poniedziałek, 25 czerwca 2012

25.06.2012


WAKE UP, IT'S SUNNY DAY!

Wczoraj... wczoraj była jedna z najgorszych niedziel w moim życiu, nie licząc... Eh... więc wstałam rano, wykompałam się, ubrałam i usiadłam na komputer. Opublikowałam notkę i pisałam z Matyldą. Ostatnimi czasy schemat naszych rozmów, wygląda tak : 

[M] : Wraaacaj do mnie! /[D] : Matyldaa! Wracaj póki mam internet!
.
.
.
Potem jakaś godzina, lub więcej naszych rozmów.
.
.
.
Nagłe urwanie rozmowy przez mój brak neta.

Wczoraj akurat ja napisałam do niej, że ma wrócić, póki mam neta. Czekałam na nią tylko jakieś pięć minut. Ma świetne wyczucie czasu. Jak ja kocham te nasze rozmowy. I opowiadanie... :3 Aham, skoro mówimy o opowiadaniu, Matylda,  mam pomysł, a zapisuję go tutaj, żeby nie zapomnieć. Albo Julie przeżyje, albo może znajdziesz jakąś dziewczynę która pocieszy Axla. :3 Ale Julie lepsza. A jak nie, to... koniec naszych rozmów! Wiesz, że kocham cię szantażować, nie? :3 Next. Około 11 był obiad, bo potem jechaliśmy do Rychnowa, więc męczyłam się z nim ze 30 minut, w końcu nie zjadłam. Nadal pisałam z Matyldą i chyba Nat, ale nie dam głowy. Potem wyjątkowo naszej rozmowy nie skończył brak neta, ale to, że musiałam już jechać. W Rychnowie usiadłam jeszcze na niecałą godzinę na kompa i kontynuuowałam rozmowy. Potem musiałam iść na ten chory festyn. 


THANK YOU, MOMMY!

Na tym festynie umierałam z nudów. Jeszcze puszczali jakieś disco-polo... Gunsi nie zagłuszali piosenek z tego gówna! W końcu zainstalowałam GG w komórce. Pisałam z Nat, nie widziałam, że Matylda też pisze, ale potem zauważyłam i pisałam i z Nat, i z Matilde. Nadal umierałam z nudów i piłam Pepsi. Patrzyłam na jakieś schlane mordy ludzi (swoją drogą, jak można iść na imprezę, bo jakkolwiek by nie było to jednak impreza, i być schlanym już o 15!?) i próbowałam zagłuszyć ich muzykę Evanescence, Gunsami i Velvet Revolver, jednak z marnym skutkiem. Czemu oni mieli takie dobre nagłośnienie!? Czemu!? Jednym słowem - umierałam. Jeszcze Filip bił mnie jakimś wiatraczkiem... Potem ja, Marta, Patryk, Paulina, Filip i Nikola poszliśmy do domu, tam znowu usiadłam na kompa i dalej pisałam z Matyldą. No niestety, wszystko co dobre, kiedyś się kończy.


WELCOME TO THE FUCKIN HELL

Niestety musiałam wrócić na tę imprezę. Teraz było normalnie tragicznie. Wszyscy w koło byli pijani. Jakieś stare babcie po 80 lat tańczyły, nikt nie zwracał uwagi na moje prośby i sugiestie odnośnie powrotu do domu, było mi niedobrze i słabo. Miałam ochotę coś rozwalić. Zaczęłam pisać SMS'y z Agnieszką i w końcu poprosiłam ją by do mnie zadzwoniła za chwilę. Powiedziałam, że idę się przejść, bo mieliśmy wracać za godzinę... przez godzinę to ja bym się tam chyba pocięła. Czymkolwiek! Więc poszłam się przejść, Aga zadzwoniła, ale nie mogła rozmawiać, więc skończyłyśmy rozmowę. Szłam przed siebie, nie wiedząc gdzie dojdę, wkurwiona i obrażona na cały świat. Gdy szłam koło ronda zobaczyłam martwego kotka. Był taki śliczny... leżał na ziemi, jakoś tak dziwnie wygięty... chyba miał złamany kręgosłup. Sądząc po ilości much, to już leżał tam conajmniej od dna poprzedniego. Zaczęłam płakać. Szłam jakiś kilometr, zmarznięta, łzy płynęły mi z oczu... Może nie jestem jakoś strasznie wrażliwa, ale byłam zdenerwowana, zmarznięta, wszystko mnie bolało, było mi słabo, ale jakbym tam wróciła... No więc szłam tak, uspokoiłam się trochę, ale zadzwoniła Agnieszka. Znów się rozryczałam opowiadając jej o kocie. Po chwili jednak się uspokoiłam. Szłam tak nie wiedząc za bardzo gdzie idę, ale po chwili zorientowałam się, że idę w sumie w stronę Golubia, no niestety, nie miałam siły iść 20 km do domu, więc doszłam do torów kolejowych i zaczęłam kierować się w stronę tego festynu. Tam wypiłam jeszcze Pepsi i nareszcie upragniony, i jak się spodziewałam lepszy powrót do domu. Jednakże myliłam się. Pojechaliśmy zatankować, po tankowaniu w całym samochodzie śmierdziało benzyną. Było mi niedobrze, jeszcze bardziej. Żeby o tym nie myśleć weszłam na GG, tam chwilę pogadałam z Matyldą, ale bateria mi padła... więc jechałam wdychając okropny, drażniący zapach benzyny, gazu, nie wiem co to było... 


STAIRWAY TO HEAVEN

Nareszcie... dom... Na szczęście był internet. Kontynuuowałam rozmowę z... Tak! Matyldą! :3 Ale niestety, przed godziną 12 w nocy wyłączono mi internet. Nie miałam siły już tam siedzieć, więc poszłam spać... 

THE END

PS. Notkę piszę dokładnie 25.06.2012, o godzinie 09:23 w programie WordPad. 






Eternity.

niedziela, 24 czerwca 2012

24.06.2012


WELCOME TO THE JUNGLE BABY!

Jezuu! Ja się zabiję! Od dwóch dni miałam internet zaledwie przez jakąś godzinę... Teraz, gdy piszę tę notkę jest 24.06.2012, godzina 9:38. Nie wiem kiedy ją opublikuję, bo nie wiem jak będzie z internetem. Piszę ją w Wordzie. Dziś jadę do Rychnowa, na jakiś zryty festyn. Jak ja nienawidzę na czymś takim być! Grunt, żebym słuchawki wzięła, bo tam zginę bez nich. Wczorajszy dzień upłynął jak zwykle dość fajnie (wczoraj był 23.06). Od rana nie było internetu, więc z nudów posprzątałam, potem poszłam się wykąpać - siedziałam w wannie ze dwie godziny i słuchałam muzyki - tak się nudziłam. Jeszcze siedziałam sama, więc nawet kogo powkurzać nie było... Potem chodziłam z laptopem po domu w nadzieji, że złapię zasięg do jakiegoś niezabezpieczonego hasłem łącza. Następnie, około 14 udało mi się wyciągnąć Agę na dwór, poszłyśmy po Kercika, ale siedziałyśmy pod blokiem, bo nie opłacało nam się nigdzie iść. Ja zadręczałam ich opowiadając o moich "historiach". Siedzimy, a raczej one siedzą - ja stoję i przemawiam, a Kercik w pewnym momencie "A ja piłam colę!". Potem Kercik poszła, a ja i Aga poszłyśmy na zamek. W drodze zjadłam loda Frugo (nie, nie jaram się tym napojem jak niewiadomo czym - sok jak sok). Następnie szłyśmy i zobaczyłyśmy Wiktorię, Klaudię i Mumina siedzące chyba u Lesiaka, no więc skręciłyśmy i szybko się od nich oddaliłyśmy. Dotarłyśmy na zamek. Wdrapałyśmy się po schodach, poszłyśmy na ten taki punkt widokowy, potem usiadłyśmy na płotku i patrzyłyśmy na Golub-Dobrzyń. Dalej poszłyśmy kawałek w dół, potem wróciłyśmy na górę i udałyśmy się w drogę powrotną. Agnieszka zaprezentowała swój refleks, przejechał samochód - Agnieszka popatrzyła na niego, on już prawie zniknął za zakrętem a Agnieszka - O, MLECZEK JECHAŁ! Ja oczywiście "facepalm", ale nie omieszkałam mu pomachać. Potem poszłyśmy przez rynek, małym mostem i na plac. Na placu pogodziłam się z Pauliną, a Kamilek, jak to Kamilek jak zwykle chciał nam zatruć życie. Kamil doszedłszy do wniosku, że jakoś zbytnio mi nie przeszkadza, że mnie sypie piaskiem, poszedł bawić się puszką po moim napoju. My poszłyśmy na huśtawki, a następnie do mnie. Przez chwilę był internet. Aga coś tam robiła na moim laptopie, a ja na laptopie brata pisałam z Matyldą i Nat, agnieszka oblała się wodą, miała na bluzce wielką plamę, potem znów nie było internetu, więc z Agą zabrałyśmy się za nasze filmiki. Pomalowałyśmy sobie twarze i najpierw nakręcałyśmy jakieś scenki, potem ja założytłam bandanę na głowę, ona wzięła do ręki parasol (czytaj : Swojego Gibsona Les Paula - czyli gitarę) ja do tego wzięłam mikrofon, włączyłam kamerkę, Sweet child i zrobiłyśmy koncert. W sumie wyszło nieźle. Postanowiłyśmy wyjść na dwór, poszłyśmy zmyć nasz "makijaż". Aga do mnie coś takiego "Daria, mocno jeszcze widać tą pla..."
Jej bluzka była jeszcze bardziej mokra, bo Aga pochlapała się myjąc twarz. Next. Poszłyśmy na plac, potem do lasu, przeszłyśmy przez zarębę i się rozeszłyśmy. Ja poszłam do domu. Około 20-21 internet był, a potem znów go nie było. Więc po raz kolejny zostawiłam Matti, skazaną na nudę. Posiedziałam jeszcze trochę w nadzieji, że znów będzie, ale jednak go nie było, więc położyłam się spać. Dziś od rana wszystko mnie wkurza, więc nie wiem jak ja wytrzymam w rychnowie. Jakoś muszę... Bolą mnie plecy... To pa.

You know were you are!? You're in the jungle baby! You gonna dieee!



poniedziałek, 18 czerwca 2012

18.06.2012

Cześć. Eh... ale wczoraj fajnie było. Wstałam rano, umyłam się, ubrałam i pojechałam do Rychnowa (taka wieś). Najpierw ja, Patryk, Artur, moja mama, Filip, Maciek, Laura i Justyna poszliśmy przed dom na truskawki :3 Było po deszczu, wszędzie były wielkie kałuże, przysięgłam sobie - Nigdy więcej na wieś w sandałach! Potem poszłam usiąść z Laurą na ławkę i wskoczył na mnie Łatek i na mnie leżał. Potem poszliśmy do domu na obiad. Następnie ja prawie zasnęłam, ale nic dziwnego jak się siedzi na komputerze do 2:00... Potem wróciliśmy do domu, na miejscu byliśmy tak o 16:00. Wyszłam na dwór z Agnieszką, wyjątkowo nie poszłyśmy do lasu, a na zamek. Najpierw idziemy i wywiązuje się między nami rozmowa na temat kościoła, potem Agnieszka zaczęła mi opowiadać co się działo gdy ona była w kościele, dialog wyglądał mniej więcej tak : ( [A] - Aga, [J] - Ja )

[A] : Ej Daria wiesz że kiedyś jak byłam w kościele to tam obok tego gdzie se księża latają...
[J] : Ołtarz?
[A] : Tak ,zapomniałam to tam po boku gdzie se ludki stoją ,tam gdzie jest to boczne wejście był taki gościu z zespołem downa chyba...
[J] : Ksiądz?
[D] : Nie, taki gościu *śmiech*
[J] : Aaaa *śmiech*
[A] : No i on do mnie coś takiego *cmoka*
[J] :Co, ksiądz!?
[A] : Nie, no tamten gościu! *śmiech*
[J] : Aaaa! *śmiech*
[A] : Albo kiedyś ja czekam aż ksiądz przyjdzie... znaczy na tace wziąć to ten gościu tak się spojrzał za mnie jak by on tam był , ja też się spojrzałam ,a tam go nie było i on się zaczął śmiać o mało na ziemie nie poleciał...
[J] : Ksiądz?...
[A] : Nie! *śmiech* ten gościu
[J] : Aaaa! *śmiech*
[A] : Albo ja kiedyś czekam aż pociąg przyjedzie...
[J] : W kościele?
[A] : Nie na peronie! *śmiech*
[J] : Aaaaa! *śmiech*
[A] :  no właśnie i się pociąg zatrzymał...
[J] : W kościele?
[A] nie! Na peronie! *śmiech*
[J] : Aaaa! *śmiech*
[A] :  No i taki gościu wyglądał i tak prosto na mnie bo byłam z nim na przeciwko i on do mnie też *cmok* , *cmok* Ja się zaczełam rozglądać...
[J] : Ksiądz!? haha
[A] : Nie hahaha omg!
No i tak szłyśmy, i szłyśmy. Ja szłam kawałek przed Agnieszką, nagle krzyknęłam i zaczęłam uciekać, Aga po chwili też, uciekłyśmy za zakręt i schowałyśmy się za jakąś świętą figurką. Zapewne zapytacie przed czym uciekałyśmy. Ano jak szłam, to zobaczyłam Ingę. No i byłyśmy za tą figurką i Inga podeszła
( [I] - Inga, [J] -Ja )
[I] : Czego słuchasz *wyrywa mi słuchawki* Ale ładne! Daj mi! *próbuje mi wyjąć telefon z kieszeni*
[J] : Nie! *przytrzymuję telefon i zabieram jej słuchawki*
[I] : O jaka śliczna! *próbuje mi zdjąć bandanę z ręki*
[J] : Zostaw! *wyrywam jej moją rękę*
[I] : Boisz się mnie?
[J] : Tak!
[I] : Dawno nie pisałyśmy
[J] : Noo.
[I] : Muszę iść, pa!
[J] : Dzięki bogu!
No i poszłyśmy na zamek. Usiadłyśmy na trawie i zobaczyłyśmy, że coś się na nas gapi. Napisałam coś, bo miało to męskie ciuchy, krótkie włosy, ogromną głowę (naprawdę nienormalnie wielka) i damską torebkę. Zaczęłyśmy się śmiać i postanowiłyśmy już wracać. Przeszłyśmy przez rynek, poszłyśmy na cmentarz, przez most i do Agnieszki na chwilę, potem poszłyśmy na plac. Spotkałyśmy Laurę, Kubę i jakiegoś gościa. Kuba i ten gościu mieli jakieś karty i zostawili je na ławce. Chciałyśmy sobie wziąć, ale zauważyli. Przyszła Michalina, trochę z nami pogadała ( [M] - Michalina, [J] - Ja, [A] - Agnieszka ) :
[M] : Chcecie te karty?
[J], [A] : Nie!
[M] : To ja idę i będę im zabierać! Pa! *pobiegła do nich*
[A] : Daria, a to nie jest jakaś twoja rodzina?
[J] : Nie, a co?
[A] : No bo macie podobne charaktery.
Następnie poszłyśmy do mnie ponagrywać śmieszne filmiki i Aga poszła do siebie, a ja zaczęłam pisać na GG. Posiedziałam no kompie do 1:30 i poszłam spać.






sobota, 16 czerwca 2012

16.06.2012 - v.2

Humor mi się poprawił. Z nudów zaczęłam przeglądać archiwum na GG i nagle jestem wesoła :D Nawet przybliżę wam fragmenty kilku rozmów :3



Paulina : 
:< nie nawidze mojego gg, mojego neta i mojego laptopa.. ;( <beczy>chcę działkę hery ! chcę się naćpać !

Ja : 
Ja też skarbie. Ja też. Niestety ja nie mam, ale jak załatwię, to się podzielę :3

Paulina : 
*-* naa... naprawdę *-*

Ja :
No pewnie, że tak!

Paulina : 
Kocham cię!
________________________________________
Paulina : 
6.06.2006 o godz. 06.06.06 długowłosi faceci wprowadzili DZIEŃ SLAYERA! Dziś od tej pamiętnej chwili mija 6 lat XD :d:d
Miłego Dnia Slayera! 
i pamiętaj żyj, jedz, gwałć dla Slayera!
________________________________________
Paulina : 
ale i tak Duff nawet jeśli zrobi głupią mine to i tak jeest sexyjak tak można?grzywkę odrzuci do tyłu, to mu fajnie stoi ^.^ (grzywka XD :d)
_______________________________________
Ja : 
"- Czy wiedzieliście o tym? Justin Bieber to rockman – stwierdza były basista Guns N’ Roses. – Człowieku, on naprawdę śpiewa na koncertach i towarzyszy mu zespół na żywo. Gra też na bębnach – jest świetny! – dodaje. " :O

Paulina : 
muzyk.. ale ze starego składu czy nowego? bo nowy to cioty i *****

Ja : 
Chodzi o Duffa!

Paulina : 
O.O ; O
najebany był 
-.-"=.="
__________________________________
Ja : 
Kercik, żyjesz?

Kercik : 
Jeszcze tak , a ty żyjesz - haha ?

Ja : 
Nie. Dawno temu umarłam. Powróciłam na ziemię, kierując się rządzą krwi. Krwi. Chcę zabijać. Zabijać. Jestem niczym czarny kruk w gromadzi nieskazitelnych, białych wron. Jestem symbolem zła.

Kercik : 
Aha.
__________________________________
Kilka fajnych rozmów. Dodałabym więcej, ale mi sie nie chce. Pa 




16.06.2012

Dżem dobry! Eh... Dziś znów mój humor jest do dupy. Jak to zwykle bywa, gdy mam doła włączam piosenki które go pogłębiają. To się zwie rdzenną logiką Darsi. Dziś znowu włączyłam Don't Cry, November Rain, This i love i jak to zwykle ze mną bywa - poryczałam się. Teraz siedzę, słucham muzyki, wyjątkowo nie dołującej, ale też nie pocieszającej. Przynajmniej dla mnie jest neutralna. Słucham dokładnie The Agonist, Pearl Jam, Metallicy i Children Of Bodom. Ponadto ściągam piosenki.* Dziś w południe wyszłam z Kercikiem, potem przyszła do mnie Agnieszka, potem Aga poszła a ja pisałam na GG. Teraz siedzę przed kompem i piszę na GG. Tak wiem, notka krótka, ale nie chce mi sie jej wydłużać. To pa.


* Ściągam piosenki, jestem zua!

PS Popisze ktoś w miarę ciekawy na GG? Mój numer to 42162705

środa, 13 czerwca 2012

13.06.2012 - v.2

O jaa... Ale dziś fajnie było. Włączyłam na GG konferencję z Kercikiem i Agą, wyszłyśmy razem na dwór. Najpierw zaczęłyśmy się rzucać patykami, potem kamieniami (Aga oberwała). Potem znalazłam czaszkę w kształcie kamienia (nie, nie kamień w kształcie czaszki), która okazała się wyglądać jak Voldemort. Agnieszka mówi coś o jakiejś Monice, Kercik zaczęła mówić :
[K] : Ona jest z B...  B...
[J] : Bibuły!?
[wszystkie] : śmiech
Dalej, wyrzuciłam Voldzia, bo nie chciało mi się go nieść. Potem poszłyśmy na ławkę. Obstawiałyśmy kto prowadzi samochody. Potem jechał motor i był odgłos pierdzenia.
[J] : Patrz, jak puścił bąka, to ma taki power, że aż tyle jedzie!
[A] : Pewnie jadł fasolę
[wszystkie] : smiech
Potem gościu jedzie znowu.
[J] : Aga, patrz to ten gość od bąka!
[A] : Przejechał kule dookoła świata!
[wszystkie] : śmiech.
Ja siedziałam na oparciu ławki, ze smiechu się stamtąd zsunęłam. Brzuch mnie zaczął boleć, ale dalej się smiałam. Next. Kerck poszła do domu, ja i Aga poszłysmy na plac. Widzimy jednego dzieciaka
[A] : Kuba!?
[J] : Kacper!?
Kuba wskazuje ręka na Agę.
[A] : O to ja jestem Kuba!
[J] : Okey, to on jest Agnieszką.
Ja i Aga poszłyśmy na huśtawki, i przechodził Kuba-Agnieszka, ja zaczęłam sie drzeć : Aga! Mordeczko! Żelku! I za nim biec. On uciekał. Ja wrociłam na huśtawkę. Potem poszłyśmy poleżeć na ławkach, potem na karuzelę. I my się kręcimy, a w piaskownicy siedział Kuba-Aga, ja krzyczę do niego z Agnieszką :
[J] : Aga!
[A] : Kuba!
[J] : Aga!

[A] : Kuba!
[J] : Aga!
[A] : Kupa!
[razem] : śmiech
Potem się rozeszłyśmy. Teraz ja siedzę i piszę na GG, z Werą, Agą, Matyldzią i Pauliną (Duffym). Okey, pa!


13.06.2012

Eh... dziś nic się nie dzieje. Umieram z nudów. Więc opowiem co było wczoraj, choć w sumie też nie za wiele. Muszę to zrobić, normalnie muszę... dziś piszę w trzeciej osobie :3

Gdy świt nastał, a pierwsze promienie słoneczne musnęły jej twarz... Dobry początek, ale mam w pokoju rolety. Więc... Gdy świt nastał, matka wpadła do jej pokoju i ją obudziła - o tak, początek ok - Daria leżała na łóżku, kołdra i poduszki leżały na podłodze. Dziewczyna wstała, czuła się okropnie. Wzięła prysznic, ubrała się i uświadomiła sobie, że zapomniała się spakować. Szybko włożyła książki do plecaka, wtem przyszła po nią Agnieszka, dziewczyna szybko wzięła sweter, słuchawki i telefon, i pobiegła na dół. Tam czekała Aga. Dziewczyny poszły razem po Kercika i ruszyły do szkoły. Darii nadal było nie dobrze. W szkole Daria poprosiła Agnieszkę, by ta poszła z nią do pielęgniarki. Pielęgniarka wysłała Darię do domu, więc jeszcze przed ósmą była w domu. Zrobiła sobie herbatę miętową i położyła się do łóżka z laptopem. Zaczęła pisać na Gadu-Gadu z Matyldzią. Potem niestety Matylda musiała iść, więc Daria z nudów zaczęła... SPRZĄTAĆ! Najpierw zrobiła porządek ze stertą kabli w jej pokoju, następnie posprzątała w salonie i kuchni. Potem poszła do łazienki, wsypała proszek, włączyła pralkę i poszła do pokoju. Po 40 minutach wróciła do łazienki i uświadomiwszy sobie, że nie włożyła prania zaczęła się śmiać. Tym razem nie zapomniała włożyć prania, więc to w spokoju się wyprało. Dziewczyna wróciła do łóżka. Po pewnym czasie wróciła Matti, potem doszła jeszcze Paulina (Duffy ^^) i Agnieszka. Daria przestała się nudzić. Po południu, około 17 do domu wróciła mama Darii. Potem Dziewczyna dalej pisała na GG i tak minęło popołudnie. Wieczorem ona nadal pisała z Matti, Wiktorią i Agnieszką. Potem Matti poszła, Darsi włączyła konferencję z Wiki i Agą i oddzielnie pisała z Dagmarą. Potem Aga poszła, Daria popisała jeszcze troszkę z Wiki i uświadomiła sobie, że nie powiesiła prania. Więc o 23 jazda na balkon wieszać pranie... Potem jeszcze popisała na GG i włączyła Gunsów. Zaczęło się Don't Cry, a ona jak zwykle zaczęła ryczeć. Zawsze płacze na tej piosence gdy jest sama. Piosenka jest taka smutna. Zaczęła nucić refren i płakać jeszcze bardziej. Potem poszła spać.

Dziś zostałam w domu, teraz leżę i rozmyślam. Od rana słucham Lady Pank i Guns N' Roses. Nauczyłam się na pamięć "Stacja Warszawa". Ooo, właśnie wróciła Matylda. Kończę notkę. Pa.




piątek, 8 czerwca 2012

08.06.2012

Eh... jakoś tak nie mam weny na bloga. Już normalnie w ciągle, obiecuję poprawę i nic. Ale będę go prowadzić. Przysięgam sobie. Dzisiejsza notka będzie poświęcona mojemu pseudo-filozoficznemu ględzeniu na temat szerzącego się pseudo-patriotyzmu i memu "odwalaniu". Więc patriotyzm. Dziś Wyszłam na dwór z Agnieszką, idąc przez miasto naliczyłyśmy 94 flagi, teraz dostałam SMS, że Agnieszka doszła do 100. Ludzie jarają się tym EURO jak nie wiadomo czym. Ja mam to w dupie. Nie jestem patriotką. Uważam, że Polska to kraj bez przyszłości. Spójrzmy prawdzie w oczy, nasza gospodarka jest do dupy, władza do dupy, kultura do dupy. Istnienie Polski, to już tylko kwestia czasu. Za niedługo pewnie większe państwa typu Stany Zjednoczone, podporządkują nas sobie. Nasz patriotyzm teraz to coś na zasadzie "Jest EURO, kupię flagę Polski, bo jest za pięć złotych u chińczyka, a co mi tam, niech sąsiad wie, że kibicuję". Ciekawe ilu wie, że godło na polskiej fladze nie może najeżdżać na czerwoną część? Eh... Jak powinien wyglądać patriotyzm? Na pewno nie powinno się rozwieszać wszędzie biało-czerwonego gówna. To tylko demonstracja przed resztą kretynów, niech widzi, że kibicuję, a co! Eh... patriota to człowiek, który poświęciłby życie dla swojego kraju. Który byłby zdolny przeżyć największe cierpienia dla swej ziemi. Ja jak już mówiłam, do patriotów nie należę. Nie widzę dla siebie tu przyszłości. Większość moich znajomych zostanie idiotami, wiecznie oszukiwanymi przez rząd. Codziennie dobijanymi, przez polskie realia. Eh... Patriotyzm to nie tylko słowa, lecz czyny. To, że powiesz, że jesteś aryjskiej rasy, jesteś patriotą i karzesz wynosić wszystkim "mudżinom" i gejom bo "[...]Polska dla polaków, dla przekrętów i bydlaków [...]" nie oznacza, że nim jesteś! Nie mam nic do nietolerancji, ja nie jestem zbyt tolerancyjna. Jestem bierna. Mam to w dupie. Dobra, teraz czas na
odwalanie. Moje życie można opisać słowami piosenki Welcome to the jungle. :

Witaj w dżungli, mamy tu masę rozrywek.
Mamy wszystko czego zapragniesz, kochanie, wiemy wszystko. 
Jesteśmy ludźmi, którzy potrafią znaleźć ci wszystko czego potrzebujesz. 
Jeśli masz pieniądze , kochanie, mamy twoją 'chorobę'.

[Refren]W dżungli, witaj w dżungli, 
Zobaczysz, jak rzuci cię na kolana, na kolana. 
Chcę widzieć, jak krwawisz.

Witaj w dżungli, żyjemy tu z dnia na dzień. 
Jeżeli tego chcesz, będziesz krwawić, ale to jest cena, którą musisz zapłacić. 
Jesteś bardzo seksowną dziewczyną, którą trudno zadowolić.
Możesz zakosztować świateł jupiterów, ale nie dostaniesz tego za darmo. 

[Refren] W dżungli, witaj w dżungli,
Poczuj moją, moją, moją wężową naturę. 
Ja, ja chcę słyszeć twój krzyk.

Witaj w dżungli, z każdym dniem jest tutaj coraz gorzej. 
Uczysz się żyć jak zwierzę w dżungli, gdzie my gramy. 
Jeśli masz ochotę na coś co widzisz, to w końcu to sobie weźmiesz. 
Możesz mieć co tylko zechcesz, ale lepiej nie bierz tego ode mnie. 

[Refren] 
I kiedy jesteś na szczycie, nigdy, 
Nigdy już nie będziesz chciał zejść, o tak! 

Wiesz, gdzie jesteś?
Jesteś w dżungli, kochanie.
Umrzesz.

W dżungli, witaj w dżungli
Zobaczysz, jak rzuci cię na kolana, na kolana. 
W dżungli, witaj w dżungli
Poczuj moją, moją, moją wężową naturę
W dżungli, witaj w dżungli
Zobaczysz, jak rzuci cię na kolana, na kolana. 
W dżungli, witaj w dżungli
Zobaczysz, jak rzuci cię...
Rzuci cię w dół. Ha!

Moje życie to jedna wielka dżungla. Dookoła skaczą skretyniałe małpy na lianach plecionych z głupoty i idiotyzmu. Ja sama zachowuję się jak... naćpany Axl. Ale od początku. Rano poszłam z Agnieszką na rynek w nadziei, że znajdę tam bandamki. Znalazłam! Kupiłam czerwoną i żółtą. Co ja dziś odwalam. No idę sobie z Agą przez rynek, aż tu nagle zaczynam śpiewać, "We been dancin' with Mr. Brownstone
He's been knockin' He won't leave me alone*". Następnie poszłyśmy kupić hot-dogi które wyrzuciłyśmy, bo były okropne. Agnieszka wybłagała u mnie pozwolenie na noszenie mojej czerwonej bandany, więc zawiązałam ją na jej ręce, na swojej żółtą i poszłyśmy dalej. Poszłyśmy do Agi, zanieść ciastka, a następnie do mnie po... o jaa, ja nie pamiętam! No ale mniejsza, poszłyśmy do mojej mamy, wróciłyśmy do domu, poszłyśmy na plac i najpierw leżałyśmy na karuzeli, potem na ławkach, potem doszła Kercik, ale ja i Aga musiałyśmy iść. Zaprosiłam Agę do siebie na horror, ale poszłyśmy na plac i do lasu. Najpierw ja idę z Agą i słucham muzyki, nagle bez powodu oglądam się w prawo (wrzeszczę), w lewo (wrzeszczę) do tyłu (wrzeszczę) Nawet nie wiem czemu. (czyżby hera?). Potem idę i słucham muzyki, ale Agnieszka schodzi na pobocze, olałam ją jak zwykle, a ona mnie zaczyna ciągnąć, okazało się, że za nami jechał samochód i czterech kolesi się ze mnie śmiało. No ale się nie dziwię. Oni jadą, zwalniają a ja im nie złażę z drogi. Potem odwalenie Agnieszki. Idziemy, ja mam słuchawki na uszach, i Agnieszka mówi :
[A] : Ej, Daria, słyszałam coś.
[J] : Co?
[A] : No takie "No to dawaj! AAA" i takie pierdyknięcie.
Od razu przypomniało mi się "THIS IS SPARTA!". Następnie poszłyśmy do mnie i oglądałyśmy Niekrytego Krytyka. Potem poszłyśmy na plac. Potem Paulina próbowała mnie zabić swoimi paznokciami. Ona mnie drapie, a ja sobie siedzę i śpiewam... Potem ja i Aga się rozeszłyśmy, ja w drodze do domu zahaczyłam słuchawkami o poręcz, następnie przycięłam sznurówki drzwiami. Potem usiadłam na kompa i zaczęłam pisać notkę. Zadzwoniła do mnie Inga i się pyta czy mecz widziałam, ja, że nie, a ona, że się na mnie obraża, ja na to, że mam lepszych znajomych. Spadam, Ave.


piątek, 1 czerwca 2012

01.06.2012

Ło Boże! Nie mogę nadążyć na odpisywanie na GG! Męczące, ale wytrzymam :3 Dziś były zawody, najpierw ja, Klaudia, Dominik i Jeremiasz poszliśmy na Mapit, mieliśmy mniej punktów, bo Ola, Ziemek i Wiktor nie zrobili prezentacji. Ale w dupie. Pytania banalnie proste, ja miałam "Czy komputer może działać bez myszki?" Potem Klaudia miała "Kto wymyślił teorię heliocentryczną?" A ja jej podpowiedziałam, zamiast Mikołaj Kopernik, to Michael Jackson :D.  Byłam tylko na jednym konkursie, a nabiegałam się jak nie wiem co. Po konkursie poszłam na halę, ale nie było tam Agnieszki i znów biegi po szkole w poszukiwaniu jej. Gdy ją znalazłam spławiłam Olę i poszłyśmy pochodzić. Potem skończyły się zawody. Mamy pierwsze miejsce razem ze sportową. Były jeszcze uczniowie z nauczycielami, ale ja i Aga uciekłyśmy. Poszłyśmy do mojego domu, a tu się okazało, że tego kretyna, mojego brata nie ma, a ja nie mam kluczy! Tak to nie ruszy dupy sprzed kompa, ale tak to sobie wyszedł... Musiałam zapieprzać do mojej mamy po klucze. Zmarznięta. To dobijające. Następnie wzięłyśmy klucze, poszłyśmy do Tesco, kupiłysmy czipsy i zaczęłyśmy je jeść. W paczce znalazłam czipsa, wyglądającego jak... Voldemort! Normalnie jak on! Az go zostwaiłam z wrażenia! Teraz sobie leży w pudełeczku :3 Potem ja i Aga wyszłyśmy z Kercikiem. Potem Aga poszła do domu i ja tez, bo miałam wyjść. Okazało się, że nie wychodzę więc siłą wyciągnęłam Agę z domu i poszłyśmy do mnie na "Duchy" a potem na plac. Fajnie było. Na sam koniec ja idę i słucham Gunsów, zaczynam śpiewać "Here I'am, and you Rocket Queen, oh yeah" a za rogiem jacyś goście stali. Nie śmiali się. Czyżby im się podobało... :3 Potem poszłam do domu i usiadłam na kompa. Teraz czekam na Yuki, bo mi coś obiecała :3

PS. Zaginęli Freddy i Bartuś, przyjaciele moi i Iniola. Jeśli ktoś ich widział, proszę o kontakt!

PS2. Wynalazłam pewną mało prawdopodobną ze względu na biologię tezę, jakoby pewna osoba z mego otoczenia nie miała mózgu.

PS3. Wiem, że notka krótka, ale musi wystarczyć.