekcja czwarta - Religia - Właściwie nic z niej nie wiem.
Lekcja piąta - W-f - Graliśmy w kosza. Przegraliśmy. .
Potem poszłam z Agą na plac, do mnie, do Lidla, potem sama do mojej mamy, na cmentarz, na zakupy, i do domu. Ugotowałam obiad. Sama. Spaghetti :3
Teraz siedzę na krześle. Piszę na GG z Wiki (nie, nie z Foksińską) i z Matti.
PS. Odwiedzajcie extra blog Matyldy T.
Najpierw rano przyszła po mnie Aga i poszłyśmy do szkoły, przyszłyśmy wcześniej, żeby posiedzieć pod szatnią i wysyłałam jej piosenki, m. in. Don't Cry, Dance of death. Potem doszła Kercik z Klaudią J.
Lekcja pierwsza - Matma - Jakieś tam zadania których nie rozumiałam. Ola nawijała o tonikach. Jezus, ja ją zadźgam... pomidorem...
Lekcja druga - Historia - Ogólnie lubię historię, ale nie przepadam za nauczycielką od niej.Nikt jej nie lubi. Ostatnio byłam pisać zaległy sprawdzian, to jeden gościu też jej nie lubi. :3 No ale wracając do dnia dzisiejszego, coś jak zwykle mi gadała, ale jak ona do mnie gada, to ja się tylko śmieję. Nawet nie wiem z czego. Dostałam 2- i 1, wychodzi mi 2 na koniec. W sumie mam to w dupie. W gimnazjum będę się uczyć. Na prawdę. Zwłaszcza angielskiego.
Lekcja trzecia - Polski - Hmm... nie pamiętam co robiłam... Aaa, już wiem. Mieliśmy przygotować jakieś cytaty z książek. Ja przeczytałam dialog Snape'a i Dumbledore'a z Insygniów, z rozdziału Opowieść Księcia. Ten dialog z "Zawsze" na końcu. Kocham go. :3 Dostałam za niego piątkę.
Lekcja czwarta - Religia - Właściwie nic z niej nie wiem.
Lekcja piąta - W-f - Graliśmy w kosza. Przegraliśmy. .
Potem poszłam z Agą na plac, do mnie, do Lidla, potem sama do mojej mamy, na cmentarz, na zakupy, i do domu. Ugotowałam obiad. Sama. Spaghetti :3
Teraz siedzę na krześle. Piszę na GG z Wiki (nie, nie z Foksińską) i z Matti.
PS. Odwiedzajcie extra blog Matyldy T.
środa, 30 maja 2012
30.05.2012
Zaniedbuję bloga. Dobrze o tym wiem. Brakuje mi czasu na codzienne dodawanie notek, ale spróbuję to naprawić. Jakoś tak... muszę!
Dzisiejszy dzień niby jest fajny, ale jakiś taki do dupy. Źle się czuję. Głowa mnie boli i zimno mi. Jak się rozchoruję, to się zabiję. A wtedy Inga nie będzie miała kogo nękać na talku, mwuahahah. I Yuki też nie! Ale jej tego nie zrobię.
Dziś na lekcji, zamiast polskiego mieliśmy zastępstwo z Mleczkiem. Przez całą lekcję pisałam z Olą sms'y, nie byłoby to tak dziwne, gdyby nie fakt, że Ola siedziała jakieś 1,5 metra ode mnie. Pisałam też z Yuki.
Następnie wf. Graliśmy w serwo-bieg. Mi i Agnieszce się nie chciało, więc zawsze ustawiałyśmy się na końcu do wybicia, więc ostatecznie przebiegłyśmy bazy tylko raz. No co się wysilać będziemy. Potem już tylko biegałyśmy z podbicia na pole i na odwrót.
Potem matma. Pani kazała pisać mi sprawdzian. Ja zaczęłam pisać i skończyłam nim ona podała temat. Przez resztę lekcji udawałam, że nadal piszę sprawdzian. Ciągle coś pisałam, zamazywałam, pisałam znowu to samo, zamazywałam i tak ciągle.
Następnie informatyka. Kończyliśmy jakieś durne powtórzenia z Worda i Paint'a. Po co mamy powtarzać z Paint'a!? No nie ważne. Zrobiłyśmy z Karoliną... znaczy ja zrobiłam siedząc obok Karoliny, powtórzenia i zaczęłam pisać z Ingą.
Przyroda. A raczej zastępstwo z Chojnackim. Mieliśmy w-f. Graliśmy znów w serwo-bieg. Byliśmy nasze dziewczyny i złączona grupa chłopaków z naszej klasy i z klasy C, na sportową. Przegraliśmy. Ja i Agnieszka tym razem w ogóle nie przebiegałysmy i nie dotknęłyśmy piłki. Piłka dotknęła mnie. Agnieszka twierdzi, że chciała mnie przed nią obronić. Odsuwając się...
Potem nie było muzyki, więc ja i Aga poszłyśmy na plac. Siedziałyśmy koło godziny na huśtawkach rozmawiając... znaczy słuchałyśmy muzyki na słuchawkach. Ja Gunsów, a ona pewnie jakiegoś gówna.
Następnie poszłam do mamy i wróciłam do domu zrobiwszy zakupy. Teraz kończę pisać z Wiktorią (nie, nie Foksińską) i wychodzę z Agą. Ave.
Edit : Chcialam dodać, że Yuki chciała mnie zgwałcić więcej razy niż tu opisałam. Dziękuję.
Dzisiejszy dzień niby jest fajny, ale jakiś taki do dupy. Źle się czuję. Głowa mnie boli i zimno mi. Jak się rozchoruję, to się zabiję. A wtedy Inga nie będzie miała kogo nękać na talku, mwuahahah. I Yuki też nie! Ale jej tego nie zrobię.
Dziś na lekcji, zamiast polskiego mieliśmy zastępstwo z Mleczkiem. Przez całą lekcję pisałam z Olą sms'y, nie byłoby to tak dziwne, gdyby nie fakt, że Ola siedziała jakieś 1,5 metra ode mnie. Pisałam też z Yuki.
Następnie wf. Graliśmy w serwo-bieg. Mi i Agnieszce się nie chciało, więc zawsze ustawiałyśmy się na końcu do wybicia, więc ostatecznie przebiegłyśmy bazy tylko raz. No co się wysilać będziemy. Potem już tylko biegałyśmy z podbicia na pole i na odwrót.
Potem matma. Pani kazała pisać mi sprawdzian. Ja zaczęłam pisać i skończyłam nim ona podała temat. Przez resztę lekcji udawałam, że nadal piszę sprawdzian. Ciągle coś pisałam, zamazywałam, pisałam znowu to samo, zamazywałam i tak ciągle.
Następnie informatyka. Kończyliśmy jakieś durne powtórzenia z Worda i Paint'a. Po co mamy powtarzać z Paint'a!? No nie ważne. Zrobiłyśmy z Karoliną... znaczy ja zrobiłam siedząc obok Karoliny, powtórzenia i zaczęłam pisać z Ingą.
Przyroda. A raczej zastępstwo z Chojnackim. Mieliśmy w-f. Graliśmy znów w serwo-bieg. Byliśmy nasze dziewczyny i złączona grupa chłopaków z naszej klasy i z klasy C, na sportową. Przegraliśmy. Ja i Agnieszka tym razem w ogóle nie przebiegałysmy i nie dotknęłyśmy piłki. Piłka dotknęła mnie. Agnieszka twierdzi, że chciała mnie przed nią obronić. Odsuwając się...
Potem nie było muzyki, więc ja i Aga poszłyśmy na plac. Siedziałyśmy koło godziny na huśtawkach rozmawiając... znaczy słuchałyśmy muzyki na słuchawkach. Ja Gunsów, a ona pewnie jakiegoś gówna.
Następnie poszłam do mamy i wróciłam do domu zrobiwszy zakupy. Teraz kończę pisać z Wiktorią (nie, nie Foksińską) i wychodzę z Agą. Ave.
Edit : Chcialam dodać, że Yuki chciała mnie zgwałcić więcej razy niż tu opisałam. Dziękuję.
poniedziałek, 28 maja 2012
28.05.2012
Eh... nie przywitam się. Znowu. Jakoś tak nie chce mi się. W ogóle nic mi się nie chce. Jakieś takie to wszystko dobijające. Wczoraj poszłam na tą komunię. Na początku wyjście z domu :
[M]ama : Daria wypisz te kartki!
[J]a : No toć czekaj!
[M] : Ale zaraz wychodzimy!
[J] : To sobie sama wypisz!
[M] : Ale ja tak nie umiem.
[J] : Nie musisz mi przypominać o moich zdolnościach.
[P]atryk : Znajdź mój telefon. Dam ci 5 zł.
[J]a : Nie chce kasy! Nie mam czasu!
[P] : Znajdź mi, proszę!
[J] : Jezuu! Masz!
[M] : Wypisujesz!?
[J] : Już! Masz! Pasuje!?
[M] : Ooo, ładnie.
[J] : Za ile idziemy?
[M] : No tak za godzinkę.
Zastanawia mnie, śmiać się, czy płakać?
Atrakcji ciąg dalszy :
[J] : Mamo, gdzie moja koszulka?
[M] : No na balkonie.
[J] : Ale mokra jest!
[M] : Bo była dziś prana
[J] : Ale miałaś zrobić pranie wczoraj.
[M] : Mogłaś mówić, że chcesz ją założyć.
[J] : Kupiłam ją specjalnie na przyjęcie.
[M] : Zapomniałam. Załóż inną.
[J] : No mamo!
Potem kwiaciarnia. Stoję sobie spokojnie i patrzę przez szybę, bo kolejka niemiłosierna. I tak patrzę, a tu idzie gościu który wyglądał dokładnie jak Duff McKagan. Nabrałam głośno powietrza i w tym momencie wszyscy ludzie zaczęli się na mnie gapić. Powiedziałam tylko "nie, nic" i spojrzałam w okno, a go nie było. Zaczęłam myśleć, czy przypadkiem nie mam schizofrenii. Potem ja i ma matka wyszłyśmy z kwiaciarni i poszłyśmy przed kościół. Oczywiście "Aluś, wszystkiego najlepszego" i inne tego typu. Gdy zaczęli wchodzić do kościoła, ja, mama, Jacek, Artur, Justyna i Laura poszliśmy do parku. Po chwili doszli Patryk i Marta. Po chwili obok nas przechodziła kobieta. Miała czerwone dready, była ubrana na czarno, jednym słowem - extra. Gdy przeszła powiedziałam błagalnym szeptem "Adoptuj mnie!". Następnie msza się skończyła, poszliśmy na chwilkę pod kościół i do Juki (restauracja taka). Przyszła Oliwia w sukience w kolorze różowo-podobnym. Zaczęło mnie mdlić. Z Oliwią zjadłysmy 10 kawałków ananasa, 9 kawałków arbuza, 10 kawałków kiwi i jakieś 20 kulek winogrona. Ale pyszne były :3 Potem ja sobie poszłam bo mi się tam nie chciało siedzieć, a co dalej robiła Oliwia to ja mam w dupie. Ja poszłam z Agą na dwór. Siedziałyśmy na placu, poszłyśmy do mnie, na plac i do domów. Potem posiedziałam na GG i poszłam spać. Na razie spadam. Ave.
[M]ama : Daria wypisz te kartki!
[J]a : No toć czekaj!
[M] : Ale zaraz wychodzimy!
[J] : To sobie sama wypisz!
[M] : Ale ja tak nie umiem.
[J] : Nie musisz mi przypominać o moich zdolnościach.
[P]atryk : Znajdź mój telefon. Dam ci 5 zł.
[J]a : Nie chce kasy! Nie mam czasu!
[P] : Znajdź mi, proszę!
[J] : Jezuu! Masz!
[M] : Wypisujesz!?
[J] : Już! Masz! Pasuje!?
[M] : Ooo, ładnie.
[J] : Za ile idziemy?
[M] : No tak za godzinkę.
Zastanawia mnie, śmiać się, czy płakać?
Atrakcji ciąg dalszy :
[J] : Mamo, gdzie moja koszulka?
[M] : No na balkonie.
[J] : Ale mokra jest!
[M] : Bo była dziś prana
[J] : Ale miałaś zrobić pranie wczoraj.
[M] : Mogłaś mówić, że chcesz ją założyć.
[J] : Kupiłam ją specjalnie na przyjęcie.
[M] : Zapomniałam. Załóż inną.
[J] : No mamo!
Potem kwiaciarnia. Stoję sobie spokojnie i patrzę przez szybę, bo kolejka niemiłosierna. I tak patrzę, a tu idzie gościu który wyglądał dokładnie jak Duff McKagan. Nabrałam głośno powietrza i w tym momencie wszyscy ludzie zaczęli się na mnie gapić. Powiedziałam tylko "nie, nic" i spojrzałam w okno, a go nie było. Zaczęłam myśleć, czy przypadkiem nie mam schizofrenii. Potem ja i ma matka wyszłyśmy z kwiaciarni i poszłyśmy przed kościół. Oczywiście "Aluś, wszystkiego najlepszego" i inne tego typu. Gdy zaczęli wchodzić do kościoła, ja, mama, Jacek, Artur, Justyna i Laura poszliśmy do parku. Po chwili doszli Patryk i Marta. Po chwili obok nas przechodziła kobieta. Miała czerwone dready, była ubrana na czarno, jednym słowem - extra. Gdy przeszła powiedziałam błagalnym szeptem "Adoptuj mnie!". Następnie msza się skończyła, poszliśmy na chwilkę pod kościół i do Juki (restauracja taka). Przyszła Oliwia w sukience w kolorze różowo-podobnym. Zaczęło mnie mdlić. Z Oliwią zjadłysmy 10 kawałków ananasa, 9 kawałków arbuza, 10 kawałków kiwi i jakieś 20 kulek winogrona. Ale pyszne były :3 Potem ja sobie poszłam bo mi się tam nie chciało siedzieć, a co dalej robiła Oliwia to ja mam w dupie. Ja poszłam z Agą na dwór. Siedziałyśmy na placu, poszłyśmy do mnie, na plac i do domów. Potem posiedziałam na GG i poszłam spać. Na razie spadam. Ave.
niedziela, 27 maja 2012
27.05.2012
Witajcie. Piszę tylko taką krótką notkę, albowiem zaraz ide na komunię kuzynki. Nie chce tam iść. Nawet nie lubię tej kuzynki, a muszę do niej iść. Jeszcze mi prowokacja rodziny nie wyszla bo ma koszulka Gunsów z wielka czachą jest mokra. Tak chciałam ją ubrać. Jestem dziś ubrana bardzo kolorowo.
Sweter : Jaskrawy czarny
Bluzka : Matowy czarny
Spodnie : Ciemno czarny
Buty : Połyskliwy czarny
A i stwierdziłam, że mój brat jest genialny! Gdy mu pokazałam moją koszulkę powiedział, że jest świetna i miał kiedyś taką samą. :3
Ok kończę. Pa
Sweter : Jaskrawy czarny
Bluzka : Matowy czarny
Spodnie : Ciemno czarny
Buty : Połyskliwy czarny
A i stwierdziłam, że mój brat jest genialny! Gdy mu pokazałam moją koszulkę powiedział, że jest świetna i miał kiedyś taką samą. :3
Ok kończę. Pa
czwartek, 24 maja 2012
24.05.2012
Ohayo!! Wróciłam z wycieczki. Siedziałam z Ingą, ta jak zwykle coś robiła, ale to już codzienność jest. Najpierw nim wyjechaliśmy z Dobrzynia twierdziła, że jesteśmy w Hollywood, następnie Inga machała do ludzi w drodze, etc. Potem baba w tym muzeum gadała o martwej naturze, a następnie w sześcioosobowych grupach robiliśmy kompozycje (cytryna, butelka i winogrono) i musieliśmy to narysować. Rysunek podobał mi się póki nie zaczęłam robić tła i materiału na którym stała kompozycja. Dagmara zamiast winogron narysowała winogronowy koktajl, ale w sumie, i to, i to jest z winogron. Następnie poszliśmy na lody... takie do jedzenia oczywiście, zboczeńce jedne! Potem zapytała, czy ma zostać striptizerką. Odpowiedziałam, że tak. Potem wróciliśmy do domu. Poszłam na rynek, potem na zakupy i do domu. Ale mnie nogi bolą, mam pościerane całe podeszwy stóp. Wiem, że notka nie wyszła, ale dwie osoby prosiły mnie o notkę, więc coś napisałam. Żegnam.
wtorek, 22 maja 2012
22.05.2012 - v.2
Jedno z moich starych zdjęć znalezionych na kompie. Postanowiła się nim z wami podzielić. Podoba mi się.
22.05.2012
Eh... Nie mam weny na jakieś sensowne powitanie. "Dzień dobry", "Cześć", "Hej!" - to takie oklepane i bezsensowne. No dajmy na to "dzień dobry", tego bloga zapewne czytają również ludzie których nienawidzę, to tak jakbym przestała im źle życzyć. Mam dość udawania miłej dla niektórych. To dobijające. Ciekawe ile osób, które niby lubię, ma tę słodką świadomość mej nienawiści w stosunku do nich. W ogóle dzisiejszy dzień skłonił mnie do refleksji odnośnie życia mojego i innych. Na przykład, ten chory podział ludzi według koloru skory, gatunku słuchanej muzyki, orientacji, subkultury. No przepraszam bardzo, jeśli ja miałabym odtrącać ludzi ze względu na gatunek słuchanej muzyki, to zapewne odtrąciłabym wszystkich prócz trzech osób. Albo orientacja. Niby czemu geje muszą się całe życie ukrywać!? Czemu nie mogą żyć normalnie? Mamy przecież wolną wolę. Mamy również prawo do wykorzystywania jej. Ilu ludzi gada o wolności zabierając ją innym? To jak zamknięcie biednego sokoła, pragnącego latać, w klatce. W klatce w której nawet nie może wyprostować skrzydeł. Co byście poczęli bez wolności? Choć i tak zapewne dla większości pozbawieniem wolności, jest zakaz wychodzenia na dwór przez parę dni. Wolność dla niektórych jest ideą, którą będą się kierować przez całe życie. Ja zamierzam walczyć o wolność. Zamierzam walczyć dla większego dobra. Pewnie większość tego nie zrozumie, ale to już nie mój problem. Obiecałam sobie, że będę zapisywać tu swoje przemyślenia, i mam zamiar obietnicę tę, spełnić. Zauważyłam, że ostatnio moja chora rodzinka stara się za wszelką cenę zamknąć mi usta, bym nie mogła głosić swej idei. Niech do nich dotrze, że nie mam zamiaru zostać kolejną wyidealizowaną dziewczynką z naszej rodziny która co niedziele będzie zapylać do kościółka i która po studiach będzie siedzieć na dupie przed kompem w biurze. Za nic! Dobra, kończę me gadanie o życiu na dziś. Ave.
poniedziałek, 21 maja 2012
21.05.2012
Konnichiwa! Dzisiejszy dzień jeszcze sie nie zakończył, ale było dość fajnie. Najpierw szkoła. Przyroda, dalszy ciąg kłótni z Ingą :
[I] : Tak!
[J] : Nie!
[I] : Och!
[J] : Ach!
Dalej matma i sprawdzian. Oczywiście znów wydaje mi się, że mam wszystko dobrze, ale ostatnio i przedostatnio, a i tak było 3. Ale ten sprawdzian był stosunkowo prosty. Potem jakieś mało istotne i mało ciekawe lekcje. Aaa, na polskim, a właściwie okienku dowiedziałam się, że Inga urodziła już tyle dzieci, że wycieli jej macicę, i teraz jest w ciąży, a płód rozwija się w nozdrzach. Potem Oliwia przyszła do mnie i u mnie śpi, znaczy mamy zamiar nie spać, ale zapewne wytrzymamy tak do 22-23, jak to zwykle. Potem poszłyśmy do Golubia, bo Oliwia miała wziąć swoje rzeczy, i poszłyśmy do miasta z zamiarem kupienia mi butów. Nigdzie nie ma balerinek ładnych! Jutro jeszcze jakichś poszukam. Następnie poszłyśmy do tesco zaopatrzyć sie w chipsy i picie. Kupiłyśmy do tego FRUGO Aloes i Kiwano, są normalnie przepyszne, lepsze od tych zwykłych. Potem poszłyśmy do domu, ja włączyłam Oszukać Przeznaczenie 4, w między czasie robiąc obiad i malując matce mej włosy. Tak jej je malowałam, że ubrudziłam ręcznik i pół łazienki brązową farbą do włosów... Oliwia ubrudziła mą różową bluzkę, ale nie będę po niej rozpaczać. Potem zeżarłyśmy makaron z twarogiem, a następnie chipsy. Potem poszłyśmy do dużego pokoju i siedziałyśmy na balkonie. Gadałyśmy i nagle uslyszałam dziwny głos, okazało się, że to mój brat pytał się o to czy nakarmiłam gównojady... ryby znaczy się. Ja powiedziałam, że tak, ale mój brat zapytał się czy włączyłamn filtr, oczywiście nie więc pobiegłam w kierunku mojego pokoju, ażeby go włączył, ku mojemu zdziwieniu klamka sie popsuła i gdyby nie śrubokręty w szafce nie wyszłybysmy z pokoju, ale ja rozkręciłam klamke i jakoś się wydostałam. Potem usiadłam i zaczełam pisać notkę. Teraz siedzę, piszę na GG i staram się, ażeby Oliwia nie widziała o czym pisze. Ave.
niedziela, 20 maja 2012
20.05.2012
Mój boże, nie bardzo chce mi się pisać. We czwartek wycieczka. Teraz piszę z Matti, Marysią i Iniolem. Spadam. Papa!
środa, 16 maja 2012
16.05.2012
Hej. Mój boże, co dziś się działo na placu... ale zacznijmy od początku, były lekcje (no coś podobnego) na w-f'ie omal nie złamałam nogi! Potem były jakieś nudne lekcje, za wiele nie pamiętam. W międzyczasie złożyłam podanie do gimnazjum artystycznego. Potem muzyka, większość czasu zajęło mi rysowanie po zeszycie od matmy i odpisywanie na dziesiątki liścików. Normalnie nie nadążałam.
I stwierdziłam jeszcze, że jestem traktowana jak wikipedia. Nie żeby mi to zbytnio przeszkadzało.
Potem wyszłam z Agą na plac. Potem przyszedł syn mego nauczyciela od informatyki, Agnieszka chciała kopnąć piłkę, on jej podał, a ona go nią w ryj. On złapał się za nos, a Aga co chwilę "sory, sory, sory". Następnie jakieś bachory chciały abyśmy ich goniły, my najpierw powiedziałyśmy, że nie, ale zaatakowały nas kamieniami, to zaczęłyśmy ich gonić i schowałyśmy się w klatce, potem one tam przylazly to uciekliśmy do mnie. Odrobiłyśmy lekcje i Aga poszła. Potem usiadłam na kompa i siedzę i piszę na GG. Koniec. A i ostatnio zaczęłam słuchać polskiego punk rocka, coraz częściej. Punk's not death!
I stwierdziłam jeszcze, że jestem traktowana jak wikipedia. Nie żeby mi to zbytnio przeszkadzało.
Potem wyszłam z Agą na plac. Potem przyszedł syn mego nauczyciela od informatyki, Agnieszka chciała kopnąć piłkę, on jej podał, a ona go nią w ryj. On złapał się za nos, a Aga co chwilę "sory, sory, sory". Następnie jakieś bachory chciały abyśmy ich goniły, my najpierw powiedziałyśmy, że nie, ale zaatakowały nas kamieniami, to zaczęłyśmy ich gonić i schowałyśmy się w klatce, potem one tam przylazly to uciekliśmy do mnie. Odrobiłyśmy lekcje i Aga poszła. Potem usiadłam na kompa i siedzę i piszę na GG. Koniec. A i ostatnio zaczęłam słuchać polskiego punk rocka, coraz częściej. Punk's not death!
poniedziałek, 14 maja 2012
14.05.2012
Hej. Nie bardzo chce mi się pisać jakąś dłuższą notkę, pisze głównie po to, ażeby zaapelować do ludzi głaszczących i dotykających nowo narodzone zwierzęta : Nie róbcie tego! Cholera, czy do was kiedyś dotrze fakt, że tego matka gdy wyczuje wasz zapach to nie zaakceptuje młodego, nie będzie go karmić i się nim zajmować. Przez takich ludzi ginie tyle bezbronnych stworzeń. Czarna kotka urodziła pięć kociąt, z relacji jakiejś czwartoklasistki wynika, ze jakiś chory bachor powiesił jednego kotka w śmietniku. Jeśli to czytasz, to wiedz, że jak się dowiem kim jesteś to cie zabije! Jak można skrzywdzić niewinne stworzenie!? Jak można być tak pozbawionym człowieczeństwa i honoru. Tak, honoru. Dla mnie zupełnie honoru pozbawia człowieka zabicie niewinnego zwierzęcia. Nasi dziadkowie zdobywali honor ginąc na wojnie za ojczyznę. Oni musieli zabijać, w obronie swoich żon i dzieci, a temu kretynowi co ten kociak zrobił? Mój Boże, świat i tak dąży do samo destrukcji, a my tylko mu w tym pomagamy. Boże.
niedziela, 13 maja 2012
13.05.2012
Jak widać zmieniłam nieco wygląd bloga. Właściwie zmieniłam wszystko. Czcionki, kolory. Kocham kropki. Jutro szkoła i może Oliwia u mnie śpi. Hmm... Znacie jakieś dramaty o ludziach uzaleznionych od alkoholu lub narkotyków? Ok, potem może jeszcze napiszę. A i zamówiłam sobie koszulkę Gunsów :
A tu Axluś w kilcie śpiewa Sweet child o' mine :3 :
sobota, 12 maja 2012
12.05.2012
Ni mogę egzystować dłużej niż jeden dzień bez herbaty, to me ostatnie spostrzeżenia. No cóż, to uzależnienie. Ja jestem uzależniona od muzyki i herbaty, bez tych dwóch rzeczy nie przeżyję. I jeszcze śpiewanie przez GG ^^
Dziś z Werą zaśpiewałyśmy całe Welcome to the jungle. Tak btw. Zastanawiam się co Oliwia ma do Niej... Często, a właściwie zawsze Weronika wykazuje większą dojrzałość i inteligencje niż Oliwia, ale cóż, świata nie zmienię. Dziś kompletnie nigdzie nic chce mi się wychodzić, więc będę siedzieć w domu. Jutro niedziela. Dobra, już nic ciekawszego nie napiszę. Idę oglądać koncert Gunsów w Tokio, pa.
piątek, 11 maja 2012
11.05.2012
Nie bardzo chce mi się rozpisywać. Wczoraj nie pisałam, bo nie miałam czasu. Mhm. Zapełnię pozostałe miejsce dwoma rozmowami, jedna z GG i jedna z Agą :
[J] : No!
[A] : Jo?
[J] : Chyba...
[A] : No.
[J] : Ale na pewno.
[A] : Jo!?
[J] : No!
[A] : Nie!
[J] : No toć jo!
[A] : A jo!
I Rozmowa z Grażynką, o sataniźmie :) :
Amortencja
Odzyskałam pelerynę! ^ ^
19:01
Eternity
Huncwoci pomogli?
19:01
Amortencja
No jacha, jak to mówi młodzież.
19:01
Eternity
Hahah. Och ci Huncwoci...
19:02
Ja ci mówię, oni są szatanistami.
Do kościoła nie chodzą.
Amortencja
OO..
19:02
Eternity
Malują paznokcie na jaskrawe kolory.
19:02
Na ich włosach jawi się żel.
Amortencja
Mój Luniak też?!
19:02
Eternity
Mają metal w tylku.
19:02
Oglądali Gwiezdne Wojny...
i Pokemony...
i Harry'ego Potter'a
Amortencja
Mój Luniak też?
19:03
XD
Eternity
Tak!
19:03
Amortencja
Och, nie
19:03
Eternity
Ja ci mówię... Grażynka, oni to szataniści...
19:03
Amortencja
No nie, Ryśku...!
19:04
Eternity
Grażynko!
19:04
Amortencja
To zrobiły złowieszcze i mhroczne kartony! To na pewno one!
19:05
Eternity
Tak! To one! To wszystko one!
19:06
Amortencja
To przez nie zginęła Hanka!
19:06
One odpowiadają za zło tego świata.
Za terrorystów/
Eternity
Ja Ci mówię Grażynka, ten świat dąży do autode... aut... autoder... do zagłady.
19:07
Autodestrukcji.
Amortencja
Autodestururukcji, Ryśku. Na podwórko nie chodziłeś?
19:07
Eternity
Grażynko, podwórko to dzieło szatana. Jesteś szatanistą!
19:08
Amortencja
W moich czasach nie było dziełem szatana.
19:09
Eternity
W twoich czasach to podwórek jeszcze nie było! Ty... ty... nie umiesz dziergać czapeczek na drutach!
19:10
Amortencja
Tam dzieci się edukowały.
19:10
Tylko rękawiczki, niestety.
Eternity
Właśnie, co z ciebie za moher!? Nawet beratu nie masz!?
19:12
Amortencja
Maam, ale wydziergany przez Ciebie Ryśku, nie pamiętasz?
19:13
Eternity
No troszkę mi się zapomina ostatnimi czasy. Grażynko, a jak masz na imię?
19:14
Amortencja
Maria Anna, Ryśkuu.
19:14
Eternity
Aaaa, a ja?
19:14
Amortencja
Bartłomiej..
19:15
Eternity
Aaaa, a ja myslałam, że Rysiek...
19:15
Amortencja
Nie! W życiu.
19:17
Eternity
Aaa, Bartlomiej, Bartłomiej... Pamiętam!
19:18
Nie, juz nie.
Muszę znaleźć me prawdziwe ja. Moje powolanie.
19:19
Amortencja
To jednak Daria jesteś, tak mi się przypomniało.
19:20
Eternity
Niee!
19:20
Amortencja
Niestety taak. ; (
19:20
Eternity
Czy ty mnie czasem nie zdradzasz Grażynko!?
Czy Rysiek odnajdzie swoje prawdziwe Ja, czy Grażynka powie Ryśkowi prawdę? Tego dowiecie się w następnej notce.
[J] : No!
[A] : Jo?
[J] : Chyba...
[A] : No.
[J] : Ale na pewno.
[A] : Jo!?
[J] : No!
[A] : Nie!
[J] : No toć jo!
[A] : A jo!
I Rozmowa z Grażynką, o sataniźmie :) :
Amortencja
Odzyskałam pelerynę! ^ ^
19:01
Eternity
Huncwoci pomogli?
19:01
Amortencja
No jacha, jak to mówi młodzież.
19:01
Eternity
Hahah. Och ci Huncwoci...
19:02
Ja ci mówię, oni są szatanistami.
Do kościoła nie chodzą.
Amortencja
OO..
19:02
Eternity
Malują paznokcie na jaskrawe kolory.
19:02
Na ich włosach jawi się żel.
Amortencja
Mój Luniak też?!
19:02
Eternity
Mają metal w tylku.
19:02
Oglądali Gwiezdne Wojny...
i Pokemony...
i Harry'ego Potter'a
Amortencja
Mój Luniak też?
19:03
XD
Eternity
Tak!
19:03
Amortencja
Och, nie
19:03
Eternity
Ja ci mówię... Grażynka, oni to szataniści...
19:03
Amortencja
No nie, Ryśku...!
19:04
Eternity
Grażynko!
19:04
Amortencja
To zrobiły złowieszcze i mhroczne kartony! To na pewno one!
19:05
Eternity
Tak! To one! To wszystko one!
19:06
Amortencja
To przez nie zginęła Hanka!
19:06
One odpowiadają za zło tego świata.
Za terrorystów/
Eternity
Ja Ci mówię Grażynka, ten świat dąży do autode... aut... autoder... do zagłady.
19:07
Autodestrukcji.
Amortencja
Autodestururukcji, Ryśku. Na podwórko nie chodziłeś?
19:07
Eternity
Grażynko, podwórko to dzieło szatana. Jesteś szatanistą!
19:08
Amortencja
W moich czasach nie było dziełem szatana.
19:09
Eternity
W twoich czasach to podwórek jeszcze nie było! Ty... ty... nie umiesz dziergać czapeczek na drutach!
19:10
Amortencja
Tam dzieci się edukowały.
19:10
Tylko rękawiczki, niestety.
Eternity
Właśnie, co z ciebie za moher!? Nawet beratu nie masz!?
19:12
Amortencja
Maam, ale wydziergany przez Ciebie Ryśku, nie pamiętasz?
19:13
Eternity
No troszkę mi się zapomina ostatnimi czasy. Grażynko, a jak masz na imię?
19:14
Amortencja
Maria Anna, Ryśkuu.
19:14
Eternity
Aaaa, a ja?
19:14
Amortencja
Bartłomiej..
19:15
Eternity
Aaaa, a ja myslałam, że Rysiek...
19:15
Amortencja
Nie! W życiu.
19:17
Eternity
Aaa, Bartlomiej, Bartłomiej... Pamiętam!
19:18
Nie, juz nie.
Muszę znaleźć me prawdziwe ja. Moje powolanie.
19:19
Amortencja
To jednak Daria jesteś, tak mi się przypomniało.
19:20
Eternity
Niee!
19:20
Amortencja
Niestety taak. ; (
19:20
Eternity
Czy ty mnie czasem nie zdradzasz Grażynko!?
Czy Rysiek odnajdzie swoje prawdziwe Ja, czy Grażynka powie Ryśkowi prawdę? Tego dowiecie się w następnej notce.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)












