~Daria
wtorek, 31 lipca 2012
31.07.2012 - THE END
No więc na tym blogu nie będe już zamieszczać notek, zostaje on oficjalnie przeniesiony na http://mrsbrownstonee.pinger.pl/ z tego powodu, iż ten zaniedbałam i raczej nie ma sensu kontynuowanie go. Dziekuję.
sobota, 14 lipca 2012
14.07.2012
1. Materializm :
Przypadkiem usłyszałam rozmowę bratowej z tą ciotką, byłam w innym pokoju, ale było dobrze słychać. Więc usłyszałam, że gadają o moim tacie, bratowa - Justyna mówiła "Hary (daleka rodzina; zmarł na raka) przynajmniej był świadomy, mógł mówić i się przygotować, nie to co tata. Tata jak już trafił do szpitala to już nie było z nim kontaktu, gdyby miał tak jak Hary, to by mógł mamie pomóc (myślałam, że chodzi o wsparcie duchowe. Cóż, pomyliłam się) zabezpieczyć je finansowo na przyszłość." W tym momencie chciałam iść i jej przyjebać. No czy ona oczekiwała, że gdyby tata nie był tzw. roślinką, to zapierdalał by na nas przez ostatni miesiąc życia!? No nawet ja bym mu nie pozwoliła. To smutne, jak można być takim materialistą? Przecież pieniądze to do chuja nie wszystko, ale najwidoczniej nie dla Justynki.
2. Wrodzona bystrość :
Godzina trochę nie typowa, ponieważ 0:00, ale Darsi musiała powiesić pranie które zrobiła o 23:00 bo wcześniej się nie dało. No więc idę przez salon z ogromnym koszem prania w rękach. Odstawiam na podłogę, żeby otworzyć balkon, a J. wykazała się spostrzegawczością, i zapytała :
[J]ustyna : A co robisz?
[D]arsi (ja) : Trzymam kredens! - spojrzenie na kosz prania
[J] : Aaa, pranie będziesz wieszać. O tej godzinie?
[D] : No jak widać.
[J] : A u mnie jest dużo prania do powieszenia...
[D] : No ty chyba żartujesz!? - poszłam na balkon, żeby powiesić połowę i zdejmować je bo zaczęło padać.
3. Inteligencja :
[J] : Wszyscy myśleli, że tata to hipohondryk. Jeszcze mówił, że ma raka, a nikt mu nie wierzył, a tu proszę... Trzy lata temu był na badaniach i nic nie wykazało! - no oczywiście, bo nowotwór złośliwi nie rozwinie się w przeciągu trzech lat.
4. Wyrozumiałość :
[J] : I dziecko wychowywać i nie mieć z niego pożytku - ja oczywiście myślę, że dzieci wychowuje się tylko po to, żeby mieć pożytek, po chwili domyśliłam się, że pewnie o takiej dalekiej kuzynce Żanecie - Może i to jest miłość, ale taka chora. No bo oni takiej wszystko oddają, a ona taka jest. Pownnni ją zostawić i o niej nie myśleć, bo ona taka niewdzięczna. - wyjaśnię, że owa Żaneta cierpi na jakieś zaburzenia psychiczne. No ale pomyślmy logicznie, gdyby twoje dziecko miało jakieś problemy psychiczne, to kochałbyś je mniej? Nie chciałbyś dla niego jak najlepiej? No według Justyny, nie.
To tylko cztery z wielu przykładów. Wiem, że wszystkie są przedstawione na jednej osobie, ale podobna jest cała rodzina. Eh, dlaczgo!? Dlaczego otaczają mnie tacy ludzie!? Tego nikt nie wie. Moim największym marzeniem jest urodzić się w latach '65 - '70. Najlepiej w Los Angeles, lub Seatle. A dlaczego? Bo z tamtych lat wywodzą się najlepsze zespoły. Ogółóem podobała mi się kultura, styl ubierania, rozkwit rocka. Wszystko. Teraz? Era popu, rapu i techno. To straszne. Ja chcę wehikuł czasu. Kupicie mi na urodziny? Eh, rozpisałam się trochę, ale teraz już kończę, bo nie ma internetu i strasznie chce mi się spać. Bywajcie.
Rozrywek ciąg dalszy.
Z powodu braku internetu położyłam się spać przed godziną pierwszą, jako, że rodzinka została na noc, musiałam spać w swoim pokoju. Dla wyjaśnienia, mamy trzy pokoje. Mój jest średni, największy służy za salon, ale moja mama tam śpi, bo tam lubi, ja śpię w najmniejszym pokoju, bo tamto łóżko jest wygodniejsze niż moje. Tak więc w salonie spała rodzinka, moja mama nie zaśnie w tym moim pokoju, więc poszła do tego co ja tam śpię, a mi pozostała wanna i ten mój pokój. Wybrałam pokój. Gdy rozłoży się łóżko jedna połowa jest za twarda, a druga za miękka. Wybrałam tę twardą, bo na czymś miękkim nie zasnę. Bolą mnie plecy, kark i głowa a ponadto obudziłam się obok łóżka. Dodam jeszcze, że kochane łóżko skrzypi przy najmniejszym ruchu. Okey, potem obudziłam się i leżałam w łóżku. Wtem do pokoju bez pukania wpierdoliła się Justynka i kazała mi wstawać, żeby pomóc w robieniu śniadania. Poszłam do łazienki, stoję, jestem po prysznicu, ubieram się, byłam akurat w momencie zakładania stanika, aż otworzyły się drzwi. Do łazienki wpierdolił mi się wujek! Ja w ostatniej chwili szarpnęłam za drzwi i je zamknęłam. Prawdopodobnie mogą zostać do jutra, lub do popołudnia, bo jedyny kierowca ma takiego kaca, że chuj. Na chwilę obecną koniec notki. Amen.
"Nasza mała dziewczynka dojrzała tak szybko! Dasz wiarę, że to dzieje się naprawdę?!
Ledwie pamiętam czas kiedy była młoda. Jedyne wspomnienie, które się teraz wyłania, to dzień kiedy obcięła sobie włosy. Tak bardzo się wtedy na nią wściekłem! Mimo to nie powinienem był na nią krzyczeć. Teraz tego żałuję. Żałuję tego wszystkiego.
Będę pierwszym, który przyzna, że nie byłem najlepszym ojcem. Chciałbym, żeby było inaczej, ale moja praca wymagała tak dużo czasu. Chciałbym żeby mogła zrozumieć, że ja tylko próbowałem utrzymać Ciebie i ją. Pragnąłem dla was jak najlepiej. Wiem, że to było dla Ciebie trudne, wychowywać ją samotnie. Wiem, że wymagała więcej uwagi niż mogłaś jej poświęcić. Nie winię Cię za wszystkie te kłótnie; wiem, wychowywanie jej było żmudne.Teraz Twe ciało cierpi za to. Tak bardzo mi przykro.
Potrzebowała mnie! Potrzebowała ojca! Żałuję, że nie cieszyłem się z bycia ojcem kiedy miałem na to jeszcze szansę.
Ma Twoje piękne oczy. Kładzie je na stole, później zaczyna wydłubywać moje."
sobota, 7 lipca 2012
07.07.2012
Hmm... dodaję ten post po to, ażeby po prostu coś dodać... i zareklamować swój drugi blog. Jutro postaram się coś napisać. Tymczasem polecam te blogi :
Żeby jakoś przedłużyć ten post, dam wam mą genialną radę, którą ostatnio dałam Agnieszce :
"-ej kim jest lepiej zostać? Fotografem czy weterynarzem ,kocham zwierzaki ,ale kocham też robić zdjęcia
-Striptizerką. "
Ok, nie przedłużam na siłę. Pa.
czwartek, 5 lipca 2012
05.07.2012
UWAGA! Przepraszam bardzo za niepublikowanie notek, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać. Nie obiecam poprawy, bo dotąd moje obietnice były bez pokrycia. No ale, co ja na to poradzę? Okey, dzień wczorajszy.
WEDNESDAY MORNING
Obudziłam się jakoś przed 9, co jest dość dziwne, bo położyłam się o 4... Więc wstałam, umyłam się i usiadłam na GG. Była już Matyldzia. Potem doszła Pani Hrabia, no i siedziałam/leżałam i pisałam na GG. Nie wymieniłam Agi, bo ona jest prawie zawsze. W gruncie rzeczy wymieniłam ją teraz... Przeczę sama sobie... świetnie. Potem umówiłam się z Agą na dwór i przekładałyśmy godzinę wyjścia, więc zamiast o 12, wyszłyśmy o 17.
I'M SATAN
Udałam się z Agnieszką do Jeremiasza, zauważyłyśmy Ziemka i Huberta, oni zaczęli uciekać, uciekli na górę, chyba myśląc, że będziemy ich gonić, my jednak poszłyśmy do Jeremiasza, Agnieszka poszła do kibla, ja zmusiłam go, żeby otworzył mi napój. Potem zapytałam się, czy możemy u niego spać, jego mama powiedziała, że jak będzie miał własne mieszkanie, on zgodził się nas zaprosić jak już się wyprowadzi
(^^) Potem do niego przyszli Ziemek i Hubert, dmuchali w takie gwizdki, takie no wiecie, że się dmucha i on się tak rozwija, no i ja to porównałam, do odgłosów gwałconego wielbłąda. Potem Ziemek nazwał mnie szatanem. Next. Ziemek i Hubert gdzieś poszli, a my przez nich dostaliśmy ochrzan od jakiejś babki... Potem poszłyśmy do Inter Marche, na plac i do lasu. Poszłyśmy nad strumień, potem postanowiłyśmy wracać, po drodze spotkałyśmy Ziemka, Huberta i Jeremiasza. Oni oblali nasz kamień wodą! Jak oni śmieli... Potem Hubcio rzucił w nas kamieniem, albo patykiem, Aga rzuciła kamieniem, tak, że Hubert dostał w kolano i zaczęło się....
STONE WAR
Wszyscy trzej zaczęli rzucać w nas kamieniami, które nawet do nas nie dolatywały, ja nie ruszałam się z miejsca, Aga tak samo, w końcu zaczęłyśmy im podawać kamienie, ja z nudów zaczęłam pisać SMS'y, nadal się nie ruszając i oberwałam z kamienia tylko raz... z takiego malutkiego... w sam czubek palca od nogi. W końcu znudzone poszłyśmy do domów.
NOTHERN STAR
Do godziny drugiej pisałam na GG i SMS'owałam z Pauliną.
poniedziałek, 2 lipca 2012
03.07.2012
Jest 02:16, właśnie mam dylemat - położyć się, choć nie jestem śpiąca, czy dalej siedzieć i z nudów przeglądać besty i inne gówna? Chyba się położę. Dodaję notkę tylko dla tego, że dawno nie dodawałam. Jezuu! Moja głowa! Boli... Eh... Dobra. Dobranoc.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




